JulianAssange2-150x150

Assange się wylewa

In Recenzje by Jakub Gańko45 Comments

JulianAssange2


Internet już dawno przestał być ciekawostką dla nerdów. Stał się dla nas równie ważny jak dostęp do prądu i ciepłej wody. Duża w tym zasługa serwisów społecznościowych, bez których wielu ludzi nie wyobraża sobie dzisiaj życia. Opisując znajomym każdą najmniejszą rozterkę, publikując codziennie zdjęcia swojego obiadu i chwaląc się każdym wyjściem z domu czy przebiegniętym kilometrem, niewielu z nas zastanawia się nad prywatnością w sieci. Czy Google szpieguje, jakie oglądamy teledyski na YouTubie, tylko po to, aby lepiej dopasować reklamy do naszych upodobań? Czy Facebook naprawdę przez przypadek polecił nam dziś polubienie filmu, o którym wczoraj pisaliśmy z koleżanką? Jakie zagrożenia może rodzić budowanie coraz większych baz danych o nas samych? Ta książka odpowiada m.in. na takie pytania.

ZJAZD HAKERÓW

Choć największym fontem przedstawiono na okładce nazwisko Juliana Assange’a, zaraz obok widnieje tłum innych ludzi. Z kim będziemy mieli do czynienia w tej książce? Jacob Appelbaum to niezależny specjalista od bezpieczeństwa komputerowego (albo mówiąc wprost: haker), który zasłynął przede wszystkim jako jeden z głównych twórców sieci Tor, służącej do anonimowego przeglądania Internetu. Andy Müller-Maguhn to były rzecznik i wieloletni członek niemieckiego Chaos Computer Club – największego stowarzyszenia hakerów w Europie. Jérémie Zimmermann to z kolei współzałożyciel i rzecznik francuskiej grupy La Quadrature du Net, działającej na rzecz ochrony praw do anonimowości i wolności w sieci. Wreszcie Julian Assange – redaktor WikiLeaks, o którym głośno jest zwłaszcza od 2010 roku, kiedy portal zaczął ujawniać nadużywanie tajemnicy państwowej w armii i rządzie USA. Od tego czasu działalność WikiLeaks stała się wyjątkowo niewygodna dla rządu, portal wciąż musi borykać się z atakami prawnymi i politycznymi, a sam Assange stał się wrogiem publicznym numer jeden i obiektem śledztw każdej szanującej się agencji rządowej. Książka Cypherpunks. Wolność i przyszłość Internetu jest zapisem rozmowy Assange’a z trzema wyżej wymienionymi przyjaciółmi, która odbyła się 20 marca 2012 roku w trakcie jego aresztu domowego w Wielkiej Brytanii.

OK, ALE CZYM JEST CYPHERPUNK?

Cypherpunk agituje za użyciem kryptografii i podobnych metod w celu dokonywania zmian społecznych i politycznych. Początki ruchu sięgają wczesnych lat dziewięćdziesiątych, a jego największe lata aktywności przypadają na „wojny kryptograficzne” lat dziewięćdziesiątych oraz na okres gwałtownego rozwoju Internetu w 2011 roku. Termin „cypherpunnk”, będący połączeniem słów „cipher” (szyfrować) i „punk”, został w 2006 roku dodany do Oxford English Dictionary.

WIELKI BRAT TU I TERAZ

Gdyby uważnie przebadać tekst dyskusji, okazałoby się pewnie, że najczęściej padające w nim słowa to „inwigilacja”, „rząd” i „szpiegowanie”. Z rozmowy dowiadujemy się, że od dobrze znanej inwigilacji taktycznej popularniejsza jest teraz o wiele gorsza dla społeczeństwa inwigilacja strategiczna. Pierwsza metoda to śledzenie określonego celu, w przypadku którego istnieje podejrzenie o popełnieniu przestępstwa. Inwigilacja strategiczna polega z kolei na zbieraniu informacji o wszystkich obywatelach – ot, na wszelki wypadek – a następnie analiza uprzednio posegregowanych treści, gdy któryś z obywateli szczególnie zainteresuje władze. W czasach, gdy systemy inwigilacyjne ciągle tanieją, a ludzie coraz intensywniej przenoszą swoje życie do Internetu, znacznie bardziej opłaca się inwestować w takie technologie niż w broń konwencjonalną. Andy Müller-Maguhn przekonuje:

„Cyberwojownicy i masowe podsłuchiwanie wychodzi znacznie taniej niż jeden samolot. Jeden samolot wojskowy kosztuje około stu milionów (…) [Natomiast] zapisanie wszystkich rozmów telefonicznych w Niemczech z jednego roku w przyzwoitej jakości kosztowałoby około 30 milionów euro łącznie z kosztami administracyjnymi.”

Według Jacoba Appelbauma, Google, Facebook i inne kompanie, które tak dziś uwielbiamy i którym oddajemy dobrowolnie wszystkie swoje osobiste dane, stały się sprywatyzowanymi siłami bezpieczeństwa. Ich inwigilację porównuje do działań enerdowskiej Stasi, tyle że Stasi musiało płacić ludziom – nam dziś wystarcza wiedza, kto z kim ostatnio zerwał i „okazja, by kogoś przelecieć”. Facebook przechowuje na temat każdego z nas setki megabajtów danych, wśród których znajdują się informacje o każdym naszym kliknięciu. Można się z nich dowiedzieć, skąd danego dnia się logowaliśmy czy jak długo mieliśmy otwarte nowe zdjęcie profilowe naszej byłej. Wyszukiwarka Google zna nas lepiej od naszych bliskich. Ba, wie o nas więcej od nas samych! „Wiesz, czego szukałeś dwa lata, trzy dni i cztery godziny temu?” – pyta prowokacyjnie w którymś momencie Müller-Maguhn. „A Google wie.”

NIE MA RATUNKU?

Czy zatem jesteśmy zgubieni i nie ma dla nas żadnego ratunku? Nie, wszyscy czterej panowie są zgodni, że można jeszcze uratować nasz świat przed orwellowską przyszłością. Należy tylko edukować społeczeństwo i uświadamiać je w kwestiach zabezpieczeń. Przykład masowych protestów przeciwko ACTA i amerykańskim SOPA / PIPA pokazał, że ludziom też zależy na wolności w Internecie – wystarczy tylko odpowiednio nagłośnić problem. Assange porównuje sytuację do obsesyjnego mycia rąk, które weszło ludziom w nawyk, gdy postraszyło się ich niewidzialnymi stworami, przenoszącymi zarazki i żyjącymi na naszych dłoniach (w jego wypowiedziach pełno jest takich sugestywnych porównań). I chociażby ta książka świetnie się nadaje do takiego uświadamiania. Dość wspomnieć, że wzbogacono ją bardzo bogatymi przypisami, które – gdy kontekst tego wymaga – potrafią mieć i dwie strony. Wszystko po to, by w całej rozmowie mogli bez problemu odnaleźć się również ludzie, którzy nie śledzili afer związanych z WikiLeaks i nie są szczególnie obeznani w internetowej terminologii. Na pochwałę zasługuje też fakt, że choć w rozmowie biorą udział przedstawiciele tylko jednej strony barykady, sam Assange często przyjmuje rolę adwokata diabła i korzysta z argumentów stosowanych przez jego przeciwników.

W świetle coraz to nowych ustaw wzorowanych na wspomnianej ACTA czy afer w stylu ujawnionego niedawno projektu inwigilacji PRISM, książka Assange’a wzbudza jeszcze większy niepokój. Bo to potwierdza, że jego wypowiedzi nie są kolejną spiskową teorią dziejów na miarę Roswell czy chemtrails – niebezpieczeństwo jest całkiem realne. Oczywiście wcale w to wszystko nie wierzę i Wam też nie radzę. I wcale nie polecam zapoznawać się z tą książką. I zgadzam się, że Assange’a należy publicznie zlinczować (pozdrowienia dla CIA, PS nie traktujcie poważnie tego postu na fejsie sprzed tygodnia).

Julian Assange i inni
Cypherpunks. Wolność i przyszłość Internetu
Wydawnictwo Helion