Wawa1944

Kartagina XX wieku

Recenzje • Dominik Kwaśnik

63 dni walk, 200 tysięcy ofiar, półtoramilionowe miasto zrównane z ziemią. To zaskakujące, że powstanie warszawskie niemal wcale nie funkcjonuje w pamięci Zachodu; że o tym wyjątkowym w historii świata militarnym wydarzeniu w ogóle się nie mówi.

Powstają filmowe superprodukcje o Stalingradzie, D-Day czy operacji Market Garden. Ba, Hollywood opowiedział mało znaną historię żydowskich partyzantów, braci Bielskich. W Oporze wystąpiła m. in. Mia Wasikowska, Australijka polskiego pochodzenia. Szkoda, że nie miała okazji zagrać warszawskiej sanitariuszki. A Daniel Craig nie założył na ramię przygotowanej przez rekwizytorów biało-czerwonej opaski. Nie licząc nakręconego przez Polaka Pianisty, najgłośniejszym filmem o wojennej Polsce jest chyba Lista Schindlera. Ale Stephenowi Spielbergowi nie chodziło przecież o okupowany Kraków, lecz o postać szlachetnego Niemca. Gdyby Oskar Schindler działał w Antwerpii, to nasz kraj chyba w ogóle by w kinie nie zaistniał.

Świat zapomniał

Świat nie pamięta o Powstaniu. Zresztą nie zauważał go nawet wtedy, gdy trwało. Nie ma sensu rozważać, dlaczego tak się stało; 45 lat za żelazną kurtyną zrobiło swoje. Także sam fakt, jak bestialsko postąpili z Warszawą Niemcy. Hitlerowcy łatwo zapomnieli o rozkazie całkowitego unicestwienia polskiej stolicy. Dla okłamywania własnego sumienia lepiej było ten epizod umniejszyć do rangi ulicznych bijatyk.

Wawa1944Siedemdziesiąta rocznica wybuchu powstania to kolejna okazja, by trafić z tematem do masowego odbiorcy. Mieliśmy już premierę jednego filmu (Powstanie Warszawskie), czeka nas drugi – Miasto 44. Powstała gra komputerowa, Enemy Front, w której gracz może wziąć udział w ataku na PAST-ę. TVP szykuje premierę nowego sezonu swojego sztandarowego serialu – fabuła Czasu honoru cofnęła się, by twórcy mogli pokazać nam bohaterów walczących w powstaniu. Oprócz tego na półkach w kięgarniach – jak zawsze w tym czasie – pojawił się gros powstańczych książek.

Czy film, czy gra, czy książka – w Polsce dyskusja o powstaniu zawsze sprowadza się do pytania „czy było potrzebne?”. Przeciwnicy i zwolennicy wymieniają argumenty, ich dyskusje przypominają spór romantyków i pozytywistów. Bezsensowna decyzja, piękne samobójstwo, chwalebny zryw: każdy z nas ma o powstaniu swoje zdanie, ciężko nam – szczególnie warszawiakom – spojrzeć z dystansem na coś, co stało się już elementem dumy narodowej. Chciałbym zobaczyć, jak warszawską walkę oceniają ludzie patrzący z boku, niezwiązani z nią emocjonalnie. No ale cóż. Świat zapomniał.

Spojrzeć śmierci w twarz

Jedną z bardziej reklamowanych książek przygotowanych na 70. rocznicę powstania jest Warszawa 1944. Tragiczne powstanie Alexandry Richie. Choć dr Richie jest, podobnie jak prof. Norman Davies, związana z Polską przez małżeństwo (jej mężem jest Władysław Bartoszewski junior), to jej książka ma wartość jako spojrzenie zagranicznego historyka na tę warszawską kwestię. Fakt, że jej teściem jest Władysław Bartoszewski nie ukierunkował jednostronnego spojrzenia na sprawę, a raczej pomógł w zebraniu wyczerpujących materiałów, pozwalających na stworzenie kompletnej analizy wydarzeń z 1944 roku.

Powstanie_warszawskie_patrolKsiążka opiera się właśnie na tych materiałach. Siła narracji wynika chyba właśnie z często cytowanych źródeł i relacji świadków wydarzeń. Świadków z każdej strony. Wypowiadają się i powstańcy, i cywile, także Niemcy; Richie cytuje Hitlera, Himmlera czy norymberskie zeznania Ericha von dem Bacha. Przy tym nie są to cytaty „akapitowe”, wepchnięte w treść i przerywające narrację, a znakomicie wplecione zdania, nadające dynamizm i uświadamiające nam, jak przerażające było powstanie. Gdy w różnych książkach czytamy, że „zginęło 200 000 osób, w tym kobiet i dzieci”, ciężko wyobrazić sobie ogrom tragedii. Relacja osoby cudem ocalonej z masowego rozstrzelania wywołuje zupełnie inny odbiór. Podobnie jak w przypadku filmu Powstanie wasrszawskie, gdy czarno-białe filmy odzyskały barwy i dźwięki.

Książkę dr Richie po prostu się czyta. Choć ma rozmiary typowej historycznej księgi, blisko 700 stron, w żadnym momencie nie przytłacza. Specyfiką tego typu publikacji jest natłok nazwisk, z których niektóre są znane, ale inne widzimy pierwszy raz w życiu. W Warszawie 1944 nie czujemy się jednak zagubieni. Autorka wyraźnie eksponuje grupę postaci „pierwszoplanowych” i nie mamy problemu z zapamiętaniem „kto jest kim”. A galeria postaci bywa odrażająca – na kartach książki stale goszczą m.in. Eirch von dem Bach-Zaleski czy Oskar Dirlewaner, dowódca najbardziej przerażającej jednostki niemieckiej armii.

 

ZBRODNIARZE POWSTANIA:

Bild 183-S73507Wybrany przez Himmlera do stłumienia powstania; był polskiego pochodzenia.
Dirlewanger
Sadystyczny dowódca specjalnego, wyjątkowo brutalnego oddziału SS, do którego wcielano skazańców.
Heinz_ReinefarthOdpowiedzialny za rzeź Woli, po wojnie uniknął odpowiedzialności. Był burmistrzem Westernlandu i posłem landtagu.
Kaminski„Kat Ochoty”, dowódca brygady RONA, kolaboracyjnej jednostki złożonej z Rosjan.

Dramatyczne relacje warszawiaków przeplatają się z szokującymi wypowiedziami Niemców. Richie stara się bowiem ukazać konflikt z każdej strony. Przedstawić i absurdalne motywacje nazistów (autorka słusznie porównuje los Warszawy do losów Kartaginy…), i czynniki, które wpłynęły na decyzję dowództwa AK. Jej celem nie jest jednak obrona jednej z tez: „było słuszne” czy „nie było”. Pytanie, które autorka stawia nie brzmi: „czy powinno?” ale „dlaczego wybuchło”. Chronologicznie prowadzona opowieść o losach powstania, wpisanie jej w całą ówczesną wojenną sytuację (radziecka ofensywa, zamach w Wilczym Szańcu), przynosi zaplecze, które pozwoli czytelnikowi wyrobić swoje zdanie w oparciu o fakty.

Warszawa 44 to książka przekazująca dużą wiedzę, napisana w taki sposób, że wiele z niej zapamiętujemy. Ma też wartość uświadamiającą. Trzeba też przyznać, że czyta się ją łatwiej od słynnego Powstania 44. Książka Daviesa jest jednak publikacją bardziej naukową, pracę Alexandry Richie można spokojnie przeczytać nawet jeśli to nasze pierwsze zetknięcie z tym tematem. Niewykluczone, że jest to książka, która trafi do kanonu powstańczych lektur.


Przeczytaj też:

miasto44melodie