poirot603

Wielki powrót detektywa

Felietony • Dominik Kwaśnik3 komentarze

mast-poirot11-icon

Stało się. Hercules Poirot powróci.

Z błogosławieństwem spadkobierców Agathy Christie (czyli przede wszystkim jej wnuka Matthew Picharda) powstanie nowa powieść o śledztwie małego Belga. Zdradzono już nawet kilka szczegółów projektu. Autorką będzie Sophie Hannah, akcję osadzono zarówno w Londynie, jak i na angielskiej prowincji w latach 20. XX wieku. Czyli tak jak na klasyczny brytyjski kryminał przystało.

Choć zaraz: nie wiadomo, czy będzie to powieść detektywistyczna, czy inna forma gatunku. Jedno jest pewne – Poirot powróci po blisko 40 latach jeszcze w tym roku.

Czy to dobrze? Czy Poirot potrzebuje kolejnej książki? Seria liczy sobie kilkadziesiąt powieści i opowiadań. Ma kapitalne zakończenie. Książki nie posiadały też wspólnych wątków, więc nie trzeba nic domykać. Dlaczego mały Belg musi powrócić? Pośród zalewu mrocznych skandynawskich kryminałów i literatury amerykańskiej, klasyczne powieści detektywistyczne mogą umykać nowemu czytelnikowi. Nowa powieść na pewno ponownie rozbudzi zainteresowanie twórczością Agathy Christie. O takich motywacjach mówił sam Pichard.

Ja mam mieszane uczucia. Po prostu nie przepadam za takimi powrotami, jeśli nie stoi za nimi prawdziwy autor. Osoba, która wymyśliła bohatera i wie o nim wszystko. Tym razem tak nie jest, a to zawsze kojarzy się ze zwykłym skokiem na kasę. Sophie Hannah jest cenioną na Wyspach pisarką, sama przyznawała, że inspirowała się twórczością Christie, ale jej nowa powieść będzie tylko czymś w rodzaju oficjalnego fanfika. Być może książka sama w sobie będzie dobra, z ciekawą wciągającą intrygą; być może zostanie napisana stylistycznie w taki sposób, że po latach ludzie będą myśleć, że to jedna z powieści Christie… Ale podczas lektury na pewno poczuję się trochę jak Angelina Jolie w filmie Clinta Eastwooda.