url1-150x150

Interpretacja historii

Recenzje • Luiza StachuraSkomentuj

BlueKoran

Tytułowy manuskrypt to realnie istniejący rękopis Koranu, stworzony między IX a X wiekiem, najprawdopodobniej w północnej części Afryki.

Nazwa „Błękitny Koran” pochodzi od nasączonego indygo papieru, na którym złotem zapisano święty tekst pismem kufickim (najstarszą formą arabskiej kaligrafii). Srebrem zaznaczono podział na wiersze. Dzieje unikalnej Księgi osnuwa wiele tajemnic. Do dziś zachowały się pojedyncze karty zabytku arabskiej sztuki – część z nich należy do muzeów, część do prywatnych kolekcjonerów. Dość powiedzieć, że jedna karta skarbu kaligrafii arabskiej w kwietniu 2012 roku na londyńskiej aukcji osiągnęła cenę ponad pół miliona funtów.

W Polsce ukazała się powieść z 2008 roku tunezyjskiej pisarki, ilustratorki i znawczyni islamskiej sztuki, Sabihy Al Khemir, dotycząca tego wspaniałego rękopisu.

Historia ludzi i książki

Błękitny Manuskrypt zbudowany został z dwóch równoległych obrazów. Pierwszy przedstawia międzynarodową grupę archeologów, geodetów i badaczy zabytków, która wyrusza do Egiptu, by odnaleźć legendarny przedmiot. Ich tłumaczką zostaje dwujęzyczna, arabsko-angielska Zohra. Bohaterowie będą musieli zmierzyć się nie tylko z nową przestrzenią, innym językiem, kulturą i mentalnością, lecz przede wszystkim z własnymi uprzedzeniami oraz przyzwyczajeniami. Wyprawa po arcydzieło sztuki kaligrafii arabskiej przyniesie – paradoksalnie – konieczność rewizji własnego życia. Ale przebudowa tożsamości dosięgnie w zasadzie jedynie dwoje uczestników ekspedycji – Zohrę i Okularnika.

Drugim obrazem – lustrzanym odbiciem – są domniemane dzieje Błękitnego Manuskryptu, od czasu jego powstania, aż do momentu rozbudzenia gorączki pożądania i rozłączenia kart Księgi. Tym samym historia o Błękitnym Koranie zatacza koło – nie jest pewnym ani jego powstanie, ani jego dokładne dzieje, a już na pewno nie można z całą pewnością stwierdzić, czy to, co odnajdą bohaterowie powieści, jest oryginalnym arcydziełem, czy może tylko falsyfikatem. Innymi słowy, powieściowy Błękitny Manuskrypt staje się mirażem, mrzonką, fantazją zatruwającą zdrowy rozsądek.

Tunezyjska pisarka koncentruje swoją opowieść nie tyle wokół artefaktu, ile słów, znaczeń, przekładów i różnic. Dwujęzyczna Zohra oraz Okularnik o podwójnej tożsamości – niemiecko-żydowskiej – stanowią doskonałą ilustrację uwikłania człowieka w język, pismo, strumień słów. Ludzie urodzeni i wychowani na styku co najmniej dwóch różnych kultur i tradycji, na co dzień doświadczają niemożności przebicia się przez oporną mowę, wznoszącą mur inności. Zohra czuje się kimś obcym zarówno w Londynie, jak i w Egipcie. Podejmuje się zadania przekładu – co istotne, rozgranicza ona przekład od tłumaczenia – czyli przeniesienia jednego kodu na inny, chyba bardziej dla siebie, by przybliżyć się do słów, ich mocy i niesionych znaczeń.

Urodzona w 1959 roku Sabiha Al Khemir jest założycielką Museum of Islamic Art w katarskiej stolicy Ad-Dauha, a jej praca na rzecz podtrzymania dialogu kulturowego spotyka się z dużym uznaniem

Sabiha Al Khemir, Błękitny Manuskrypt
tłum. Monika Wyrwas-Wiśniewska
stron: 336
Lambook, 2012

Przerost

Poza słownym labiryntem (labiryntem ze słów), pojawią się fotografie miasta i pustyni w ujęciu dziennym i nocnym. Autorka sięga także po wątek cykliczności rozwoju cywilizacji. Sporo miejsca poświęca nakreśleniu różnych typów osobowości – wszyscy biorący udział w ekspedycji badacze prezentują nieco odmienne cechy charakterologiczne. Mnoży elementy powieściowego świata, piętrzy wątki, konstruuje swoistą wieżę, z której w zasadzie niewiele wynika. Innymi słowy, im więcej Sabiha Al Khemir dodaje fragmentów układanki, tym większy wprowadza zamęt.

Tendencje Sabihy Al Khemir do komponowana romansowo-miłosnych wątków kontrastują z próbami budowy prozy intelektualnej i „metafizycznej”, nieco też psychodelicznej (zwłaszcza gdy jedna z kluczowych postaci, ‘Amm Gaber, kieruje swoje opowieści do Drzewa Życzeń). Pisarce brakuje łatwości w łączeniu wątków, jej narracja zdaje się poszarpana, niekiedy niespójna, fragmentaryczna jak rozłączone karty rękopisu. Z uwagi na kalejdoskopowość obrazów tworzących strukturę powieści, „odsłona” zdaje się adekwatniejszą nazwą niż „rozdział” czy „część”. Poszczególne odłamki dwutorowo prowadzonej narracji mogłyby stworzyć całkiem interesującą i świetnie napisaną historię. Potencjał tematu nie zostaje jednak wyczerpany. Pod naporem słów i pomysłów na kolejne elementy powieści, autorka kapituluje.

Od strony językowej Błękitny Manuskrypt jest dziełem, niestety, nazbyt patetycznym, upiększonym, pełnym ornamentów. Autorka szuka wyrafinowanych fraz i słów, ale ich połączenie nierzadko bywa irytująco pretensjonalne, choćby: Na zewnątrz bladoniebieski dzień zmienił się w atramentową noc. albo: Wybuchy śmiechu niczym połyskliwe i dźwięczące bańki mydlane unosiły się w powietrze. Dysonanse muzyki zostały zastąpione radosną i żywiołową atmosferą, a entuzjazm kierowcy zaraził członków zespołu.

Zawód

Utwór Sabihy Al Khemir przypomina powieść The Mountain of Light Indu Sundaresan, o Kohinoorze, największym zachowanym diamencie. Marzenie o posiadaniu wyjątkowego przedmiotu powoduje utratę zmysłów. Iluzoryczne wrażenie osiągalności unikalnej rzeczy łudzi i zwodzi, by w efekcie doprowadzić albo do szaleństwa, albo do… oszustwa. W przypadku obu powieści najbardziej zawodzi sposób rozwinięcia doskonałego tematu. Szkoda.

3/6