9a1f774ea9

Jak zbudować wehikuł czasu?

Recenzje • Dominik Kwaśnik5 komentarze

rod-taylor-time-machine

Czy możemy podróżować w czasie? Kto z Was – przyznać się! – nigdy o tym nie myślał? Mam dobrą wiadomość. Fizyka tego nie zabrania. Co więcej, wiadomo nawet, jak to zrobić.

Wehikuł zamiast równania

Całkiem niedawno przeczytałem książkę Johna Gribbina o Erwinie Schrödingerze, czyli popularnonaukową publikację o fizyce kwantowej. Uświadomiłem sobie wtedy, jak wspaniale przedstawiciele nauk ścisłych potrafią opowiadać o swojej pasji. Po prostu przemycają trudne rzeczy pod płaszczykiem atrakcyjnego problemu. Zwykłych śmiertelników nie interesują fotony, pozytony i teoria strun. Ciekawią ich jednak np. właśnie podróże w czasie. A fotony, pozytony i teoria strun wplecione w rozważania o wehikułach czasu stają się fascynujące.

Ten właśnie prosty trik zastosował w swojej książce Brian Clegg.

Szybciej od światła

Jak zbudować wehikuł czasu? – pyta autor już na okładce. I od razu przechodzi do odpowiedzi, oczywiście traktując problem śmiertelnie poważnie.

Rozważamy więc różne sposoby skoków w przeszłość i przyszłość. Na rozgrzewkę prozaiczne – jak śpiączka. Albo zamrożenie ciała. Ale są to tylko sposoby na oszukanie czasu i świadomości jego upływu.

Kluczowa jest prędkość. Im szybciej się poruszamy, tym wolniej płynie czas. Superman zmienił przeszłość, bo rozpędził się ponad prędkość światła i czas zaczął się cofać. My może nie rozpędzimy się do prędkości 300 000 km/s, ale możemy polecieć w kosmos. Czas w rakiecie i czas na ziemi będzie płynął inaczej. Tu do głosu dochodzi einsteinowska teoria względności.

9a1f774ea9

Kwant wiedzy

Właśnie, teoria względności. I inne teorie zresztą też. Clegg starannie ukazuje tło tematu, by rozważania były jak najbardziej wyczerpujące. Przeczytamy o „historii” czasu i jego postrzegania, poznamy też wielu fizyków i naukowców, masę twierdzeń i weźmiemy udział w licznych eksperymentach. Nie da się ukryć, że w wywód wkrada się trochę naukowej dłużyzny, ale autor rekompensuje to pasjonującymi opowieściami o paradoksach czasowych i całą gamą ciekawostek. Czy nie dziwiło was nigdy, że wrzesień, październik, listopad i grudzień, czyli miesiące od 9 do 12 w roku, noszą w obcych językach wzięte z łaciny nazwy oznaczające kolejność od 7 do 10 (np. september – „siódmy” – to wrzesień, 9 miesiąc roku). Z punktu widzenia polonisty podoba mi się, że autor dostrzega… nieprecyzyjność czasów gramatycznych do określenia naszych przyszłych działań, które wykonywalibyśmy w przeszłości… Gdy fizycy zbudują wehikuł, znajdzie się robota dla humanistów – dostosowanie języka do nowych realiów.

Czy ja już to zrobiłem?

Możliwość podróżowania w czasie to tylko początek rozważań. Otwiera bowiem tylko szereg dodatkowych kwestii, stawia kolejne pytania. Jeśli można przenieść się w przeszłość, to gdzie ona się znajduje? Co ze zmianą przeszłości? Czy wszechświat jest blokowy (tzn. nasze działania, które w przyszłości wykonamy w przeszłości, już zostały wykonane. To ten model podróży w czasie, co w Harrym Potterze), a może istnieje wiele wszechświatów? Wiele kopii nas samych? Książka Briana Clegga to rozrywka otwierająca drzwi erudycji i inspiruje do podjęcia kolejnych fizycznych tematów. Na szczęście na półkach łatwo znaleźć książki, które w równie przystępny sposób objaśnią nam zagmatwane prawa fizyki.

A na lekcjach brzmiało to tak nudno!