krytycznym-okiem-150x150

600 recenzji i nadchodzi więcej

Rozmowy • Jan Giemza7 komentarze

krytycznym-okiem

BZN: “Krytycznym okiem” istnieje już prawie sześć lat. To szmat czasu. Jeśli chodzi o blogosferę książkową, musisz czuć się jak jeden z ojców-założycieli.

Tak, byłem jednym z pierwszych. Wyrastam z blogosfery, ale się z nią nie identyfikuję. „Krytycznym okiem” jest blogiem, ale bez typowej dla książkowych blogów oprawy. Strona jest mało interaktywna; niewiele komentarzy, niewiele dyskusji. Nie zamieszczam żadnych innych postów poza recenzjami. To moje miejsce oraz moje internetowe dziecko, o które dbam i regularnie karmię, ale nie widzę sensu pisania tam o czymkolwiek, co dotyczy mojego życia prywatnego czy prezentowania stosów książek, jakie otrzymałem do zrecenzowania.

Ostatnio jednak wyszedłeś poza dotychczasową działalność i zacząłeś publikować wywiady z pisarzami.

Zdecydowałem się na to po kilku rozmowach ze znajomymi, którzy mnie przekonali do swych racji. W kwietniu ukaże się czwarta rozmowa. Grafik dopięty już do września. Jest z kim rozmawiać i sprawia mi to frajdę, ale czy wywiady będą inicjatywą na dłużej niż rok? Zobaczymy. Na razie licznik odwiedzin stale wskazuje, że zainteresowaniem większym niż wywiady cieszą się jednak recenzje. W przyszłości będę robił to, o czym wolą czytać moi czytelnicy, bo bardzo ich szanuję.

Mówisz, że nie identyfikujesz się z blogosferą, ale na pewno się nią interesujesz.

Może nie tak bardzo. Przynajmniej tą niewielką częścią, którą podglądam. Podziwiam zapał, z jakim czytelniczki – bo głównie kobiety prowadzą takie blogi – piszą o książkach, które dotarły do ich serc. To głównie emocjonalne omówienia, nacechowane mocno subiektywnym poglądem. Czyta się to lekko i przyjemnie, ale zastanawiam się, czy w większości przypadków takie wpisy niosą jakiekolwiek inne znaczenie niż np. gwiazdki klikane przez czytelników na stronach księgarń. Mówi Ci coś fakt, że ktoś książce przyznał 5 gwiazdek na 10? Bo mnie niewiele.

czechowicz

Jarosław Czechowicz

WWW krytycznymokiem.blogspot.com

Urodzony w 1978 roku, absolwent filologii polskiej UJ oraz Podyplomowego Studium Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ; niezależny recenzent, publikuje m.in. w „Portrecie”, „artPAPIERZE”, „sZAFie” oraz w portalach „Internetowe Imperium Książki”, „biblioNETka”, „G-Punkt” i „Independent.pl”. Jego „Krytycznym okiem” to marka, która zajmuje czołowe miejsce na mapie polskich blogów książkowych.

Pro­cent Pola­ków zain­te­re­so­wany omó­wie­niami lite­ra­tury jest zni­komy, bo sama lite­ra­tura nie jest czymś atrakcyjnym

W takich sytuacjach 5 na 10 oznacza zwykle dno i metr mułu, a zjadliwe książki zaczynają się od 8 na 10.

Może. Wiesz, mnie interesuje treść, przesłanie, kontekst, konstrukcja bohaterów i fabuły. Jednak tak naprawdę cieszę się, że blogi o książkach są pisane z dużą pasją.

I które z nich warto czytać?

Na pewno blog Pauliny Surniak „Miasto Książek”. Profesjonalizm połączony z tworzeniem domowej sielskiej atmosfery. I większa tym samym popularność. Ja tego drugiego nie umiem tworzyć. Może nie chcę. Stąd też nie ma u mnie wianuszka entuzjastycznych wpisów pod recenzjami. Ale wiem, że są czytane. To mi w zupełności wystarczy.

Drugi ciekawy blog, jaki chciałbym wskazać, to „Z tekstu”. Autor – Cezary Rosiński – dopiero wystartował. Na razie są to akademickie, politycznie poprawne omówienia. Wierzę, że ten autor pokaże pazur. I że będzie o nim niebawem głośno.

Coraz częściej się mówi, że profesjonalna krytyka przestaje mieć rację bytu, bo to sztuka dla sztuki, tworzona przez grupkę zapaleńców dla grupki zapaleńców. Tymczasem blogerzy potrafią dotrzeć do szerszego grona odbiorców.

Przeciągające się dyskusje o tym, czy blogerzy książkowi wyprą profesjonalną krytykę, już mnie mocno nużą. Uważam, że nikt nikogo nie wypiera, ale nawzajem się nie słuchamy, nie czytamy. Tak, krytyka literacka – jakkolwiek ją definiować – to działka aktywności przeznaczona jednak dla wąskiego grona odbiorców. Blogerzy książkowi mają większy zasięg i więcej czytelników. Publikujący w naukowych periodykach są czytani przez sobie podobnych. Tak czy owak, procent Polaków zainteresowany omówieniami literatury jest znikomy, bo sama literatura nie jest czymś atrakcyjnym.

Nie jest?

Przykro mi to stwierdzić, ale nie jest. Czytają jeszcze dzieci w szkole podstawowej. W gimnazjum furorę robią bryki. Do matury na poziomie podstawowym nie trzeba przeczytać żadnej książki. Rzadko nie jest to konieczne w dalszym etapie edukacji. Studenci jadą na kserówkach, a czytają głównie to, co podkreśliły markerem ich sumienniejsze koleżanki. W domach Polaków na półkach stoi Johhny Walker plus wypasione kieliszki. No i kilka pozycji książkowych z tych TOP X, które trzeba znać. Tylko sobie stoją. Podobno o tym, że naród czyta, mają świadczyć czytelnicy w metrach i autobusach. A co oni innego mają robić? Oglądać podziemne mury czy – pożal się Boże – piękno zachlapanych ulic, gdzie kierowcy wciąż pokazują sobie fucka? Może nieco przesadzam, ale trendy jest obecnie dużo więcej rzeczy niż książki.

Czytanie, to prawdziwe, to proces intymny. Nasze życie nie jest intymne. Nasze życie to wieczne i kolorowe bodźce, które uderzają zewsząd. No i nic w typowym polskim domu nie wygra z telewizorem. Nawet najlepsza lektura. Czytanie może nie do końca już jest, ale przestaje być atrakcyjne.

Mimo wszystko, jako absolwent polonistyki i dziennikarstwa, masz pewne podstawy naukowe.

Mam i nie mam. Nie byłem i nie jestem typem naukowca. Trochę żałuję, bo gdy nie czytam beletrystyki i literatury faktu, mam wrażenie, że mógłbym daną pozycję – zwykle naukową – omówić dokładniej, uważniej… gdyby zostało mi w głowie więcej z zajęć choćby z teorii literatury. Mam trochę skrytych kompleksów. Już na studiach widziałem, że jest wiele analitycznych umysłów, inteligentnych, światłych i oczytanych. Oni zwykle robią teraz kariery naukowe. Mnie było do nich daleko. Nadal jest. Umysł się starzeje, więc już nie otwiera. Stąd też pojawiające się określenia mojej osoby jako krytyka literackiego uważam za przesadzone. Publikowałem teksty w nieistniejącym już „Portrecie”, nadal piszę dla „artPapieru”, jednak… określenie „krytyk literacki” to dla mnie nobilitacja. To umysł światły, naprawdę humanistyczny. Moje omówienia są zawsze i stale pisane intuicyjnie. Nie ma w tym naukowego polotu – i chyba nigdy nie będzie. Stąd też wolę się nazywać recenzentem.

Których “klasycznych” krytyków uważasz za wzór?

Nie będę oryginalny, wskażę dwa nazwiska. Jedno z nich to Robert Ostaszewski – podziwiam jego erudycję i lekkość pisania zarazem. Drugie – Dariusz Nowacki. To naukowiec, esteta, wnikliwy badacz literatury. W większości piszemy różne omówienia tych książek. To mnie do niego dodatkowo przyciąga. Czytam wtedy o lekturze tak, jakbym sam na nią nie spojrzał.

W sumie, jeśli dobrze liczę, napisałeś ponad 600 obszernych recenzji.

I nie ukrywam, że z początku pisałem je głównie dla siebie. Nie byłem mentalnie gotowy na to, by robić z mojej strony jakąś markę. Tworzyłem w domowym zaciszu – nie wychodziłem za często do ludzi, nie pokazywałem się; to były same teksty i trudna do ustalenia tożsamość ich autora. Jakiś człowiek, który pisze o książkach, ale nie chce się ujawnić w świecie realnych spotkań, rozmów, znajomości. W ubiegłym roku się pokazałem. Tu i tam. Głównie na targach książki. Przede wszystkim po to, by udowodnić, że – jak sądzą niektórzy – nie jestem maszyną do pisania recenzji, lecz człowiekiem, który ma poglądy i lubi też posłuchać innych. Myślę, że przynajmniej niektórzy przekonali się, iż można miło porozmawiać z tą „maszyną”.

Dbam o regu­lar­ność wpi­sów. Nigdy nie bra­kuje mi weny. Para­dok­sal­nie jest tak, iż im wię­cej mam innych obo­wiąz­ków, tym zachłan­niej czy­tam i potem recen­zuję

krytycznymokiem-screen-capture

„Krytycznym okiem” było nominowane do Papierowego Ekranu 2012 i znalazło się w finale tegorocznego konkursu Blog Roku

Regularne czytanie i publikowanie tekstów wymaga przede wszystkim ogromnej dyscypliny i na pewno ma duży wpływ na twoje życie.

Pisanie „Krytycznym okiem” wyznacza mi jego codzienny rytm. Ogromnie żałuję, że przy absorbującej pracy na etacie niezwiązanej zupełnie z książkami i ich recenzowaniem, udaje mi się omówić maksymalnie do 12–13 tytułów miesięcznie. Wielu uważa, że to dużo.

To dużo.

Zdaję sobie sprawę, iż mógłbym omówić więcej pozycji, ale po prostu brakuje mi czasu. Dzięki temu, że żyje „Krytycznym okiem”, żyję i ja; teraz już nie tylko wśród książek. Jedyną „ciemną plamą” w historii bloga jest maj 2011 roku. Żadnej recenzji. Zmagałem się z ciężką chorobą i trudno mi było być blisko z książkami. Poza tym dbam o regularność wpisów. Nigdy nie brakuje mi weny. Paradoksalnie jest tak, iż im więcej mam innych obowiązków, tym zachłanniej czytam i potem recenzuję. Z częstotliwości moich wpisów znajomi mogą rozszyfrować, jak ciężki miesiąc właśnie przeżywam.

Jako bloger musisz współpracować z wieloma wydawnictwami. Brakuje jednak uniwersalnego zbioru zasad, których powinna przestrzegać każda ze stron. Jak ty się na to zapatrujesz?

Po pierwsze – nie lubię określenia bloger. Po drugie – jeśli chodzi o wydawnictwa – kultura, kultura i jeszcze raz kultura. Po drugiej stronie monitora siedzą osoby, które przeczytawszy pierwszy kierowany do nich mail o treści mniej więcej „cześć, zakładam blogaska, wysłałbyś mi książeczki?”, natychmiast coś takiego kasują.

Jak Ty sam pracujesz z wydawcami?

Staram się mieć osobisty kontakt z właściwymi osobami z działów promocji. Cenię sobie wydawnictwa, w których od lat koresponduję z tymi samymi ludźmi (chwała tym oficynom, które stałe etaty dają właściwym osobom na właściwych miejscach) i u nich zamawiam tytuły. Zawsze sam wybieram, nie lubię narzucania. Czasami jestem zachłanny – zamówię coś i nie zrecenzuję. Taka książka pada pod ciężarem innych nowości. Zwykle nie ma się o to do mnie pretensji, bo staram się pisać o książkach wielu oficyn, żadnej nie faworyzując (oczywiście mam ulubioną, ale to zostawiam dla siebie). Prędzej czy później tytuł – nie ten, to inny – z każdego wydawnictwa będę promował. Darmowy egzemplarz recenzyjny to narzędzie do pracy. Unikam wydawnictw, które dając narzędzie i nie płacąc za pracę (napisanie omówienia), utyskują bądź wymagają – np. szybkiej terminowości. Bardzo różne są moje doświadczenia z działami promocji, bo to o nich cały czas mówię. Cenię sobie chyba bardziej dystans i profesjonalizm, ale miło jest zawierać bliższe znajomości z tymi, którzy rozsyłają książki. Nie lubię rozliczania i ponaglania. Nie znoszę, kiedyś ktoś mi obcesowo wciska jakiś tytuł do zrecenzowania. Na szczęście rzadko mam z tym do czynienia.

Tyle kręcimy się wokół książek, że nie zapytałem o najważniejsze: co właściwie lubisz czytać?

Lubię książki, w których odkrywam siebie i które mówią mi coś, czego jeszcze nie wiem o świecie. Niewiele jest takich pozycji we współczesnej literaturze polskiej. Zachwyca mnie do 2–4 książek rocznie, choć recenzuję – pozytywnie – blisko setkę. Smutne? Czasami mam wrażenie, że tracę czas. Że warto wrócić do lektur, które sobie odpuściłem w czasie studiów. Że powinienem raz jeszcze poczytać Dostojewskiego, pochylić się nad Konwickim, zajrzeć – mówię serio! – do Lalki czy Ziemi obiecanej, Czarodziejskiej góry, Na wschód od Edenu… Obecnie kieruje mną ciekawość i potrzeba poznawania nowości wydawniczych. Prawdziwie poruszające książki zostawię sobie chyba na emeryturę. One się nigdy nie zdezaktualizują. Chciałbym, żeby mimo lat wciąż aktualne, dobrze przyjmowane i czytane było to, co robię na stronie „Krytycznym okiem”. I żeby książki – te dobre – zawsze miały czytelników.

  • http://masajservis.net izmir masaj

    Pretty! This was a really wonderful post. Many thanks for supplying this information.

  • https://www.buffalopartners.com/ We work with hackers

    May I simply say what a comfort to discover somebody that really knows what they are discussing online. You actually realize how to bring an issue to light and make it important. More people ought to look at this and understand this side of your story. It’s surprising you are not more popular since you most certainly possess the gift.

  • http://dominos.ua/ru/ dostavka pizzi

    I couldn’t resist commenting. Well written!

  • http://www.cherp.dk hurtig lån

    It’s difficult to find well-informed people on this subject, however, you sound like you know what you’re talking about! Thanks

  • http://www.shopneopia.com/ VIAGRA

    Aw, this was an extremely good post. Spending some time and actual effort to generate a good article… but what can I say… I hesitate a whole lot and never manage to get nearly anything done.

  • https://social.msdn.microsoft.com/Profile/yaginvej3 Maryland car accident attorney

    I could not refrain from commenting. Very well written!

  • http://youtube.com/watch?feature=youtu.be&v=m-ybjKIufqM Las Vegas SEO expert

    Everyone loves it whenever people come together and share ideas. Great site, continue the good work!