trawers,big,634323

Trawers wieńczy dzieło

Recenzje • Dominik KwaśnikSkomentuj

Remigiusz Mróz to pisarz łaskawy – nie torturuje czytelników długim czekaniem na kontynuacje swych książek (hej, miłośnicy ​Gry o Tron​!). Zaledwie kilka miesięcy temu pozostawił nas z szokującym zakończeniem ​Przewieszenia​, drugiego tomu serii o komisarzu Wiktorze Forście, teraz wieńczy dzieło w wydanym niedawno ​Trawersie​.

trawers,big,634323-1Co nas tu czeka? Cóż, Wiktor Forst odbywa karę w krakowskim więzieniu, a tymczasem wygląda na to, że morderca zwany Bestią z Giewontu powrócił. Znalezione zostają zwłoki z wetkniętą w usta syryjską monetą, co było znakiem rozpoznawczym zabójcy. Śledztwo prowadzą znajomi z poprzednich książek: prokurator Dominika Wadryś-Hansen i inspektor Edmund Osica, były przełożony Forsta.

Każda część trylogii wyglądała nieco inaczej. W pierwszej, Ekspozycji, akcja pędziła w sensacyjnym stylu, zmieniały się lokacje i akcenty, mieszały się starochrześcijańskie sekty z rzezią wołyńską. W ​Przewieszeniu poznaliśmy mordercę, którego Forst ścigał po górskich szlakach, by oczyścić swoje imię. ​Trawers wydaje się najbardziej kameralną książką z cyklu. Mocniejszy nacisk kładzie na psychologię bohaterów niż szaleństwo akcji. Inne wątki schodzą na bok, scena przygotowana jest pod ostateczną konfrontację Forsta z Bestią.

Ten pojedynek to główny nurt opowieści, prowadzący bez większych rozgałęzień i gwałtownych zakrętów do kulminacji i rozwiązania. Oczywiście, autor serwuje nam kilka niespodzianek, a pościg za Bestią ma swój ładunek emocjonalny, ale tempo, po szaleńczej ​Ekspozycji​, jest znacznie spokojniejsze. Jak zresztą sam bohater.


ROLA PISARZA KURCZY SIĘ DO PROTOKOŁOWANIA HISTORII

Przeczytaj wywiad z Remigiuszem Mrozem


Postać Wiktora Forsta jest świetnie napisana. Doskonale czuć przemianę, jaka zaszła w tym człowieku. Wciąż bezpośredni i wygadany, ale też zmęczony i zrezygnowany; mający jedną, ostatnią motywację, w swoich działaniach stawia na efektywność, nie dawne efekciarstwo. Na pierwszy plan wysuwa się tym razem pani prokurator Wadryś-Hansen, humorystyczne rozładowanie napięcia zapewnia, również rozwinięta względem poprzednich części, postać inspektora Osicy. Zresztą rozmowy tej dwójki bohaterów należą do największych atutów książki. Na okładce​ Trawersu widnieje informacja, że sprzedano już prawa do ekranizacji cyklu. Scenarzyści będą mogli przenieść żywcem z powieści do filmu dialogi – trzeba przyznać, że autor ma ich doskonałe wyczucie.

À propos rozmów, to właśnie dialogi Wadryś z Osicą są nierzadko symbolicznym starciem racji dwóch poglądów w sprawie uchodźców. Książka podejmuje, wzorem kryminałów skandynawskich, aktualny temat społeczny: obawy przed napływem imigrantów z Bliskiego Wschodu. Fakt, że powieść osadzona jest w aktualnych realiach, w opisanych ze szczegółowością Google Maps konkretnych miejscach (Zakopane, Kraków, Warszawa, tatrzańskie szlaki) także wzmacnia zaangażowanie czytelnika w tę historię. Niezaprzeczalnym faktem jest, że swym realistycznym opisem Mróz straszy więzieniem lepiej niż jakiekolwiek policyjne przestrogi.

​Trawers zamyka trylogię o Wiktorze Forście, choć nie zdziwiłbym się, gdyby znany z szaleńczego tempa pisania Remigiusz Mróz nie przygotował z rozpędu jakiejś kontynuacji, która już czeka w szufladzie na premierę. Czy jednak Forst powinien powrócić? Wydaje mi się, że  autor zapewnił nam dobre pożegnanie z tą historią i z tym bohaterem. Teraz czekamy, aż zaskoczy nas czymś nowym. Przeciąganie jednej serii nie jest mu potrzebne – udowodnił bowiem, że pisarskiej wyobraźni i wszechstronności mu nie brakuje.