imgres

Nieśmiertelny i nieumarły

Sylwetki • RedakcjaSkomentuj

[vc_row][vc_column width=”1/1″][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column width=”1/1″]

Najbardziej twórczy moment w historii literatury? Niewykluczone, że takie miano uzyskałby wieczór 16 czerwca 1816 roku. Niewątpliwie był to kamień milowy, jeżeli chodzi o literaturę grozy.


Straszne historie

Szwajcaria, okolice jeziora Genewskiego. W wilii zwanej Diodati grupa przyjaciół umila sobie czas opowiadaniem strasznych historii. Atrakcja taka wydaje się niezbędna i odpowiednia. Trwa tak zwany „rok bez lata”, okres pełen anomalii pogodowych, gdy słońce nie jest na niebie częstym gościem. Nie może być lepszej atmosfery na snucie opowieści o duchach. Z ciemności tego wieczora wyłoni się i potwór Frankensteina, i pierwszy „nowoczesny” wampir.

Bohaterem nowelki o wdzięcznym tytule Wampir był lord Ruthven. Do życia powołał go John Polidori, osobisty lekarz lorda Byrona. Ich znajomości zawdzięczamy charakterystykę romantycznego wampira. Ruthven był mocno wzorowany na Byronie. Jednak tak znaczące cechy jak sen w trumnie czy lęk przed czosnkiem, nawiązujące do wschodnioeuropejskiego folkloru, weszły do wampirzego kanonu dzięki innej postaci.

Tak jak każdego literackiego detektywa porównuje się do Sherlocka Holmesa, nie do jego poprzedników Dupina czy Lecoqua, tak archetypem wampira stał się nie Ruthven, a hrabia Dracula. Dracula, stworzony osiem dekad później przez irlandzkiego dziennikarza Abrahama Stoker.


PolidorijpJohn Polidori

Głupi, zazdrosny, pretensjonalny – lord Byron raczej nie przepadał za swym osobistym lekarzem. Polidori przez swe kreatywne towarzystwo był wyśmiewany, jego literackie próby – lekceważone. Dlatego musiał nieźle się zdziwić, gdy jego nowelka Wampir została wydana…  pod nazwiskiem Byrona! Lord wcale się do autorstwa nie przyznawał, wydawca wypłacił odszkodowanie prawowitemu twórcy, ale dla świata Wampir był dziełem słynnego dandysa. Kolejne próby literackie Polidoriego nie okazały się sukcesem, a on sam wkrótce popełnił samobójstwo. Miał zaledwie 25 lat.


Teatralne początki

Marino Street to niewielka, wygięta w łuk uliczka w dublińskiej dzielnicy Clontarf. Dzielnica znana jest jako miejsce słynnej bitwy z początków XI wieku. Irlandczycy Briana Śmiałego starli się z wikingami, a stawką było panowanie nad wyspą. Dokładnie 833 lata później, 8 grudnia 1847 roku, w niepozornej, wciśniętej między dwa sąsiednie bloki kamienicy nr 15, urodził się Bram Stoker.

Stoker przeszedł do historii literatury, ale mocniej związany był z teatrem. W zasadzie o tym związku zdecydował obiad zjedzony w restauracji ekskluzywnego hotelu Schelbourne. 29-letni dziennikarz miejscowej wieczornej gazety – Dublin Evening Mail – został zaproszony na towarzyski posiłek przez samego Henry’ego Irvinga. Nieprzypadkowo – wcześniej Stoker napisał pochlebną recenzję wystawianego właśnie w dublińskim teatrze irvingowskiego Hamleta. Irving był człowiekiem-instytucją. Specjalizował się w inscenizacjach Szekspira, kierował londyńskim Lyceum Theatre, a za swoje zasługi jako pierwszy aktor zyskał tytuł szlachecki.

Tak jak każdego literackiego detektywa porównuje się do Sherlocka Holmesa, nie do jego poprzedników Dupina czy Lecoqua, tak archetypem wampira stał się nie Ruthven, a hrabia Dracula. Dracula, stworzony osiem dekad później przez irlandzkiego dziennikarza Abrahama Stokera.

Irving był kluczową osobą w życiu Stokera. Panowie szybko nawiązali współpracę, a irlandzki dziennikarz przeprowadził się z rodziną do samego Londynu. Stoker był już wówczas żonaty z Florence Balcombe, córką wojskowego. Musiała być to inspirująca kobieta – jej adoratorem był także Oscar Wilde. Rok po ślubie, w 1879 roku, Stokerom urodził się syn. Na chrzcie otrzymał nieprzypadkowe imię: Irving Noel Thorsley.

Nic dziwnego, bo współpraca obu panów układała się wzorowo. W stolicy Imperium Abraham objął stanowisko menagera irvingowskiego Lyceum Theatre. Stoker, dzięki specyfice swojej pracy, trafił do „wyższych sfer”. Poznał m.in. Arthura Conan Doyle’a czy Hall Caine – przyjaciółkę, pisarkę, której zadedykował potem swoje dzieło życia. Dużo podróżował także po świecie. Wizyta w Ameryce zaowocowała w Draculi postacią Quinceya Morrisa. Wyjazdy do Europy Wschodniej i spotkania z węgierskim podróżnikiem Árminem Vámbérym zasiały ziarenko pod fabułę jego najsłynniejszej powieści.

Groza za pensa

Dracula (książkowy) ujrzał światło dzienne w 1897 roku. Nie był to jednak literacki debiutem Stokera. Irlandczyk pisał opowiadania już wcześniej. Wcześniejsze prace odeszły w zapomnienie, zniknęły w rzuconym przez wampira cieniu.

Na przełomie wieków opowieści grozy cieszyły się dużym powodzeniem. Sprzedawane w miękkich okładkach, wydawane hurtowo, nie będące szczytem edytorskiej klasy książeczki zwane „penny dreadful” były czytywane przez Londyńczyków z wypiekami na twarzach. Mieszkańcy stolicy straszeni byli przecież i realnie przez Spring Heeled Jacka i Kubę Rozpruwacza, jednak stara prawda mówi, że sensacja i krew zawsze się sprzeda. Draculę również czekał sukces wydawniczy.

Ten gotycki horror powstawał kilka lat. Pierwszy, niedawno odnaleziony szkic liczy 541 stron. Tytuł Un-dead został zmieniony na Wampira, a wreszcie – w ostatniej chwili – na Draculę. To imię zaczerpnął autor z wołoskiej historii. Przydomek „Drakul”, czyli „Diabeł” nosił XV-wieczny hospodar Wład II. Jego syn przeszedł do historii jako Wład Palownik – słynący z okrucieństwa władca miał być bezpośrednią inspiracją dla Brama Stokera. Mroczne historie z dalekiej Europy opowiadał mu prawdopodobnie węgierski podróżnik Ármin Vámbéry.

Drakula

Wład Palownik

XV-wieczny hospodar wołoski. Jego ojcem był słynący z brutalnych rządów Wład Dracul (Diabeł; „Dracula” oznacza „syn diabła”). Po śmierci starego Włada jego syn rozpoczął burzliwy okres walk o władzę nad Wołoszczyzną. Nie przebierał w środkach – krwawe działania wobec przeciwników szybko obrosły legendami. Wład miał wbić na pal 50 tys ludzi (stąd przydomek „Tepes” – „Palownik”), w tym kobiet, którym przybijał do piersi niemowlęta. Inną metodą uśmiercania było gotowanie ludzi żywcem. Wład cieszył się ponurą sławą, pisma o nim ukazywały sie drukiem w Europie. To właśnie historie o piciu krwi ofiar, paleniu żebraków żywcem czy przybijaniu czap do głów tureckich posłańców musiał usłyszeć Bram Stoker. Wład Tepes przeszedł do historii, ale w sposób, w jaki się nie spodziewał.

Dracula największym dziełem literatury nie jest, ale nie da mu się odmówić tego, co w horrorze kluczowe: klimatu. To prawdziwa powieść grozy, która nawet dziś (a może zwłaszcza dziś) wywołać dreszczyk strachu. Stoker budował klimat, komponując powieść z fikcyjnych pamiętników, listów, gazetowych artykułów, które zebrane razem sprawiają pozory autentyzmu. Miejscem akcji jest tajemnicza Transylwania, ponure zamczysko, cmentarz czy szpital psychiatryczny. Stoker stworzył w powieści atmosferę niepokoju, odwołując się do najprostszych ludzkich lęków – obaw przed nieznanym. Tym nieznanym – niebezpiecznym, acz kuszącym – jest Dracula właśnie, a prawdę o nim objawia nieświadomym Londyńczykom inna kultowa dziś postać – profesor Abraham van Helsing.

Dracula okazał się sukcesem, a Stoker pisał dalej opowieści grozy i fantastyczne. Po śmierci Irvinga wydał także swoje literackie wspomnienie wybitnego aktora. Żadna z późniejszych powieści nie przebiła popularności horroru o wampirze, przez co Stoker pozostał w świadomości świata autorem jednego dzieła. Takiego, którego bohater jest samodzielną ikoną popkultury, zostawiając swego twórcę w cieniu. Każdy zna Holmesa czy Bonda, tak samo każdy zna Draculę, ale nie wszyscy wiedzą, kto powołał ich do literackiego życia.

Stoker miał na koncie kilkanaście powieści, gdy zmarł. Był rok 1912. Przyczynić do śmierci mogły się wylewy, niektórzy mówią, że cierpiał też na syfilis, inni – że zgon był skutkiem przepracowania. Pisarz został skremowany. Jego prochy znajdują się w londyńskim mauzoleum Golders Green. Autor nie doczekał więc innego fenomenu – filmów o Drakuli.


Nosferatu. Symfonia grozy


Symfonia grozy

Książka Stokera wydawała się idealnie skrojona pod rozwijający się w Niemczech styl filmowy, który dziś znany jest jako „niemiecki ekspresjonizm”. Perłą w koronie tej szkoły jest niemy obraz F. W. Murnaua – Nosferatu. Symfonia grozy

Scenariusz został oparty na Draculi, ale Max Schreck wciela się w rolę hrabiego Orlocka. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Na drodze filmowców stanęła kwestia praw autorskich. Żona Brama Stokera, Florence, nie zgodziła się na wykorzystanie spuścizny męża, nie pomogły także zmiany w scenariuszu. Wyrok sądu nakazał twórcom zniszczenie filmu. Całe szczęście, kilka kopii obrazu zachowało się i możemy podziwiać ten fenomenalny film do dziś.

Stoker stworzył w powieści atmosferę niepokoju, odwołując się do najprostszych ludzkich lęków – obaw przed nieznanym. Książka Idealnie pasowała do rozwijającego się w tym czasie w Niemczech stylu filmowego, który dziś znany jest jako „niemiecki ekspresjonizm”.

Pierwszego „oficjalnego” Draculę nakręcono już w 1931 roku, a zagrał go Bela Lugosi. Innymi słynnymi wampirami byli Christopher Lee (taśmowo produkowane filmy wytwórni Hammer), Klaus Kinski (remake Nosferatu w reżyserii Wernera Herzoga) czy Gary Oldman (w świetnej adaptacji Francisa Forda Coppoli). Gdy Dracula trafił do domeny publicznej, zaczął pojawiać się w grach, kreskówkach, komiksach – słowem: wszędzie. Stał się ikoną kultury, dla horroru tym, kim Sherlock Holmes dla kryminału. Zresztą, obie te postaci także pojawiły się w jednej z korzystających z dobrodziejstw domeny publicznej książek

Na godnego następcę w „wampirycznej prozie” Stoker doczekał się w momencie premiery Wywiadu z wampirem Anne Rice. Pisarka nie tworzyła jednak wampirzego mitu od nowa – inspirowała się tradycjami stworzonymi dawniej przez Polidoriego i Stokera. Irlandczyk prawdopodobnie nigdy nie spodziewał się, że sto lat po wydaniu Draculi świat opanuje prawdziwy boom na wampiry– w może trochę prymitywniejszym wydaniu, ale przecież czerpiącym właśnie z jego literackiej spuścizny. I, cóż, nie każdy pisarz ma nagrodę swojego imienia. Od 1987 roku Horror Writers Association przyznaje autorom powieści grozy nagrodę im. Brama Stokera w kilku kategoriach. Jeśli już być zapamiętanym tylko z jednego dzieła, to właśnie w taki sposób. Nieumarły wampir zapewnił Abrahamowi Stokerowi, nomen omen, literacką nieśmiertelność

Bram_Stoker_signature

[/vc_column][/vc_row]