Główna » Recenzje » Obecnie czytasz:

Człowiek jest tylko bażantem na tym świecie – recenzja książki Herty Müller

30 listopada 2009 Recenzje Skomentuj! Agnieszka Kochańska

Kiedy Peter Enguld, sekretarz Szwedz­kiej Akademii, odczytał wer­dykt Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za rok 2009, natych­miast zaczęły krążyć nie­śmiałe, pełne zdziwienia szepty – kim jest Herta Mül­ler? Mnie rów­nież dręczyło to pytanie – i stało się przy­czyn­kiem do powstania tej recenzji.

Każdy, kto choć pobież­nie zapozna się z biografią Mül­ler, szybko zauważy, że w dziedzinie nagród literac­kich nie jest nowicjuszką – otrzymała m.in. Nagrodę im. Kafki (1999 r.) i Nagrodę Fun­dacji im. Kon­rada Adenauera (2004). Jej dorobek jest doceniany zwłasz­cza u naszych zachod­nich sąsiadów, a samą Hertę określa się mianem „jed­nej z naj­wybit­niej­szych postaci współ­czesnej nie­miec­kiej literatury”. Nie­błahe to osiągnięcia. Tym chęt­niej sięgnęłam więc po książkę jej autor­stwa, oczekując rewolucji beletrystycz­nej na skalę światową. Oto wrażenia z pierw­szego spo­tkania z Hertą Müller.

Człowiek jest tylko bażantem na tym świecie - okładka

Autorce znany był z autop­sji komunistyczny reżim – urodziła się na początku lat pięć­dziesiątych w Rumunii. Nic więc dziw­nego, że widmo socjalistycz­nej dyk­tatury jest nie­mal namacalne w jej twór­czo­ści. W Człowieku… obser­wujemy ów bez­względny sys­tem oczami Win­discha (wła­ściciel młyna), jego żony i ich córki Amalie –. Powieść jest podzielona na krót­kie roz­działy, zatytułowane prosto, wręcz nie­po­zor­nie – „Wilga”, „Zegar ścienny”, „Ser­decz­nik” czy „Między grobami”. Po prze­czytaniu ich odczujemy, jak bar­dzo tytuły te są wymowne. Niech nie zmyli was pozorne roz­bicie utworów– wszyst­kie są ze sobą połączone siatką motywów i aluzji i tworzą misterną kon­struk­cję prze­myśleń autorki.

Nie jest to lek­tura łatwa – czy raczej – lekka i przyjemna. Zdania o nie­skom­plikowanej budowie (a takie prze­ważają w Człowieku…) aż proszą się, by je prze­czytać szybko i pobież­nie. I będzie to przeogromna krzywda dla czytel­nika – nie odczuje wtedy potęgi bijącej z każ­dej wypowiedzi, myśli wypływających ze strumienia świadomo­ści. Sam prze­bieg zdarzeń jest wyjąt­kowy, nie ma tutaj akcji w potocz­nym rozumowaniu– wyod­ręb­nienie zdarzenia po zdarzeniu jest żmudne i bez­celowe. Mamy wgląd bez­pośred­nio w men­tal­ność bohaterów, ich wolę, umysł i wszech­obecne uczucie strachu. Nie­pew­ność, prze­rażenie, a nie­kiedy wisząca w powietrzu panika – to w zamyśle Herty miało prze­ważać w tej książce. Czy tak jest?

Nie do końca. Według mnie w więk­szym stop­niu widoczne jest obrzydzenie, gruboskór­ność czy nie­rów­ność (chociażby ówczesnej Rumunii względem Nie­miec). Nie znaczy to, że strachu nie odczujemy w ogóle – wystar­czy zaj­rzeć do roz­działu „Drew­niane ramię” (jeden z naj­lep­szych moim zdaniem), gdzie kikut drzewa rosnący za kościołem w pew­nym momen­cie umiera jak ludzka istota. Brzmi to poetycko, ale opis i towarzyszący mu nie­po­kój wywołuje dreszcz. Nie­mniej uczucie prze­rażenia nie jest dominujące w tym utworze.

Człowiek… szokuje. Wystar­czy przy­wołać chociażby moment, kiedy Amalie idzie na plebanię do probosz­cza i milicjanta – bynaj­mniej nie by wyznać w ich obec­no­ści  swoje grzechy Lub wspo­mnienia jej matki, która z trudem prze­żyła radziecki GUŁAG pod­czas II wojny światowej. Sceny są tak proste językowo i tak dobitne, że wręcz „wychodzą z książki” i stają przed oczami. Rzadko kiedy jest to widok miły.

Po prze­czytaniu ciężko mi było uwol­nić się od wrażenia, że Człowiek… ma wiele wspól­nego z Prawiekiem Olgi Tokar­czuk. Oczywi­ście, są to dwie różne pozycje, inne kon­cep­cje, zupeł­nie odmienne cele postawione sobie przez autorki… Jed­nak spo­sób podzielenia utworów jest podobny, w obu na czele pojawia się młynarz z żoną i córką (co prawda u Olgi był jesz­cze nie­peł­nosprawny syn), a Prawiek i rumuń­ska wioska Win­discha są nie­mal identyczne.

Ponie­waż to moje pierw­sze spo­tkanie z prozą Mül­ler,  na wyrost byłoby ocenianie, czy Nobel dla niej był słuszny, czy nie. Ograniczając się  do „Człowieka…” powiem: nie ma oczekiwanej przeze mnie rewolucji literac­kiej. Herta Mül­ler pisze wyjąt­kowo, ale czy fenomenalnie?

ocena3na5herta Herta Mül­ler
Człowiek jest tylko bażan­tem na tym świecie
Wydaw­nic­two Czarne, 2006
ss. 112
Wrzuć linka u siebie:
  • Wykop
  • Facebook
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Twitter
  • Digg
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Netvibes
  • Forumowisko
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • MySpace
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Skomentuj ten tekst







Przeszukaj stronę

Newsletter


Nasz NEWSLETTER, czyli wymarzone rozwiązanie dla wszystkich, którzy chcą być na bieżąco z najlepszymi książkami, a nie skarżą się przy tym na nadmiar wol­nego czasu. Raz w tygodniu na Twojego e-maila prześlemy informacje o nowo­ściach, recenzjach i konkursach. Żadnego spamu.









Losowy cytat


"Na szukanie lepszego świata nie jest jeszcze za późno"
Alfred Tennyson