User profile

Status:
Name: Jan Giemza
Nickname: Jasió
Member since: 2009-11-11 20:32:13
Website URL: http://www.jasio.boo.pl
About me:

Facebook profile
 

User comments

Niedokończone dzieło Charlesa Dickensa

Proszę, wskaż mi choć jedną recen­zję opublikowaną u nas, która ogranicza się do opisania tre­ści, a pomija ocenę.

Konkurs komentatorski

Ta-dam, kon­kurs zamykamy o 21:00. :)

Prawdziwy oldschool, czyli quiz o książkach

Mi wyszło, że moją wymarzoną książką jest Ania z Zielonego Wzgórza. Kur­czę, w sumie nawet lubiłem Anię, choć była ruda.

KONKURS (tużprzedwakacyjny)

Słońca, doskonale widzimy, kto komen­tuje kilka razy pod róż­nymi nic­kami. Nie rób­cie tego. :)

Schudnąć bez diety. Jak osiągnąć wymarzoną figurę

Uch. Miałem tę książkę w ręce przez jakiś czas i muszę powiedzieć, że mnie do siebie nie prze­konała. Delikat­nie mówiąc.

Irytuje mnie, że tego typu „porady żywieniowe” kom­plet­nie pomijają naj­waż­niej­szy czyn­nik – RUCH. Można mieć naj­lep­szą dietę, ale bez regular­nego wysiłku fizycz­nego, osiągnięcie efek­tów będzie dużo trud­niej­sze, a u więk­szo­ści osób wskazówka na wadze nawet nie drgnie.

Poza tym teo­ria, że tyjemy przez naszą psychikę, wydaje mi się lekko naciągana, bo z jed­nej strony pasuje do wielu osób, które znam, ale też nie miał­bym problemów ze wskazaniem osób, które by tej teo­rii prze­czyły. Zaś nazywanie przy­spieszonego metabolizmu mitem jest po prostu śmieszne. Szkoda, że autorka książki nie obaliła przy okazji „mitu” oddychania.

Ogól­nie jak dla mnie to kolejna pseudop­sychologiczna papka dla ludzi, którym po prostu nie chce się ruszyć tyłka i poćwiczyć.

Konkurs! Wygraj udział w warsztatach literackich, wydaj wspólną książkę!

Chciałem kiedyś psa nazwać Ser­wer, bo miałem wcześniej suczkę Amigę, ale biedna czarow­nica zamieniła ją w kota. :(

Życie trudne, lecz nie nudne

Coś w tym jest, tylko w tym roku pojawiły się na rynku trzy książki sygnowane nazwiskiem Bar­toszew­skiego. Wszyst­kie są podobne, ale w końcu nie trzeba czytać wszystkich…

Farciarz i Hrabia

Wielu jest takich ludzi, na szczę­ście z żadnym nie utrzymuję bliż­szych kon­tak­tów. Nie wiem, co naj­bar­dziej mi w nich prze­szkadza – może duża skłon­ność do etykiek­towania innych (liberałowie, komuchy, pedały), może pewne anachroniczne poglądy, nie­przystające do dzisiej­szego świata?

Dobry tekst. Ciekawe, ile osób przez niego przebrnie. ;)

Konkurs!

Też biorą udział w losowaniu oczywiście. :)

iPad. Zapamiętajcie tę nazwę

waga
1. «przy­rząd do pomiaru ciężaru ciał; też: ważenie takim przy­rządem»
2. «ciężar czegoś, mierzony takim przy­rządem»
za PWN.

Także nie widzę tu błędu.

iPad. Zapamiętajcie tę nazwę

Makojadzie,

Teza artykułu brzmi prze­cież, że iPad _nie_ zrewolucjonizuje czytel­niczego rynku w Pol­sce. Zgadzam się, że przy typowej men­tal­no­ści, w której naj­waż­niej­szym czyn­nikiem pod­czas zakupów jest niska cena i „przyjazność” (rozumiana jako przy­zwyczajenie do Win­dowsa), jesz­cze dłuuugo będzie to zabawka w naszym kraju dla nie­licz­nych. I, nie­stety, obawiam się, że jego popular­ność będzie w dużym stop­niu zależeć od tego czy łatwo da się wgrywać pirac­kie aplikacje, filmy z rapida i ebooki z torrentów…

Patrzę ze swojej per­spek­tywy – nie mam problemów z czytaniem angiel­skich książek i czasopism, więc tablet Apple’a będzie dla mnie dobrą alter­natywą wobec papierowej prenumeraty Edge czy Wired. I oczywi­ście, że iPad sam w sobie nie zrewolucjonizuje rynku – podej­rzewam, że raczej będzie to stop­niowa ewolucja roz­łożona na 5–10 lat, w którą będzie musiało zaan­gażować się wiele podmiotów.

Co do roz­róż­nienia brak-wada: rzeczywi­ście, nie­które „braki” nie muszą być od razu trak­towane jako „wady”. Jak już napisałem w tek­ście – uważam, że więk­szość narzekań wynika z nie­zrozumienia idei urządzenia.

W punkt

Przy okazji – nasza kopia kalen­darza, który otrzymaliśmy od IPN-u, ma sier­pień. ;)
http://wiadomosci.onet.pl/2111501,11„item.html

Pozdrawiamy też księgar­nię MIRA – po 3 tygo­dniach Poczta Pol­ska dowiozła do nas książkę wygraną w przed­świątecz­nym kon­kur­sie. Dzięki!

Miłość w czasach zarazy

Czytałem tę książkę i szczerze mówiąc nie wiem, do jakiego tu „sedna spraw” można dotrzeć. Serio pytam.

Czytałem bez wypieków na twarzy. Może dlatego, że nie jestem kobietą? Nie wiem, ale szczegól­nie mnie ta wzruszająca historia o miło­ści nie porwała. Zwłasz­cza że fabuła zdawała się nieco naciągana.

Homo bimbrownikus – recenzja

Szczerze mówiąc, ja w ogóle nie wiem, co ludzie widzą w tym Wędrowyczu. W wakacje czytałem pierw­szy tomik opowiadań i choć nie miałem wtedy specjal­nie nic do roboty (złote czasy ^^), cieszyłem się, że z każdą stroną zbliżam się do końca.

Jak dla mnie – żadna to ikona. Led­wie prze­ciętne historyjki. A z tym poczuciem humoru też bym nie przesadzał…

Adaptacje: film Ojciec Chrzestny

Cały dzień słucham tego motywu z początku notki… Piękny.

eClicto: jeszcze nie teraz

JJ: masz rację, w sumie to tak jakby czepiać się, że książka wymaga światła, a mp3 nie wyświetla obrazu ;)

Ujawniamy prawdę o kobietach

Rany! Gdybysmy tylko wiedzieli, ze juz widzialas te ksiazke, w zyciu bysmy o niej nie napisali! Wybacz!

Dr House – przygnębiająca diagnoza

Prze­glądałem tę „filozoficzną” książkę w Empiku i naj­wyraź­niej stoi na tym samym, żenująco niskim poziomie.

Biała góra - recenzja. Seks, kłamstwa i Malczewski

Tak wychwalacie, że chyba w końcu przeczytam. :)

Sprzedawca broni – recenzja

Może i racja, że skoro charak­ter się nie zmienia, to i styl nie powinien. ALE :) tym bar­dziej trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, czy człowiek w każ­dej sytuacji zachowuje jed­nolity spo­sób myślenia i jest w stanie rzucać na prawo i lewo błyskotliwymi przemyśleniami.

A, i następne recki z pew­no­ścią będą dłuż­sze. Aj promis!