winter_magic_by_velvetredbullet-d6wy3tx

Fantasy spod znaku magii i miecza

Artykuły • Agata Kozłowska3 komentarze

Magia to jedna z pierwszych rzeczy, które czytelnikom i widzom kojarzą się z fantastyką. Często jednak nie jest odpowiednio dopieszczona ze strony twórców. Magia powinna być systemem ideowym, spójnym i logicznym, zajmować miejsce odpowiadające nauce w science-fiction. Inaczej może ograniczyć się do nic nie wnoszących “efektów specjalnych” – nie trzeba się tego obawiać w fantastyce najwyższej próby, jaką jest twórczość Tolkiena, Le Guin i Martina.

Magia nadzmysłowa i rytualna

Jacek Dukaj podzielił systemy magiczne wykorzystywane w fantastyce na dwa typy: nadzmysłowy i rytualny. Pierwszy z nich oznacza magię nieostrą, rozmytą, gdzie wiele zależy od obdarzonych mocą ludzi, a doza obiektywizmu jest bardzo ograniczona. Reguły właściwie nie istnieją. W fantasy częściej występuje drugi typ, czyli magia rytualna, stanowiąca wręcz dziedzinę nauki. Ważne są gesty czy figury myślowe, rytuały właśnie, które zapewnić mają konkretny skutek. Nie zawsze są jednak znane związki przyczynowo-skutkowe – choć często liczy się wynik "czarowania", a nie jego proces. Podział Dukaja wydaje się być dość uproszczony, a systemy magiczne wykorzystywane przez twórców fantasy mogą być skomplikowanymi, lecz sprawnie działającymi machinami.

Cuda bez zasad

Skoro mowa o “efektach specjalnych”, można przywołać serial Miecz prawdy, gdzie czarodziej Zeddicus Zu’l Zorrander to chyba jakiś cudotwórca: potrafi rozwiązać każdy problem, tworzyć ogień i nad nim panować, rzuca iluzje, zna działanie i historię każdego artefaktu znalezionego w trakcie wędrówki… A reguł tej zabawy jak nie było, tak nie ma.

System magiczny według Tolkiena

Pierwszym charakterystycznym elementem systemu stworzonego przez Tolkiena byłaby niezdolność do nauczenia się magii. W wielu utworach fantasy można zapoznawać się z arkanami sztuki magicznej na uniwersytecie, w szkole albo podróżując z czarodziejem-nauczycielem. U Tolkiena, a tym samym w filmach stworzonych na podstawie dzieł Profesora, jest jednak inaczej. Konkretne moce czy umiejętności posiadają konkretne osoby, a najczęściej konkretne rasy. Nikt nigdy nie próbuje kształcić się w magii, na przykład podróżujący z czarodziejem Gandalfem towarzysze nie proszą go o nauki. To świadczy o rozumieniu przez członków świata stworzonego przez Tolkiena, że i tak nie istniałaby możliwość poznania świata magii w sposób dostateczny, aby się nią posługiwać.

Wiadome jest, że konkretne rasy posiadają dane im właściwości, z którymi się rodzą, są dla nich naturalne, a nie nabyte, a przez to porządek świata spojonego przez magię nie zostaje naruszony. Przykładowo elfy są silnie związane z naturą, zwłaszcza z lasami; potrafią porozumiewać się z drzewami, budzić je do życia. Mogą też zmuszać zwierzęta do posłuszeństwa. Jest to dla nich naturalne i ze swoich mocy mogą korzystać do woli.

Cena czarów

W wielu systemach nie jest istotne, kim jest czarownik, jeśli nabył już umiejętności potrzebne do posługiwania się magią. Przez to używanie magii może łamać pewne prawa, a przez to czary stają się w jakiś sposób obciążające dla czarującego (widoczne jest to zwłaszcza w uniwersum Pieśni Lodu i Ognia stworzonym przez G. R. R. Martina). Magia może też zaburzać porządek świata (jak w Ziemiomorzu Ursuli K. Le Guin).

Tolkien i językowa moc sprawcza

Kolejną cechą świata Tolkiena jest brak mocy sprawczej konkretnego języka. Choć jest to myśl nieobca ludziom od dawna, w Śródziemiu nie istnieje język, którego używanie samo w sobie powodowałoby magiczne efekty. Najbardziej nasuwa się jako przykład mowa elfów, niemniej osoba nie pochodząca z tej rasy, nawet używając konkretnych słów, nie wywoła czarodziejskiego efektu. Wyjątkiem jest tu aktywowanie magicznych artefaktów, jak buteleczka ze światłem gwiazdy, świecąca po wypowiedzeniu kilku słów. Jednak język sam w sobie mocy sprawczej nie ma, jak choćby w Eragonie. Tam wystarczy poznać słowo określające dany przedmiot, aby poddało się one mocy czarownika.

Ostatnim aspektem świata Władcy Pierścieni i magii w nim obecnej jest świadomość używania czarów. W większości utworów fantasy czarownik wie, że posługuje się magią, wie też, jak to robić. Tolkien zaproponował różne możliwości: Gandalf na przykład używa czarów świadomie, natomiast magia elfów jest tak naprawdę częścią ich życia.

magic_scrolls_by_tsabo6-d2zdcbo

Ziemiomorze Ursuli K. Le Guin

W Ziemiomorzu do osiągnięcia pełni magicznych mocy potrzebne są zarówno wrodzone zdolności przyszłego czarodzieja, jak i doskonalenie ich pod okiem bardziej doświadczonych nauczycieli z Wyspy Roke. Szkolenie w tym miejscu daje najlepsze efekty, gdyż magia jest tu najsilniejsza: tym samym wiadomo, że moc nie pochodzi jedynie od czarodzieja, nie jest zamkniętym uniwersum nie mającym wpływu na resztę świata. Przeciwnie, jest z nim silnie związana, co powoduje, że młody adept musi nauczyć się nie tylko sposobów wykorzystywania swoich zdolności, lecz także mogących płynąć z jego działań konsekwencji. Ged, główny bohater Ziemiomorza, za użycie magii musi zapłacić wysoką cenę, jaką jest uwolnienie potwora i wiążące się z tym życie w strachu o własne bezpieczeństwo. Równowaga jest w świecie stworzonym przez Le Guin ważniejsza od indywidualnych wyborów czy pragnień.

Kreacyjna moc słowa Le Guin

Jeszcze jeden aspekt jest ważny dla systemu magicznego Ziemiomorza: wiara w kreacyjną moc słowa. Adepci szkoły na Wyspie Roke musieli nauczyć się prawdziwych imion wielu rzeczy, aby móc nad nimi panować. Połączenie traktowania słowa jako narzędzia stwórczego, zaczerpnięte z innych systemów mitologicznych i religijnych, a także zaznaczenie konsekwencji płynących z niewłaściwego użycia zdolności sprawiają, że magia jest bardzo ważną częścią świata, a wręcz jego fundamentem. Wypowiedzenie nazwy w Eragonie również sprawia, że dana rzecz poddaje się woli wypowiadającego, co może budzić skojarzenia z twórczością Le Guin, jednak stanowi jej znaczne uproszczenie. W Eragonie konsekwencje użycia magii ponosi jedynie bohater, w Ziemiomorzu wpływa to na cały porządek świata. Tym samym magia nie jest elementem fabuły, jest siłą sprawczą, mającą ścisły związek z filozofią, moralnością, wartościami.

Tolkien i Le Guin

Zarówno u Tolkiena, jak i Le Guin, system magiczny jest ważną, a przede wszystkim widoczną (dla odbiorców i dla postaci żyjących w wykreowanym świecie) częścią uniwersum. Ich twórczość w pewien sposób wyznaczyła kierunek wielu innym pisarzom oraz reżyserom, niemniej w wielu wypadkach może to prowadzić do zinfantylizowania zagadnienia magii i konieczności wkładu pewnej logiki w każdy tworzony system magiczny. Jeśli każdy, nawet najmniejszy problem, będzie można rozwiązać za pomocą ponadnaturalnych sił, zadanie wyznaczone postaci przestanie być wyzwaniem, a tym samym odbiorca może stracić emocjonalne zaangażowanie w przygodę.

Magiczna śmierć Martina

W uniwersum Pieśni Lodu i Ognia stworzonym przez G. R. R. Martina, a potem zaadaptowanym w serialu Gra o tron stacji HBO, magia ma zupełnie inne znaczenie. Westeros to kraina, gdzie, jakby się wydawało, moc wymarła – i tak myślą o niej bohaterowie. Czytelnicy czy widzowie (w serialu została zachowana chronologia książki) wiedzą jednak, że ponadnaturalne siły są ciągle obecne, choć uśpione jak uwaga odbiorców: po pierwszych, magicznych w swej naturze wydarzeniach na kolejny przejaw jakiejkolwiek magii trzeba czekać do końca pierwszego tomu sagi lub do ostatniego odcinka pierwszego sezonu Gry o tron. Choć w świecie stworzonym przez Martina wciąż obecny jest rytuał, a różne religie i ich przedstawiciele walczą o dominację, przez bardzo długi czas nie ma okazji zaobserwować realnej obecności bóstw i ich wpływu na ludzi czy zdarzenia. W dalszych tomach sagi i sezonach serialu zacznie się to zmieniać.

Nietypowość systemu magicznego Pieśni Lodu i Ognia polega na uśpieniu ponadnaturalnych mocy, zaangażowaniu odbiorcy w działania bohaterów, ich emocje oraz politykę, jaką stosują do osiągnięcia swoich celów. Dopiero narodziny smoków uaktywniają magię, a historie i istoty, które miały być tylko legendami czy opowieściami dla dzieci, nagle stają się prawdą – zostaną też wykorzystane w politycznej walce o Żelazny Tron, a sama magia zyska ogromne znaczenie jako część świata przedstawionego, z czasem zajmując w nim tak istotne miejsce, jak w Śródziemiu Tolkiena i Ziemiomorzu Le Guin.

magic_by_cruenta-dxmo5p

Na koniec: drodzy twórcy, magia w fantasy to fundament uniwersum. Pamiętajmy o tym, bo nic nie obniża zaangażowania w przygody bohaterów, jak towarzyszący im czarownik, siejący spustoszenie wśród wrogów w ciągu sześćdziesięciu sekund. Domniemane cudotwórstwo pozostawmy reklamom.

Przegapiłeś poprzednie części cyklu?
Poczytaj o związkach fantasy i baśni oraz fantasy i mitów