podsumowanie-agata-icon

Kulturalne podsumowanie maja

Podsumowania • Dominik KwaśnikSkomentuj

Avengers: Czas Ultrona


O fenomenie filmów z Uniwersum Marvela można napisać wiele i zapewne będzie jeszcze ku temu okazja. Nie jest wielkim odkryciem stwierdzenie, że jeżeli ktoś regularnie śledził losy superbohaterów, toCzas Ultrona będzie dlań świetną zabawą. Jeśli z kolei zaś nie rozróżnia Iron Mana od Hulka, to nie od tego filmu winien zaczynać swą przygodę w tym świecie. Tak samo jak nie zaczyna się oglądać serialu od jego czwartej serii. Avengers numer dwa to po prostu kolejny odcinek kinowego show, kontynuacja poprzednich wątków i zapowiedź następnych.
Stałych gości marvelowskiego uniwersum ucieszy oczywiście nowe spotkanie ze starymi znajomymi, tym bardziej, że scenarzyści zgrabnie poradzili sobie z kłopotami bogactwa. Nie czuć, że na ekranie kogoś brakuje, a to duża sztuka, zważywszy, że do dawnej ekipy dołączają nowi bohaterowie. I chyba najlepsze w tym filmie są nie widowiskowe walki, a spokojniejsze sceny, w których widzimy herosów nie jako towarzyszy broni, a zwykłych kumpli. Dialogi iskrzą humorem, kiedy grupa próbuje podnieść młot Thora, albo gdy Kapitan Ameryka dba o czystość języka. W następnym filmie serii – Captain America: Civil War – może być mniej wesoło. Zobaczymy za rok.


Mad Max: Na drodze gniewu


Nowy Mad Max to kwintesencja filmu. Prosta fabuła (ot, źli gonią dobrych), niewiele postaci (z grającą pierwsze skrzypce Charlize Theron), oszczędne dialogi i nieustanny ruch ilustrowany ścieżką dźwiękową z kategorii tych wbijających się w umysł. Tutaj wciąż coś pędzi, a pościg ogląda się jak pełną rozmachu, dopracowaną w każdym szczególe choreografię. Obraz się na tym filmie chłonie, podziwia. W czasach, gdy dzięki komputerom można pokazać na ekranie wszystko, wydaje się, że nic nas już nie zaskoczy, nie zachwyci – a jednak twórcy Mad Maxa udowodnili, że jest inaczej. Scena walki w burzy piaskowej jest tego najlepszym przykładem.
Trzeba wspomnieć o filmowym świecie. Nawet najbardziej absurdalne na pierwszy rzut oka pomysły twórców (vide wojenny gitarzysta) nie popychają całości w stronę kiczu i autoparodii. Ba, nawet na chwilę nie ma takiego zagrożenia! Te wszystkie dziwadła, przypominające filmy klasy B z lat 70, łączą się w jedną bardzo spójną, przemyślaną rzeczywistość. Nie zdziwię się, jeżeli o Mad Maksie z 2015 roku będzie się w przyszłości mówiło: „kultowy”. A kwestia: Co za dzień. Co za wspaniały dzień! trafi na listy najsłynniejszych filmowych cytatów.


Bohater: Stadion Narodowy



Finał Ligi Europy. Sevilla – Dnipro 3:2. Była 21.13, gdy Grzegorz Krychowiak strzelił dla Sevilli wyrównującą bramkę. Dosłownie usłyszałem radosny okrzyk kibiców dobiegający ze stadionu i wtedy dotarło do mnie, że to wspaniałe widowisko rozgrywa się raptem 1,5 kilometra dalej.
Niesamowite.
Rozpiera mnie duma, że Warszawa otrzymała organizację tego finału. To najlepiej pokazuje, jaki skok jakościowy zrobiliśmy w ciągu ostatnich lat. I stanęliśmy na wysokości zadania. Tym razem nie było żadnej wpadki z dachem czy murawą. Było doskonale – dramatyczne i emocjonujące spotkanie dwóch dobrych drużyn, piękne gole i Polak w roli bohatera.
A wcześniej na Narodowym rozegrano finał Pucharu Polski, w którym Legia Warszawa zmierzyła się z Lechem Poznań. I, pomimo katastroficznych proroctw, obyło się bez żadnych ekscesów z kibicami w rolach głównych.
Na stadionie już zadomowiły się książki – takich tłumów jak na tegorocznych Warszawskich Targach nie pamiętam. W sobotę niektórych miejscach nie dało się przecisnąć. Stadion udowodnił, że obecnie nie ma chyba lepszego obiektu do organizacji imprez masowych. Czy ktoś jeszcze pamięta, że kiedyś w tym samym miejscu sprzedawano pirackie gry?

Oczekiwania czerwcowe


Detektyw


Najbardziej oczekiwana serialowa premiera roku i jednocześnie największa niewiadoma. PierwszyDetektyw był projektem kompletnym. Arcyserialem. Drugi sezon będzie oddzielną całością, choć pod sprawdzonym szyldem, tworzonym przez tę samą ekipę i posiadającym podobnie ponurą wizję świata.Jednak poprzeczka zawieszona jest tak wysoko, że może być dla nowego projektu przekleństwem.Jeżeli będzie choć w połowie dobry, jak poprzedni, Nick Pizzolatto okaże się geniuszem.
Mam nadzieję, że będzie jak z McDonald’s i McCafé. Ten sam szyld, całkiem inne menu, ale oba uwielbiam.


Kuba, Małgorzata Domaglik, Jakub Blaszczykowski


KubaBiograficzny wywiad-rzeka z Jakubem Błaszczykowskim ma oficjalną premierę niedługo przed meczem eliminacji Mistrzostw Europy Polska-Gruzja. Dziennikarze, którzy mieli już okazję książkę przeczytać, zaznaczają, że jak na książkę o piłkarzu sportu jest tu mało, a Błaszczykowski pokazuje przede wszystkim prywatną stronę swojego życia. Szykuje się naprawdę ciekawa lektura. Z jednej strony afera biletowa, z drugiej – największy walczak na boisku. Kapitan reprezentacji, ale skonfliktowany z Robertem Lewandowskim. Jaki jest prawdziwy Jakub Błaszczykowski? Chętnie tego się dowiem. No i mam nadzieję, że się dowiem, a książka nie okaże transkrypcją słodkiej pogadanki na herbatce u cioci.