IMG_4896

Nowe kino nowej przygody

Filmy i seriale • RedakcjaSkomentuj

Nie czytałem książki Ernesta Cline’a, stąd mogę ocenić film jako film. A ten, co tu dużo mówić, może być fundamentem kina nowej przygody nowego pokolenia.

Fabuła jest bardzo prosta – bohaterowie szukają ukrytych w grze vr artefaktów, oczywiście muszą to zrobić, nim potężny zły (fajna rola Bena Mendhelssona) położy na nich łapy. Niby prosto, ale tak zaczynały się wielkie historie – Indiana Jones szukał Arki, Imperium szukało droidów. W tej na poły animacji (większość czasu akcja toczy się w wirtualnym świecie, a bohaterów zastępują ich avatary) są widowiskowe sceny akcji, humor i oczywiście trochę patetyzmu. Dobrzy są dobrymi, źli są złymi, wiemy też, w jakim kierunku to podąża, ale nie jest to wadą. Tego oczekujemy po tym gatunku, tak nas trochę wychował sam Spielberg.
IMG_4896

Film, który dosłownie opowiada o poszukiwaniach easter egga, sam jest takich easter eggów pełen. Czy znajdzie się choć jeden widz, który wyłapał wszystkie popkulturowe aluzje? Pośród tej pogoni mniej czy bardziej (cóż za wspaniała sekwencja z Lśnienia!) czytelnych nawiązań, mnie najbardziej zapadło w pamięć odwołanie do Obywatela Kane’a. Tak, dzięki temu westchnieniu w dawne czasy film z radością obejrzą osoby starsze, przede wszystkim doświadczeni gracze, którzy pamiętają romantyczne początki wirtualnych rozgrywek. Ale to przygoda skierowana głównie dla pokolenia od najmłodszych lat widzącego świat przez ekrany smartfonów. Oni dostają wyraźną wiadomość – rzeczywistość jest tylko jedna.