coetzee-wewnetrzne-mechanizmy-150x150

Mechaniczna precyzja Coetzeego

Recenzje • Krzysztof Bernaś8 komentarze

Krytycy otrzymują w tym tomie zachętę do klarowności i stawiania diagnoz w bezpretensjonalny sposób, historycy literatury przekonanie, że warto podejmować trud kanonicznego osądu, czytelnicy – przegląd literackich światów, o których w Polsce dziś cicho (Sebald i Roth, może jeszcze Márquez jako autor Rzeczy o mych smutnych dziwkach, ale nie na pewno, to zdaje się znaczące wyjątki). No i oczywiście patriotyczną podnietę w postaci eseju o Schulzu.

Tekstom Johna Maxwella Coetzeego z tomu Wewnętrzne mechanizmy, który pojawia się nad Wisłą, zwabiony literacką popularnością autora, daleko do tego, co pod określeniem „esej literacki” chce znaleźć polski czytelnik. To zbiór na poły analitycznych rozważań nad ważnymi książkami, w wielu miejscach po prostu klarownie i wedle dostrzegalnej metody streszczanych, pisanych w wielkim poszanowaniu autora i w przekonaniu, że dzieła literackie mówią głosem swojego twórcy, a często też mówią o nim. I – by zamknąć to nadzwyczaj nienowe koło literackich rozważań – żywiące nadzieję, że uknuty z literackich wiórów autor-patron książki jest w istocie gwarancją jej domknięcia w diagnostycznej ramie. Coetzee nie obawia się posądzeń o hołdowanie biografizmowi, skupiając się w tym miejscach, w których żądny krytycznoliterackiej ekwilibrystyki czytelnik zarzuciłby mu po prostu nudę, na przybliżaniu autora szerszej publiczności. Obok biografizmu, równie istotne jest miejsce dla historyzmu i klarownych ocen stylu bądź – szerzej – artystycznego kunsztu. Ale po kolei.

Akurat jesteśmy w Polsce w momencie docenienia gatunku, jakim jest esej, a to za sprawą świeżutkiej nagrody Nike przyznanej Markowi Bieńczykowi za jego Książkę twarzy. Oczywiście jest to zbieg elementów życia literackiego – mam na myśli nagrodzenie Bieńczyka i wydanie eseistycznej książki Coeetzeego – zupełnie przypadkowy, w którym trudno dostrzec rozsmakowanie polskiego czytelnika w quasiliterackim dyskursie, zahaczającym o naukowość, erudycyjnie wykraczającym poza codzienną przyjemność lektury i stawiającym odbiorcy poprzeczkę gdzieś na wysokości aspiracji, a nie możliwości. Zbieg przy tym właściwie wykoncypowany, bo przecież książka Coeetzeego, jeśli czemuś poza samą sobą (i popularnością noblisty w rankingach beletrystycznych) zawdzięcza zainteresowanie, to festiwalowi Malta, którego w czerwcu tego roku, na dwa miesiące przed sierpniową premierę Wewnętrznych mechanizmów, pisarz był gościem. Tak czy owak mamy pewne eseistyczne otwarcie, a zarazem genologiczny miszmasz, który niekoniecznie bywalcowi empików wszelakich pozwoli wyrobić w sobie nawyk czytania esejów.

Oto bowiem Coetzee, jak na eseistę, jest stylistycznie powściągliwy, a erudycyjnie – by tak rzec – ułożony i dystyngowany. Nie ma wśród jego tekstów dyskursywnych wolt, wycieczki intertekstualne zdarzają się wyjątkowo, zachwycająca wielu czytelników eseju maniera – w dobrym tego słowa znaczeniu – wynoszenia podmiotu czytającego (mówimy o esejach literackich) ponad poziomy argumentacyjne nie występuje w ogóle. Raczej mędrca szkiełko i oko. Co prawda ton wyższości wobec europejskich i amerykańskich kolegów po piórze bywa drażniący, ale jednak nie jest to figura stylistyczna (czy raczej retoryczna), której Coetzee nadużywa. Każdy z tekstów ma niemal taki sam układ, który przedstawia szerokie biograficzne tło pozwalające wyrobić sobie zdanie o ideologicznym zapleczu wspominanych pisarzy i opis wewnętrznych mechanizmów właśnie, które rządzą poszczególnymi dziełami. Przy czym termin tytułowy „wewnętrzny mechanizm” należy tu rozumieć jako amalgamat pisarza i pisania, gdzie czynność brudzenia kartek atramentem jest wyrazem przekonań i potrzeb autora. Mniej czy bardziej, wszystkie wspomniane przez Coetzeego książki stanowią diagnozę pewnej historycznie poświadczalnej mentalności. Literatura jest przez niego traktowana jako – by uprościć – narzędzie do wyrażania świata i porządkowania go. A pisarz jest w tym wszystkim dającym świadectwo, przefiltrowane przez własną wrażliwość, która, jak sito, odsiewa miazmaty i ujawnia esencję świata.

Czytając kolejne eseje, trudno nie odnieść wrażenia, że Coetzeego bardziej od analizowanych dzieł interesują światy, które za nimi stoją, a więc odpowiednio Europa i Ameryka. Poza te dwa kontynenty – widziane jako dwie mentalne całości – wykraczają trzy teksty, dotyczące G.G. Márqueza, Nadine Gordimer i V.S. Naipaula, o których Derek Attridge, autor wprowadzenia do zbioru, a także monografista Coetzeego, pisze, że łączy ich „z jednej strony (…) pochodzenie spoza wielkich metropolii – a z drugiej globalne uznanie, którego wyrazem jest literacka Nagroda Nobla”. Doprawdy trudno ująć to enigmatyczniej – klamra w tym wypadku jest brakiem klamry, a same teksty odstają rzeczywiście poziomem intensywności obserwacji dotyczących życia pisarzy w określonym miejscu od pozostałych.

zajrzyj do środka »

Szukanie wspólnych mianowników europejskiej (mocniej) i amerykańskiej (słabiej) tożsamości w książkach omawianych twórców było już dyskutowane po ukazaniu się na rynku poprzedniej książki eseistycznej autora Hańby. Wiązano ją w sposób dość oczywisty z pozycją, jaką na mapie literackiej współczesnego świata zajmuje sam Coetzee.

Z jednej strony autor Dziwniejszych brzegów jest świetnie wykształconym białym pisarzem, który – jak powiada jego monografista Derek Attridge – od pierwszych powieści pretenduje do zachodniego kanonu. Z drugiej strony (z perspektywy brytyjskiej czy amerykańskiej) Coetzee reprezentuje literaturę południowoafrykańską, która – za sprawą studiów kolonialnych i postkolonialnych – stała się przedmiotem zainteresowania krytyki

Grzegorz Jankowicz, Kto to jest Coetzee („Tygodnik Powszechny”)

Ta podwójność, a w każdym razie ambiwalentność, w wypadku tekstów umieszczonych w Wewnętrznych mechanizmach objawia się fascynacją (czasami negatywną) kulturową jednolitością i możliwością nanizania pisarzy na jedną historyczną nitkę, bez utraty statusu odrębności. Faszyzm czy komunizm stanowią te elementy tła literackiego omawianych dzieł, którym przysługuje u Coetzeego miejsce szczególne. Także takie twory europejskiej mentalności jak Austro-Węgry nie mogą ujść jego uwagi – wyrażają bowiem to, czego nigdy nie miała Afryka: dążenie do spójności. W uproszczeniu i właściwie tytułem metafory można by w tym miejscu powołać się na Kapuścińskiego, który twierdził, że coś takiego jak Afryka nie istnieje – Coetzee na potwierdzenie tej tezy dowodzi, że Europa istnieje aż za bardzo.

Nie da się ukryć, że również żydowskość – synonim przygarnięcia do wspólnoty i wyobcowania, margines bezpieczeństwa europejskiej jednolitości, interesuje Coetzeego szczególnie. Żydowskie pochodzenie pisarzy z Europy jest zawsze skrzętnie odnotowywane i wygrywane przy analizie ich twórczości, najpełniej jednak zagadnienie pojawia się w eseju za temat przyjmującym Spisek przeciwko Ameryce Philipa Rotha, w całości poświęconym analizie tego zjawiska.

Trzeba dodać, że na granicy eseistycznej powagi są uwagi Coetzeego dotyczące stylu pisarzy. Bywa, że ich lapidarność krytycznoliteracka wywołuje u czytelnika uśmieszek. Bo jest i tak, że autor Powolnego człowieka nie waha się używać jako broni pojęć, jakich od pewnego czasu w literackim dyskursie się wstydzimy: mówi bez ogródek, że dzieło jest dobre bądź nie, wskazuje na uchybienia z przekonaniem istnienia kanonu (co już prawie za obrazę literacką wziąć wypada), ale i tak, że skrótowość tychże określeń pozbawia je wyrazu i ostrości uderzenia. Co więcej, są momenty, w których chciałby poprawić styl autora, skierować go na właściwe tory. Ta rzemieślnicza precyzja ma właśnie przede wszystkim swój urok, a nie znaczenie, stąd trudno ją zaliczyć w poczet zalet zbioru esejów. Można za to docenić, że z pytaniami o styl i wymowę wiąże się bezsprzecznie docenienie literatury jako narzędzia społecznej komunikacji. Kiedy Coetzee pyta „Czy Walser był wielkim pisarzem” w tekście poświęconym autorowi Rabusia, a potem mniej lub bardziej dosłownie powtarza to pytanie w każdym innym, to chodzi mu w istocie o to, czy dana twórczość miała znaczenie, jak bardzo górnolotnie by to nie zabrzmiało, dla rozwoju ludzkości.

Coetzee nie widzi ksią­żek w izo­la­cji, jako dzieł zamknię­tych w arty­stycz­nej prze­strzeni oddzie­lo­nej grubą szybą od spo­łecz­nych potrzeb

Ewidentną za to zaletą – i przy okazji w istocie eseistyczną swadą – są rozliczne uwagi dotyczące przekładów omawianych książek. Coetzee wykazuje się doskonałą znajomością europejskich języków i równie mocno jak warsztat pisarski interesuje go warsztat tłumacza. W wielu miejscach zestawia angielskie tłumaczenia, wykazując ich niezborność albo chybotliwość znaczeniową, w wielu też stara się pokazać, jak wybory podczas procesu translacji rzutują na odbiór książki w środowisku jej nieautochtonicznych odbiorców. Wydaje się, że ten aspekt zainteresowań pisarza obiegiem literackim również należy wiązać z tym, że nie widzi on książek w izolacji, jako dzieł zamkniętych w artystycznej przestrzeni oddzielonej grubą szybą od społecznych potrzeb, ale właśnie jako element społecznego obiegu wartości i diagnoz pojedynczego i narodowego „ja”.

  • http://masajservis.net izmir masaj

    Next time I read a blog, I hope that it does not disappoint me just as much as this one. I mean, I know it was my choice to read, nonetheless I actually believed you’d have something useful to talk about. All I hear is a bunch of moaning about something that you can fix if you weren’t too busy looking for attention.

  • http://www.emcbilisim.net/ be aware scam ahead

    It’s difficult to find knowledgeable people in this particular subject, however, you sound like you know what you’re talking about! Thanks

  • http://www.justrepairgaragedoors.co.uk spam vids

    Way cool! Some very valid points! I appreciate you penning this write-up plus the rest of the site is also very good.

  • http://automaticlikes.com auto likes

    Aw, this was a really good post. Taking the time and actual effort to make a top notch article… but what can I say… I procrastinate a whole lot and don’t seem to get nearly anything done.

  • http://www.cherp.dk hurtig lån

    Spot on with this write-up, I seriously feel this site needs a lot more attention. I’ll probably be returning to read through more, thanks for the information!

  • http://dominos.ua/ru/ dostavka pizzi

    This is a really good tip particularly to those fresh to the blogosphere. Brief but very accurate information… Thanks for sharing this one. A must read article!

  • http://daniealsmith009.tumblr.com/post/125259010006/las-vegas-seo-how-to-find-the-best-search-engine Las Vegas SEO company

    I quite like looking through an article that can make men and women think. Also, thanks for allowing for me to comment!

  • http://www.vegaschatter.com/user/cementyellow75 car accident lawyer Maryland

    You have made some decent points there. I checked on the web for additional information about the issue and found most individuals will go along with your views on this website.