Strong

Zdrajca!

Felietony • Dominik Kwaśnik1 Comment

Jeśli polscy filmowcy nie wiedzą za co się zabrać, powinni sięgać po rodzimą literaturę i wątki z polskiej historii.

I jedno, i drugie ma niesamowity potencjał. Trzeba czerpać z zachodnich wzorców – tych wszystkich Dynastii Tudorów i Rodzin Borgiów. Tylko ślepiec nie spostrzegłby, że nasze historie można ująć w podobny sposób.

Jest jednak pewna pułapka. I nie chodzi o pieniądze, ale o reakcje, jakie wywołuje u nas każdy film oparty na kanwie literatury czy historii. To dziwne, że nawet produkcje, które nie mają takich ambicji, stają się pretekstem do górnolotnych rozważań nad patriotyzmem, polskością i atakami na ojczyznę.

Wałęsa – to przecież film o „Bolku”, o zgrozo „agent” został tam pokazany pozytywnie! Można odnieść wrażenie, że film fabularny musi z kronikarską dokładnością ukazywać wszystkie fakty, wszystkie zachowania i słowa. Najlepiej, gdyby trwał 48 lat. Pokazywał bohatera w czasie rzeczywistym, jak serial 24 godziny. Wtedy – być może! – ustrzegłby się przekłamań historycznych.

A Pokłosie? Mocny thriller z dusznym klimatem? Jest antypolski. Trzeba splunąć i zbojkotować Macieja Shtura, bo zgodził się zagrać w szkalującym naród filmie. Zresztą tak samo należy zbojkotować Michała Żebrowskiego, co to zagrał w rosyjskim filmie złego Polaka. Zdrada!

Ciekawe – nie wiem, nie sprawdzałem – czy w Rosji takie same paniczne reakcje wywołał Jack Strong, gdzie Rosjanie pełnią rolę typowych antagonistów. Wszyscy paskudni – i fizycznie, i moralnie. Palą żywcem w piecach. Są bezwzględni. Oleg Maslennikow powinien za rolę marszałka Kulikowa zostać zesłany na Sybir.

JACK STRONG

Zobaczcie. To naprawdę tylko film!

Jack Strong Pasikowskiego sięga do historii Polski i sprawy Ryszarda Kuklińskiego. Reżyser zrealizował sprawne kino sensacyjne – trzyma w napięciu, igra z widzem, celowo wprowadza go w błąd („Nieciekawa sprawa, Kukliński” – powie generał Jaruzelski do bladego ze strachu bohatera. "Zrobicie tę prezentację" – doda potem. Co za ulga!). Mamy PRL-owski pościg, wspomnianych złych Rosjan, niepewność do ostatniej chwili, budującą napięcie muzykę – dobre kino sensacyjne, lepsze od wielu analogicznych amerykańskich produkcji. Ale dyskusja o filmie często ogranicza się do dwugłosu:

– On był zdrajcą!

– A nie, bo bohaterem!

U Pasikowskiego Kukliński to protagonista, jest postacią pozytywną. Jego przeciwnicy skreślają film, bo jest „historycznie przekłamany”. Mam wrażenie, że woleliby szmelc, byleby to "przekłamanie" opowiadało ich wersję historii.

A umówmy się, że Strong może wciągnąć też tych, co życzyli Kuklińskiemu żeby go Ruscy złapali postawienia przed niezawisłym sądem PRL. Film tak wciąga, że nawet znając historię, nie mamy pewności, czy Kuklińskiemu uda się uciec.

Ostatnio było głośno o projekcie HBO Polska – serialu Jagiellonowie. Scenariusz mieliby pisać Szwedzi. Oni byliby wolni od asekuracji, która ograniczałaby podświadomie Polaków. Serial w tonacji Tudorów mógłby być dla pewnych środowisk nie do przełknięcia. Dlatego też pewnie nigdy nie powstanie u nas tak przewrotny film, będący rozrachunkiem z własną z historią, jak Django Quentina Tarantino. A może powstanie, ale czeka go lincz, tak jak postać graną przez Macieja Shtura w Pokłosiu.