slowniki-icon

Słowniki nietypowe, nieznane i mniej znane

Artykuły • Agnieszka KochańskaSkomentuj

Słownik ortograficzny. Trauma szkolna, jeden z ulubionych tomów na półce albo po prostu narzędzie pomocne przy tworzeniu tekstów. Nieważne – kojarzy go każdy. Podobnie jak Słowniki motywów literackich, ulubiony straszak wielu pań polonistek. Najpewniej na drodze edukacji pojawił się też taki twór jak Słownik wyrazów bliskoznacznych przy okazji pokreślonego wypracowania z komentarzem: Za dużo powtórzeń! Może przemknął też jakiś tom z dookreśleniem „etymologiczny”.

W tym cyklu nie ma dla nich miejsca.

Tu przedstawię kilka niestandardowych pozycji, schowanych niekiedy w najciemniejszym kącie biblioteki. Kilka leksykograficznych diamencików, o których nie macie pojęcia. Słowników mniej znanych.

Odcinek I. Zapomniane i martwe

• Krystyna Holly, Agnieszka Żółtak, Słownik wyrazów zapomnianych, czyli słownictwo naszych lektur, Warszawa 2001.

• Bogdan Walczak, Mały słownik zaginionej polszczyzny, Kraków 2003.

Czym są wyrazy zapomniane?

To archaizmy, czyli wyrazy nienależące do czynnego zasobu słownictwa współczesnego języka polskiego lub wyrazy przestarzałe, czyli jeszcze używane, ale przez wąski krąg osób starszych.

(Według wstępu do SWZ Holly i Żółtak)

thumbnail-1

Słowniki słów wymarłych

Krótko rzecz ujmując, słowniszcza powyższe rejestrują głównie to, czego w żywym języku już nie ma. Odwieczne pytanie: po co? Przede wszystkim: by przyjść z pomocą młodzieży płaczącej nad niezrozumiałością polskich lektur, naszpikowanych takimi zombie-słowami jak łuczywo, strzechy, świstuła czy buzdygany i rapiery (choć przynajmniej uczniowie grający w hack’n’slashe nie powinni mieć problemów z dwoma ostatnimi). Autorki SWZ zebrały słownictwo na podstawie tekstów literackich powstałych w okresie od XVI wieku do dwudziestolecia międzywojennego ze szczególnym uwzględnieniem tych figurujących na szkolnych listach lektur — stąd w hasłach pojawiają się cytaty z naszych ukochanych Lalek i Panów Tadeuszów. Z kolei Bogdan Walczak, autor Zarysu dziejów języka polskiego (brzmi barzo strasznie, ale to najbardziej ludzka książka o historii naszej polszczyzny) w MSZP zebrał dla głodnych archaizmów odbiorców leksykę z dawnych słowników. Jakich?

• Z Jana Mączyńskiego Lexicon Latino Polonicum

• Z Michała Abrahama Trotza Nowego dykcjonarza

• Z Samuela Bogumiła Lindego Słownika języka polskiego

• A także współcześnie opracowanego Słownika Jana Kochanowskiego. I wielu innych.

Oba słowniki tworzone były z myślą o szerokim gronie odbiorców, nie trzeba więc drżeć przed przytłoczeniem dawką gramatyczno-historycznych informacji o metatezie, przegłosie lechickim i dawnych deklinacjach.

Komu przydadzą się te słowniki poza uczniami? Najpewniej pasjonatom dawnej mowy. Naukowiec raczej sięgnie od razu do źródła (wspominanych wyżej Mączyńskiego, Trotza czy Lindego), choć z pewnością nie zaszkodzi, jeśli poświęci chwilę Słownikowi wyrazów zapominanych czy Małemu słownikowi zaginionej polszczyzny. Mogą również być pomocą dla kogoś tworzącego tekst fabularnie osadzony w przeszłości (może powieść w stylu Oka Jelenia Andrzeja Pilipiuka?), aby wzbogacić go odpowiednią leksyką. Choć oczywiście pisarz nie powinien wówczas ograniczać się tylko do nich, ale też sięgnąć po autentyczne dokumenty z wybranej epoki.

Nekromancja leksykalna

Po co wskrzeszać martwe słowa? Choćby po to, by w zangielszczonej polszczyźnie dzisiejszej powrócić do korzeni. Dla zabawy. Dla poznania nowych-starych słów. Częściowo dla eliminacji plagi, nazywanej przez językoznawców modą językową.

Poniżej lista kilku wyekscerpowanych słów z obu powyższych bohaterów pierwszego odcinka „Innych słowników”:

Ochędoż się – 'ochędożyć’ znaczyło 'doprowadzić do porządku’. Konkurencja dla ogarnij się!

Facjenda – oznaczało działalność przynoszącą korzyści finansowe; interes handlowy. Podczas rozmów biznesowych niekoniecznie warto użyć tego słowa zamiast firmy, przedsiębiorstwa czy start-upu, ale znajomi na pewno zainteresują się tym, że myślisz o własnej facjendzie.

Nadobny – 'pełen powabu, urodziwy, piękny’. Pamięta ktoś taką lekturę jak Nadobna Paskwalina z hiszpańskiego świeżo w polski przemieniona ubiór…?

Zabałamucić – 'spędzić gdzieś zbyt wiele czasu’. Może zamiast przyimprezować?

Grądal – 'człowiek nieokrzesany, prostak’. Zamiast nadużywanych idiotów i debili, można ukryć negatywne emocje za grądalem. Choć brzmienie sugeruje, że to nie jest nic pieszczotliwego.

Zawczora – 'przedwczoraj’ Wspaniałe ekonomiczne słowo zamiast przydługiego przedwczoraj.

Duchniczka – 'nierządnica’. Zastanawia mnie, co z tym wszystkim ma wspólnego duch, ale jak wiadomo, grzeszyć można nie tylko ciałem.

Siejosłowca – 'gaduła’. Siejosłowcy nie wyginęli – wystarczy poczytać komentarze na portalu onetowo-gazetowym. Choć właściwie to siejopustosłowcy.

Niechutność – 'smutek, żałoba’. Niechtuność to jak śnieg w maju. Niechutność to ZUS. I rachunki. I wyłączenie połowy metra. I gdy umiera jamniczek.

thumbnail