unnamed

Mrówkoszczelna ochrona wspomnień

Recenzje • Dominik KwaśnikSkomentuj

Starszy mężczyzna siada na szczycie górującego nad Rio de Janeiro wzniesienia. Zaczyna pisać, a zapisane kartki papieru zamyka w mrówkoszczelnej kasecie. Kaseta ta jawi się jako najlepszy sejf, niezawodna gwarancja bezpieczeństwa. Co mężczyzna chce tak ochronić? Odpowiedź jest prosta: swoje wspomnienia.

Bohater powieści Marka Helprina przedstawia się od razu jako Oscar Progresso, po czym dodaje, że nie jest to jego prawdziwe nazwisko – podobnie jak szereg innych, które zaraz wymienia. Już te dwa zdania są zwiastunem tego, z jak szaloną opowieścią mamy do czynienia.

Miłować życie, nienawidzić kawy

Mark Helprin to pisarz dopiero w Polsce odkrywany. Pamiętnik ukazuje się w Polsce z bez mała 20-letnim opóźnieniem. Jak więc w kilku słowach opisać tę książkę, by czytelnik wiedział, czego się spodziewać? Jako gawędziarską panoramę życia bohatera. Ekranizacja tej książki przypominałaby Dużą rybę, Ciekawy przypadek Benjamina Buttona lub Forresta Gumpa. Taki opis jest jednak powierzchowny, porównania nie do końca oddające specyfikę tej powieści.

Oscara poznajemy jako ukrywającego się w Brazylii uciekiniera. Oczywiście z czasem dowiadujemy się przed czym uciekał, ale jego opowieść nie jest prowadzona chronologicznie. To gawęda: Oscar opowiada nam o swym życiu, przeskakuje ze wspomnienia do wspomnienia, cofa się w czasie i wraca do współczesności. Opowieść wydaje się chaotyczna (jak to gawęda), ale tak naprawdę jest doskonale uporządkowana – u Helprina w kompozycji nic nie jest przypadkowe.

11

Pamiętnik to całkowita mieszanina gatunków. Jeden rozdział zdaje się być kryminałem, inny – romansem, kolejne to opowieść wojenna czy coś, co Anglicy nazywają „heist” – historia rabusiów planujących wielkie włamanie. Opowieść prowadzona jest w ironicznym, kpiarskim stylu. Dużo tu bezpretensjonalnego absurdu, humoru na wszystkich poziomach – i słownym (wielki podziw dla tłumacza!), i sytuacji, i postaci – ale są też fragmenty poważne, refleksyjne, melancholijne. Tak – Pamiętnik to dość melancholijna książka. Mocno wyczuwa się w niej nostalgię. Za czym tęskni bohater? Za przeszłością, dzieciństwem, niewinnością i beztroską…

unnamed

Bo o czym tak naprawdę jest książka Helprina? Czy to nie pochwała życia i jego największych wartości? Nie w hedonistycznym sensie „carpe diem”, ale raczej nawołująca do docenienia tego, co się przeżyło? Bohater chroni swój pamiętnik – czyli swe przeżycia – w mrówkoszczelnej kasecie. Chce je przekazać synowi, traktuje je jako spuściznę, spadek cenniejszy od setek sztab złota.

Kaseta to w książce symbol, a innym kluczowym motywem jest kawa. To z tym napojem – narkotykiem, złem, plagą świata – walczy bohater. To jego największy wróg, który wpływa na całe jego życie. Nie chcę jednak szufladkować Pamiętnika jedną interpretacją. To bowiem książka, która oferuje pełną dowolność odczytania, z której każdy wyniesie co innego; to, czego akurat potrzebuje.

Pamiętnik nie jest też zbyt łatwy w lekturze, wymaga czytelniczego zaangażowania (Norwid byłby zachwycony!). Tu bardziej niż fabuła porywa sposób jej opowiadania, styl tej opowieści. Czytamy tak jakbyśmy słuchali interesującego człowieka. Wielka tu zasługa pisarstwa Helprina, który panuje nad słowem, buduje świetne dialogi, jakże łatwo przychodzi mu tworzenie niebanalnych sentencji! W oczy rzuca się jego erudycja – nawiązuje nie tylko dzieł kultury: każdy wątek, czy to lotnictwo, czy włamania, czy giełda, opisane są z wielką dbałością o detale. Tak, lektura nie jest łatwa, ale jakże satysfakcjonująca intelektualnie!

Scena, gdy bohater powstrzymywał seryjnego mordercę-snajpera, przypominała mi książkę Sjöwall i Whalöö Twardziel z Saffle (może dlatego, że Oscarowi pomagał Szwed, Smedjebakken?). Ta, gdy uciekał samolotem – Poszukiwaczy zaginionej arki. Nie wiem, czy Helprin miał na myśli te dzieła, gdy pisał te fragmenty. Prawdę mówiąc, wątpię. Ale to jest właśnie w Pamiętniku najlepsze. Tę mieszankę gatunków i stylów każdy może czytać, jak tylko chce. Każdy wyniesie naukę dla siebie. Może taką, by nie pijać kawy?