Christie_Inicjaly zbrodni_m

Poirot osierocony

Recenzje • Dominik Kwaśnik2 komentarze



Mała, londyńska kawiarenka. Hercules Poirot siedzi przy jendym ze stolików, przed nim parująca filiżanka (choć co prawda nie czekolady)… Nagle do pomieszczenia wbiega przerażona kobieta. Zaintrygowany detektyw oferuje swoją pomoc. Kobieta wyznaje, że wkrótce zostanie zamordowana. Tak właśnie po 40 latach powraca do literackiego życia Mały Belg.

Dwie drogi

Ostatni raz Poirot wystąpił w Kurtynie z 1975 roku. Agatha Christie napisała tę powieść już w czasie wojny – na wszelki wypadek, można powiedzieć, tak aby w razie najgorszego seria miała zakończenie. 40 lat później wąsaty Belg powrócił – z błogosławieństwem spadkobierców Królowej – w nowej książce. Na jej autorkę namaszczono cenioną na Wyspach pisarkę, Sophie Hannah.

Hercule-Poirot-poirot-23639433-500-733 kopiaHannah dostała zadanie tyleż zaszczytne (któż z Was nie chciałby stworzyć „oficjalnego fanfiku” swojej ulubionej serii?), co trudne. Musiała zmierzyć się z dwiema legendami – Agathy Christie i Herculesa Poirota. I z arcytrudnym gatunkiem powieści detektywistycznej.

Do takiego zadania można podejść dwojako. Pierwszy sposób to szczegółowa analiza pierwowzoru (czy raczej pierwowzorów) i staranne jego skopiowanie w warstwie stylistycznej. Wierna kopia – namalowanie z wykorzystaniem tych samych technik takiego obrazu, jaki malowała Christie. Drugi: przewrotne pójście w zupełnie inną stronę, nadanie innej formuły przy zachowaniu bohaterów i ich charakterów. Coś takiego, co spotkało np. Sherlocka Holmesa w filmach Guya Ritchiego.

Hannah wybrała pierwszy sposób. Poirot jest po prostu utożsamiany z powieścią detektywistyczną – i Hannah taką powieść stworzyła. Od początku widać, że mamy do czynienia z innym autorem, ale całość utrzymana jest w duchu oryginału.


Kim jest Sophie Hannah?

sophiehannah_new

Urodziła się w 1971 roku – roku wydania Nemezis Agathy Christie. Co ciekawe, nie tworzy wyłącznie kryminałów. Jako pisarka, ma na swoim koncie m.in. poezję, książki dla dzieci i horror (Chór sierot). Mieszka w Cambridge. Moc informacji na oficjalnej stronie autorki.


Elementy mozaiki

Zbrodnia jest typowo „poirotowska”. Trzy ofiary w trzech hotelowych pokojach, każda z nich ma wetkniętą w usta spinkę do mankietów z inicjałami. Szybko dochodzi do tego zagadka z przeszłości… To właśnie na takie tajemnice czekaliśmy, otwierając każdą z ponad sześćdziesięciu książek Christie. Hannah dobrze o tym wie, stąd owe charakterystyczne elementy. Brakujący klucz, otwarte okno, inicjały na spinkach, trucizny, lustrzane odbicie, nagłe olśnienie po przypadkowym skojarzeniu, tropy ukryte w dialogach… Zresztą, także wspomniana na początku pierwsza scena (przerażona kobieta rozmawia z Poirotem, jest przekonana, że niedługo zginie), przypomina sytuację z Trzeciej lokatorki.

A więc czujemy się jak w domu. Tym bardziej, że po chwili ujawnia się pierwszoosobowy narrator – Edward Catchpool ze Scotland Yardu. Pełni on rolę nowego Hastingsa. Czyli gościa, który wyciąga najbardziej oczywiste (błędne) wnioski i jest torpedowany przez Poirota. Poirota, który jest sobą. Zachowane zostają wszystkie jego cechy charakteru i znaki szczególne, jak wielkie wąsy, upodobanie do porządku czy niezapomniane mon ami!. Jest może trochę bardziej niż zwykle irytujący.

W zasadzie historia należy do ciekawych. Wciąga na tyle, że chcemy poznać jej zakończenie. Wiadomo – intrygujący punkt wyjścia zagadki, której rozwiązania szukać trzeba w przeszłości… Całość rozwija się powoli, rzec można: staroświecko, a fabułę popychają dialogi. Całkowite przeciwieństwo współczesnych, dynamicznych sensacji. Jest może trochę więcej niż zwykle psychologii; całość jest dłuższa, być może nawet lepiej napisana pod kątem literackim, ale, niestety, na koniec pozostaje niedosyt.

Czego zabrakło?

Christie_Inicjaly zbrodni_mPod koniec lektury do głowy przyszedł mi… J.J. Abrams. Jeżeli nie interesujecie się telewizją, już spieszę z wyjaśnieniami. Abrams to twórca hitowego serialu Lost, w którym zachwycił widzów atmosferą tajemniczości. Siłą Zagubionych był sekret. Abrams namnożył tajemnic, ale zapomniał o satysfakcjonującym ich wyjaśnieniu. Podobnie jest w Inicjałach zbrodni.

Książce brakuje błysku geniuszu w opracowaniu fabuły. Intryga jest przekombinowana. Poirot ciągnie swą końcową mowę w nieskończoność, starając się wyjawić wszystkie szczegóły rozwiązania. Największy żal mam za to, że wyjaśniając kluczową sprawę, autorka poszła po linii najmniejszego oporu. Mówi się, że rozwiązaniem tzw. „zagadki zamkniętego pokoju” nie może być tajemne przejście, bo jest to wyjaśnienie zbyt banalne. Tu spotyka nas coś podobnego. Po przeczytaniu książek Christie łapaliśmy się za głowy, mówiąc: „Jakim cudem?! Ach, no tak, powinienem to zauważyć, przecież to było napisane w tym miejscu!”. Przy Inicjałach zbrodni pozostaje niedosyt.

Nowy Poirot jest bezpieczny. Pisany jakby pod instrukcję zostawioną przez Chrstie w jej notatkach. Niestety – można podążać za wskazówkami, naśladować wzorce, ale nie stworzymy takiego samego dzieła. Chyba, paradoksalnie, najbardziej brakowało mi pozostawionego przez nową autorkę śladu. Może jakiegoś mrugnięcia okiem do fanów, może odważniejszego sięgnięcia po starych bohaterów? Wydaje się, że Hannah chciała od razu stworzyć „kopię mistrza”. Napisać coś „przeszokującego”. Przypomnijmy debiut Agathy Christie – Tajemniczą historię w Styles. Tam rozwiązanie było oczywiste, najprostsze z możliwych, ale pisarka omamiła nas tak, że uznaliśmy je za niemożliwe. I to właśnie okazało się niepodrabialne.