HelprinMark_300dpi_rgb

Mark Helprin. Gawędziarz znad rzeki Hudson

Sylwetki • Dominik KwaśnikSkomentuj

 Hudson river

Autorów książek można podzielić na kilka rodzajów. Jedni przedstawiają treść w prosty, niewyszukany sposób, a drudzy, niezależnie o czym piszą, doskonale posługują się słowem. Tych drugich ceni się za warsztat i styl. Można ich nazwać „prawdziwymi pisarzami”, to dla nich wynaleziono określenie literatura piękna i wygospodarowano odpowiednie działy w księgarniach i bibliotekach. Do nich właśnie należy Mark Helprin.

Helprin, amerykański (prawdziwy) pisarz, debiutował w latach 70. Obecnie ma na swoim koncie sześć powieści, trzy zbiory opowiadań i trzy książki dla dzieci. Literackie CV podkreśla jego wszechstronność, dziwi aż, że polscy czytelnicy mogą się z nim zapoznać od niedawna. Zaledwie kilka miesięcy temu wyświetlano w kinach film Zimowa opowieść z Colinem Farellem w roli głównej. Zerknijcie obok na zwiastun.

Jest to adaptacja jednej z bardziej znanych powieści Helprina. Film nie zebrał zbyt pochlebnych recenzji, ale już wydana przy okazji jego premiery książka spotkała się z dobrym przyjęciem czytelników. Teraz mają okazję przeczytać powieść napisaną w roku 1995, Pamiętnik z mrówkoszczelnej kasety.

OK, to kim właściwie jest ten Mark Helprin?

Mafia, wojsko i blogerzy

HelprinMark_300dpi_rgbBohater Pamiętnika z mrówkoszczelnej kasety, Oscar, wychowywał się nad rzeką Hudson. Fragmenty, w których wspomina on swoje dzieciństwo, należą do najpiękniejszych w książce. Nic dziwnego – Helprin urodził się na Manhattanie (w 1947 roku), a po przeprowadzce dorastał nieopodal nadrzecznego Ossising. Później wychowywał się także w brytyjskich Indiach Zachodnich. Jednym z dziecięcych wspomnień pisarza są kontakty ojca z gangsterami (!). Ojciec zabierał go czasem na spotkania z mafiosami, a przyszły pisarz chodził do szkoły z ich dziećmi.

Helprin pochodzi jednak nie z mafijnej, a z artystycznej rodziny. Matka miała w dorobku występy na Broadwayu, ojciec z kolei prężnie działał w przemyśle filmowym: pracował w wytwórni MGM, później zarządzał London Films Production. Zanim zajął się praktyką, Morris Helprin pisał o filmach do „The New York Times”. Po latach w tej samej gazecie będą ukazywać się teksty jego syna.

Wcześniej jednak Mark musiał ukończyć studia. Nie zadowolił się jednym kierunkiem. Ukończył Harvard College i Harvard’s Graduate School of Arts and Sciences. Służył w brytyjskiej marynarce i… armii izraelskiej. Na kilka miesięcy przeniósł się bowiem na Bliski Wschód, miał też obywatelstwo tego kraju. Był w izraelskiej piechocie oraz tamtejszych Siłach Powietrznych. Wojskowe i lotniczne doświadczenie zaowocowało potem przy pisaniu powieści Żołnierz wielkiej wojny i Pamiętnik z mrówkoszczelnej kasety, której bohater był, tak jak Helprin, pilotem.

Gdy czytasz Helprina, z miejsca zwracasz uwagę na jego erudycję, która jest zapewne wynikiem bogatych doświadczeń i szerokiego wykształcenia. Przez lata był wykładowcą uniwersyteckim, pracował także jako dziennikarz: dwadzieścia lat był stałym autorem w „The New Yorker”; jego teksty publikowano także w „The New York Times” czy „Wall Street Journal”. Jako konserwatywny republikanin angażował się także w politykę – pisał dla polityków przemówienia.

Powieści Marka Helprina:

unnamedzimowa-opowiesc-b-iext24688199

Wyraźnie słyszany był głos Helprina w sprawie praw autorskich. Pisarz opowiadał się za wprowadzeniem całkowitego prawa autorskiego, został jednak mocno skrytykowany przez blogosferę. W odpowiedzi napisał manifest Digital barbarism, w którym starał się uargumentować swoje zdanie. Helprin stawia retoryczne pytanie: dlaczego po siedemdziesięciu latach od twojej śmierci nikt nie zabiera twoim potomkom postawionego przez ciebie domu, a twoją powieść już tak?

Własna szkoła literacka

Wpływ na pisarstwo Helprina miała ponoć Hagia Sophia. W wieku siedemnastu lat opisał tę świątynię, choć nigdy nie widział jej na żywo. Zadowolony z efektu, uświadomił sobie, że to właśnie pisanie może być jego przyszłością. Zadebiutował w „New Yorkerze” opowiadaniami, które znalazły się w opublikowanym w 1974 roku zbiorze A Dove of the East, and Other Stories.

Skoro tak dobrze poszło Helprinowi opisanie nieznanej świątyni, to z tematami mu bliskimi musiało pójść doskonale. Po prześledzeniu jego życiorysu widać, że to pisarz czerpiący głęboko ze swoich wszechstronnych doświadczeń, robiący użytek z wiedzy, nie ukrywający erudycji. Można go porównać do policjanta, który tworzy kryminały, Helprin jednak nie ogranicza się do jednej tylko dziedziny – to człowiek piszący o życiu. Choć wśród swoich inspiracji wymienia Dantego, Melville’a czy Twaina, sam twierdzi, że „nie wywodzi się z żadnej szkoły literackiej”. Przykładowo, Zimowa opowieść to opowieść na poły fantastyczna, nawiązująca do realizmu magicznego, a Pamiętnik… to wielka, gawędziarska panorama życia. Helprina cechuje świetny warsztat, któremu na pewno przysłużyła się wieloletnia praktyka dziennikarska. Można śmiało powiedzieć, że jest mistrzem słowa, nad językiem panuje doskonale, a w jego prozie można przebierać w aforyzmach. Cóż, ze swoim talentem Helprin sprawiłby, że nawet urzędowe pisma z ZUS-u czytałoby się z przyjemnością. I czekało na więcej.