IMG_6190

Co z tym Solo?

Felietony, Filmy i seriale • RedakcjaSkomentuj

Ja, wierny fan „Gwiezdnych Wojen”, nie odliczałem dni do premiery „Solo”. Traktowałem tę produkcję z dystansem, a pomagały w tym liczne katastroficzne plotki dobiegające z planu. Czy mój brak wiary można uważać za niepokojący? Cóż, ponoć sam Disney postawił na filmie krzyżyk. Następca Harrisona Forda, Alden Ehrenreich, rzekomo w trakcie zdjęć potrzebował lekcji aktorstwa. Wyrzucono pierwszych reżyserów filmu, Christophera Millera i Phila Lorda, a zatrudniony w roli strażaka Ron Howard musiał nakręcić większość filmu na nowo, co podwoiło budżet produkcji.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀
I jak tu nie mieć złych przeczuć?

IMG_6190⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀
Potem pojawiły się pierwsze oficjalne materiały. Ruszyła promocja. „Solo” jest naprawdę fajnie ograficzony (choć i tu pojawiło się mroczne widmo oskarżeń o plagiat). Pierwszy zwiastun – całkiem całkiem. Ehrenreich? Chyba opanował naśladowanie Harrisona Forda. Ruszyła lawina kolejnych trailerów, spotów, plakatów – wyglądało to trochę tak, jakby zabrakło jednej marketingowej strategii, tak jak w przypadku „Ostatniego Jedi”, gdzie starannie skrywano informacje i zbudowano nastrój tajemnicy i oczekiwania.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀
W pewnym momencie przestałem oglądać te wszystkie klipy w obawie, że nie będę miał czego obejrzeć w kinie. Ale, nie ma co ukrywać, moje zainteresowanie przebudziło się jak Moc w VII epizodzie. Jest Chewbacca, jest legendarna partyjka w sabaka, słynna trasa na Kessel (no, zobaczymy ile to będzie parseków), no i Khaleesi. Mam nadzieję, że główny marketingowiec nie zdecydował się wypuścić wszystkiego, co ma, by ratować budżet choćby dobrym otwarciem. Widać, że film będzie sentymencie starych widzów – ale oby nie był to jedyny pomysł reżysera.

Pierwsze reakcje po niedawnej premierze w Cannes są dość pozytywne. Liczę, że nie jest to po prostu efekt zaniżonych oczekiwań. Oby to Moc zadziałała, po raz kolejny.