Ferguson_Autobiografia_m

Ostatnia konferencja mistrza

Recenzje • Dominik KwaśnikSkomentuj

Ferguson

Nie ma chyba drugiego takiego połączenia jak sir Alex Ferguson i Manchester United. Legendarny manager odszedł na emeryturę, ale zostawił nam pożegnalny prezent (nie chodzi o Davida Moyesa) – Autobiografię.

 

Są takie książki biograficzne, które może czytać każdy. Dobrym przykładem jest autobiografia Michaela Phelpsa. Jest skomponowana i napisana w taki sposób, że trafi do każdego – nieważne, czy jest się miłośnikiem sportów pływackich, czy nie. Wszystko staje się jasne w czasie lektury. Drugi typ to te pisane specjalnie dla fanów bohatera – od razu jesteśmy rzucani na głęboką wodę. Autobiografia Fergusona to właśnie ten drugi rodzaj lektury.

Książka nie jest więc chronologicznym opisem jego życia (i w sumie dobrze…). Ferguson napisał zresztą już kiedyś jedną autobiografię i w nowej nie wraca do starych wątków. Nie ma więc żadnego tła, genezy, wyjaśnień. Opowieść zaczyna się od przejścia na emeryturę, po czym następuje „projekcja świadomości”, w której autor żongluje faktami, nazwiskami i zdarzeniami. Z góry trzeba więc uprzedzić, że aby czerpać z lektury niezaprzeczalną przyjemność, trzeba trochę temat znać. Wenger, Benitez, Beckham, Tevez, van Nisterlooy, Keane, afera z butem i afera z pizzą – jeśli ktoś nie wie, o co chodzi (a wymieniłem tylko ważne wątki), ciężko będzie mu się w Autobiografii odnaleźć. Choć książka Fergusona jest świetną lekturą nawet dla „niefutbolowych” szefów i dyrektorów – tych wszystkich osób, które kierują jakimś zespołem pracowników. Opowieść legendarnego menadżera jest bowiem bogata w wiedzę o zarządzaniu. Metody i strategie, jakimi posługiwał się Ferguson w trakcie swoich rządów na Olt Trafford, przydadzą się każdemu na stanowisku kierowniczym. Z jego nadrzędną zasadą: „nikt nie jest większy niż klub”.

Ferguson_Autobiografia_m

United to Ferguson, Ferguson to United – nic dziwnego, że cała książka poświęcona jest klubowi z włókienniczego miasta. Oczywiście główną rolę odgrywa tu futbol w wykonaniu Czerwonych Diabłów. Ferguson, jak to Ferguson, opowiada w mentorskim stylu, konkretnie i… pasjonująco! Jest ciekawie o transferach (United rzeczywiście byli zainteresowani Robertem Lewandowskim), o mediach, o tajemnicach szatni, kulisach wielkich meczów, taktyce, swoich podopiecznych i o rywalach. Kibiców na pewno zainteresuje opowieść jak to było z transferem Ronaldo i jak zmieniały się relacje menedżera i Davida Beckhama (czyli wspomniany wyżej but). No i co ten Fergie tak naprawdę myśli o swoich wielkich rywalach – Wengerze, Mourinho czy Benitezie?

Czego brakuje? Może więcej prywaty. Ferguson, który chętnie odsłania kurtynę w Teatrze Marzeń, nie ma wiele do powiedzenia o swoim życiu pozafutbolowym (a chyba jednak jakieś miał). Jeden rozdział o zainteresowaniu wyścigami konnymi i ulubionych lekturach (biografie dyktatorów!) pozostawia pewien niedosyt…

Cóż, nie ma co narzekać. Tak jak pisałem wcześniej, sir Alex Ferguson równa się Manchester United i ta książka jest potwierdzeniem tego równania. Autobiografia menedżera staje się jednocześnie historią, obrazem klubu, w którym spędził lwią część kariery. Fajnie jest znów posłuchać sir Aleksa. Rok bez niego w Premier League to o rok za dużo.


sir Alex Ferguson

W Manchesterze United pracował 27 lat – od 1986 do 2013. Trofeów nie sposób wyliczyć, najważniejsze to 2 wygrane w Lidze Mistrzów i 13 tytułów mistrzowskich. Z United stworzył potęgę nie tylko sportową, lecz także marketingową. Za zasługi postawiono mu pomnik, a jedną z trybun stadionu Old Trafford nazwano jego imieniem.