THE HOBBIT: THE DESOLATION OF SMAUG

Pustkowie Smauga – dobry, wcale nie-romansowy prequel

Filmy i seriale • Agata Kozłowska2 komentarze

Za nami premiera drugiej części Hobbita – Peter Jackson chyba wziął sobie do serca uwagi widzów po Niezwykłej podróży i dłużyzn w Pustkowiu Smauga raczej się nie uświadczy. Co jeszcze się zmieniło?

Efekty specjalne

Pamiętacie obawy Dominika przed premierą? Rzeczywiście, w pierwszej części zdarzało się, że efekty specjalne zbyt raziły po oczach. Mam wrażenie, że była to kwestia głównie braku czasu, spowodowanych przekazywaniem reżyserskiej pałeczki (wbrew obiegowej opinii, Jackson nie robił od razu “wielkiego skoku na kasę”, czytaj: nie planował być twórcą Hobbita). Teraz czasu na dopracowanie filmu było więcej, efekt też jest znacznie lepszy, mimo bardziej dynamicznej pracy kamery. Smok robi wrażenie, choć sama sekwencja z nim wydaje się być trochę zbyt długa, tym bardziej, że wcześniejsze sceny np. u Beorna zajmują znacznie mniej ekranowego czasu.

jpeg
Tauriel

Romanse, romanse…

Główny zarzut przedstawiany w krążących po Sieci recenzjach (obok zbyt dynamicznej akcji, bo przecież tu za wolno, tam za szybko, nic nie jest jak trzeba) to wątek, uwaga, trójkąta miłosnego, przez który biedny Tolkien miałby przewracać się w grobie. Cóż, drodzy widzowie i “miłośnicy Tolkiena” – nie przesadzajmy. Nie chcę zbyt zdradzać fabuły, ale ten szokujący wątek romansowy nie jest bardziej szokujący niż fioletowa sukienka Arweny z Dwóch Wież a na pewno mniej niż ścięcie przez Aragorna posła Saurona w reżyserskiej wersji Powrotu Króla. Zresztą, dla mnie mniej był to międzyrasowy romans albo nawet uczucie, raczej wspomnienie czy wyobrażenie czegoś, co było lub mogło być z kimś innym, kiedy indziej. Więc nie przywiązujmy się tak do tego wątku.

Klimat

Pisaliśmy już o filmowych adaptacjach zachowujących klimat oryginału. Władca Pierścieni znalazł się na tej liście, z Hobbitem sprawa jest trochę trudniejsza. Niezwykła podróż rzeczywiście miała wiele wspólnego z baśniowym klimatem oryginalnego Hobbita, druga ma więcej z Władcy Pierścieni. Jest mroczniejsza, poważniejsza, bardziej złożona. Pierwszej części zarzucano, że brakuje w niej prawdziwego niebezpieczeństwa, a kompania wychodzi bez szwanku z każdej potyczki. Drugiej części zarzucić tego nie można. Bliżej jej do Hobbita, którego nową wersję Tolkien chciał stworzyć po wymyśleniu Władcy Pierścieni. Pustkowie Smauga to most między spokojną baśnią a zagrożeniem ze strony Pierścienia i Saurona, to dobry, trzymający w napięciu prequel.

Między książką a filmem

Jackson nie odmówił sobie dodania nowych wątków, a nawet nowych postaci. W książce nie pojawiła się elfka Tauriel, tak samo jak znany z Władcy Pierścieni Legolas. W filmie wypadli dobrze, dodając jednocześnie powagi (rozważania o włączeniu się do walki) i rozrywki (śmigający po beczkach i krasnoludzkich głowach Legolas). Rozbudowano rolę Barda, co oceniam na plus. Podkreślono mroczną moc Pierścienia, czego w oryginalnym Hobbicie nie było. Inne wątki do wypunktowania i ocenienia pozostawiam Wam. :)

Na koniec mały apel: drodzy widzowie kinowi, dla ogromnego IMAX-owego ekranu jestem w stanie znieść Wasze cole, popcorny i w ogóle Waszą obecność, choć za towarzystwem w trakcie przenoszenia się do innego, fantastycznego świata nie przepadam. Miejcie jednak na uwadze, że dla Waszych głośnych i nie umiejących czytać napisów dzieci przeznaczone są seanse z dubbingiem. Tłumaczenie latorośli prawie każdej sceny jest zbędne. Dziękuję.

  • http://wasko.net.pl/ http://wasko.net.pl/

    I think this is among the most important information for me. And i am glad reading your article. But wanna remark on some general things, The website style is wonderful, the articles is really nice : D. Good job, cheers

  • https://www.youtube.com/watch?v=wUjTqF9KNxY AC Repair Thousand Oaks – Ventura Heating

    Nice answer back in return of this issue with solid arguments and describing the whole thing regarding that.