podsumowanie-icon

Kulturalne podsumowanie czerwca

Podsumowania • RedakcjaSkomentuj

POGROMCA LWÓW, CAMILLA LÄCKBERG


Camilla Läckberg nie zawodzi swoich czytelników – regularnie dostarcza im ciekawą, nie schodzącą poniżej dobrego poziomu historię kryminalną.

Pogromca LwówKsiążki Läckberg to swoiste połączenie powieści policyjnej – tzw. procedural – i cozy kryminału z rozwiązującym zagadkę prywatnym detektywem. Rolę tego drugiego pełni swoiste alter-ego autorki, pisarka Erika Falck, żona komisarza Patricka Hedströma. Oboje mieszkają w miasteczku Fjalbacka, które jawi się jako jedno z najbardziej niebezpiecznych miejsc w Szwecji.

W Pogromcy lwów pisarka wraca do swoich sprawdzonych metod – śledztwo przeplata z historią retro (z małym polskim akcentem!), dodaje kilka wątków „obyczajowych”, nie zapomina o ulubionych bohaterach z charakterystycznym Bertilem Mellbergiem na czele… W książkach Läckberg lubię zgrabne połączenie tematyki obyczajowej i kryminalnej oraz to, że jej Szwecja jest znacznie jaśniejsza niż u kolegów po piórze. Choć autorka ma wyobraźnię do zbrodni, a zagadka przedstawiona w Pogromcy jest wyjątkowo mroczna, w przeciwieństwie do Jo Nesbø lektura nie grozi głęboką depresją.

KUBA, MAŁGORZATA DOMAGALIK, JAKUB BŁASZCZYKOWSKI


KubaNie przepadam za biografiami sportowców pisanych wówczas, gdy ich kariery wciąż trwają. Z prostej przyczyny – już w momencie oddania tekstu do druku staje się on nieaktualny. Życie stale dopisuje nowe rozdziały. Inna sprawa, gdy książka nie tyle jest biografią, co charakterystyką. Kuba jest bliżej tej właśnie formy.Celem tej książki jest znalezienie odpowiedzi na pytanie, jakim człowiekiem jest Jakub Błaszczykowski, a nie jak przebiegała jego kariera.

Jak wiadomo, życie Błaszczykowskiego ukształtowało jedno tragiczne wydarzenie. Miał 11 lat, gdy jego ojciec zamordował matkę. Ten właśnie dramat stanowi oś opowieści. Ukłony należą się Małgorzacie Domagalik, która potraktowała temat z wyczuciem. Śmierć matki nie została tu wykorzystana jako bulwarowa atrakcja, zachęta do czytania, z drugiej strony autorka buduje swoiste napięcie, dawkując informacje przed pełnym opisem całego zajścia.

Książka z pewnością przynosi odpowiedź, kim jest Kuba Błaszczykowski. Czytelnik może złożyć „osobowość” Kuby z kilku elementów układanki: wypowiedzi rodziny, przyjaciół z dzieciństwa i kolegów z boiska, wywiadów z samym Błaszczykowskim oraz spojrzenia samej autorki. I, muszę przyznać, że autorskiego „ja” jest… trochę za dużo. Gdy Małgorzata Domagalik pisze, jak to odbiera smsy od Kuby, przychodzi do Błaszczykowskich na kolację albo rozmawia z selekcjonerem Adamem Nawałką – i waha się, czy może zacytować tę rozmowę, aż w końcu tego nie robi (?!… a to ponoć szczera książka) –momentami całość przypomina relację z pisania książki o Kubie zamiast książkę o Kubie.

O ile psychologicznie wyszło bardzo dobrze i pod tym względem autorka wykonała doskonałą pracę, o tyle w książce kuleje… futbol. Prawdopodobnie zepchnięcie piłki na margines było zamierzone, ale koniec końców to opowieść o piłkarzu. Nie chodzi mi o soczyste anegdoty z szatni (tych naczytałem się w Szamo), ale chciałbym wiedzieć, co były kapitan reprezentacji sądzi o ważnych sprawach dotyczących kadry. Tymczasem o konflikcie z Lewandowskim pada jedno zdanie (ok, może tyle wystarczy – temat i tak jest wyolbrzymiony przez media), ale EURO 2012 – turniej życia! – został sprowadzony do afery biletowej. Koniec. Nic o naturalizowaniu reprezentantów, zero o Ludovicu Obraniaku czy aferze samolotowej, po której z kadry wyrzucono Żewłakowa i Boruca, po której Kuba dostał na stałe opaskę kapitańską. Rozdział o reprezentacji został w całości poświęcony odebraniu Błaszczykowskiemu roli kapitana. To temat bieżący w momencie pisania, ale szybko tracący na aktualności. Gdy za rok ktoś sięgnie po tę książkę, może nie rozumieć, o co tyle hałasu…

Detektyw


O ile można oceniać serial po dwóch odcinkach, to początek nowego Detektywa napawa optymizmem.Pierwszy odcinek był typową ekspozycją nowych bohaterów (a tych głównych jest aż czterech), w drugim wgryźliśmy się już trochę w zagadkę kryminalną. Czuć już objawy choroby nazwanej przez Wilkiego Collinsa gorączką detektywistyczną, diegeza – świat tej historii – zaczyna uzależniająco wciągać.

Trzeba przyznać, że nowy sezon Detekywa wywołuje tyle dyskusji, co poprzedni. Z tym, że mniej dotyczą one fabularnych tajemnic, a bardziej różnic między obiema seriami. Moim zdaniem są to po prostu dwa różne seriale pod tym samym tytułem. W porównaniu z poprzednią odsłoną akcja toczy się szybciej, póki co brak wszechobecnej poprzednio filozofii i okultystyczno-tajemnej otoczki. Jest za to właściwie dla Detektywa ponuro. W świecie kreowanym przez Nica Pizzolatto nie uświadczymy szczęśliwych ludzi.

Czy jest gorzej, czy lepiej? Po prostu inaczej. A w tej inności – dobrze.


Oczekiwania na lipiec

Ant-man


Marvel przedstawia nam swojego nowego superbohatera! Osoby, które komiksy znają tylko z filmów, mogą poczuć się skonsternowane. Obok w miarę poważnie – jak na przyjętą konwencję – prezentujących się Iron Mana, Thora czy Kapitana Ameryki pojawia się… człowiek-mrówka. Dosłownie. Scott Lang zmniejsza się do rozmiaru mrówki i współpracuje z tymi owadami. Brzmi groteskowo? Sądząc po zwiastunach, tak samo uznali twórcy filmu, którzy podeszli do Ant-mana z przymrużeniem oka. Kroi się najbardziej komediowa odsłona marvelowskiej sagi.

A skąd w ogóle ten bohater? Cóż, w komiksach Ant-Man to nie byle kto. Jest jednym z klasycznych bohaterów Marvela, debiutował już w latach 60. To on był założycielem Avengers. Dodajmy, że innym etatowym członkiem grupy mścicieli była żona pierwszego Ant-Mana: Wasp, kobieta-osa… Czy i ją zobaczymy w filmie?

Premiera: 17 lipca