Chcesz kupić czytnik E-booków?

0
453

Mając do czynienia z e-bookami na co dzień, można zapomnieć, że dla większości czytelników w Polsce to wciąż terra incognita. Jeśli chciałbyś zostać jednym z zadowolonych właścicieli czytnika, a nie bardzo wiesz, czy warto i jak się do tego zabrać, mam nadzieję, że lektura tego miniporadnika okaże się przydatna.

PO CO MI CZYTNIK E-BOOKÓW?

W skrócie: żeby czytać więcej i taniej. A jeśli potrzebujesz dłuższej odpowiedzi…

• Czytniki są małe i lekkie. Można je schować do torby lub kieszeni marynarki i mieć stale przy sobie. Tradycyjne książki ważą zwykle pół kilo i trudno „obsłużyć” je jedną ręką. Z różnych badań jednoznacznie wynika, że posiadacze czytników czytają dzięki nim znacznie więcej niż inni.
• Specjalny wyświetlacz e-ink nie emituje światła, dzięki czemu nawet wielogodzinna lektura nie męczy wzroku.
• E-booki sprzedawane są zwykle w cenach podobnych do książek papierowych, ale liczne obniżki pozwalają zaopatrzyć się w wybrane tytuły za ułamek ceny. Trudno wyobrazić sobie, żeby wydanie papierowe sprzedawano z 70-procentowym rabatem, co w przypadku wersji elektronicznych staje się (radosną) codziennością.
• Jeśli czytasz często literaturę obcojęzyczną, nie masz się nad czym zastanawiać. Sam Amazon oferuje ponad 1,6 mln tytułów na Kindle’a. Jeśli już masz tam konto i podpiętą kartę płatniczą, wybrany tytuł trafi na twoje urządzenie w ciągu 60 sekund od zakupu.
• Czytniki mają też przydatne funkcje, jakich próżno szukać w klasycznych książkach, m. in. wbudowaną wyszukiwarkę, słownik czy możliwość zaznaczania wybranych fragmentów. Oczywiście wiele zależy od modelu, np. Kindle Paperwhite pokazuje czas pozostały do końca rozdziału, a Onyx Boox posiada też wbudowane wejście słuchawkowe, gdybyś chciał posłuchać muzyki lub audiobooka.

W CZYM E-BOOK JEST GORSZY OD PAPIEROWEJ KSIĄŻKI?

„Nie pachnie” i „nie szeleści” to chyba najczęściej wymieniane wady e-booków, ale ciężko je brać na serio. W końcu książkę kupuje się przede wszystkim po to, żeby ją przeczytać, a nie zachwycać fakturą okładki. Jednak rzeczywiście niektóre książki w formie cyfrowej mogą na czarno-białym czytniku stracić wiele ze swej jakości lub użyteczności. Mówię zwłaszcza o przewodnikach turystycznych, albumach zdjęciowych albo innych publikacjach, gdzie tekst nie gra pierwszoplanowej roli.

MNOGOŚĆ FORMATÓW I SKOMPLIKOWANE ZABEZPIECZENIA ANTYPIRACKIE. O CO CHODZI?

Tak naprawdę nie ma tu nic szczególnie skomplikowanego. Kupując e-booki, spotkasz się z trzema podstawowymi formatami:
• PDF – odpowiedni dla komputerów lub innych urządzeń z dość dużym ekranem; zwykle jest to po prostu replika jeden do jednego papierowego wydania, nie można więc zmieniać fontów i ich wielkości
• EPUB – typowy format elektronicznej publikacji, obsługiwany przez większość czytników poza… tym najpopularniejszym, czyli Kindle. Nie ma to jednak aż takiego znaczenia, bo EPUB można łatwo przekonwertować na inny format.
• MOBI – format e-książek używany przez Kindle.

Dodatkowo, większość książek posiada zabezpieczenia antypirackie (DRM). Na szczęście odchodzi się już od tych uciążliwych, które wymagają instalowania specjalnych programów i powodują masę problemów z kompatybilnością. Obecnie najpopularniejsze zabezpieczenie to tzw. watermark: księgarnia umieszcza w kodzie książki informacje o jej nabywcy i jeśli ktoś udostępni ją nielegalnie, od razu wiadomo, kogo oskarżyć o piractwo.

NA CO ZWRACAĆ UWAGĘ PRZY ZAKUPIE CZYTNIKA?

• Cena. Najlepszy sposób to korzystanie z porównywarek cen lub kupowanie urządzenia bezpośrednio u producenta. Uważaj zwłaszcza na cwaniaków, którzy sprzedają poprzednie generacje czytników w cenie nowych modeli albo doliczają sobie 100 zł za wysyłkę.
• Wyświetlacz. Tylko e-ink, najlepiej w technologii Pearl. Nie daj sobie wcisnąć nic innego. Wyświetlacz e-ink poznasz po tym, że jest lekko szary i bez zewnętrznego źródła światła nic nie przeczytasz (wyjątkiem jest Kindle Paperwhite).
• Bateria. Powinna wystarczyć co najmniej na kilka tygodni swobodnego użytkowania. Dwa miesiące to już bardzo dobry wynik.
• Pojemność. Książki nie zajmują wiele miejsca na czytniku, więc nawet modele z 1 GB pamięci wewnętrznej sprawdzą się w zupełności. Jeśli jednak kupujesz model, na którym da się odsłuchiwać audiobooki, sprawdź, czy można zwiększyć jego pojemność zewnętrznymi kartami SD. Nie będziesz wtedy musiał troszczyć się o brakujące megabajty.
• Wygoda użytkowania. Zaskakująco wiele osób ma opory, żeby przetestować produkt przed zakupem. Zlustrują wzrokiem, musną dwa przyciski i do kasy. Nie tędy droga. Poświęć co najmniej 15 minut, żeby zobaczyć, jak sprzęt leży w dłoni, czy umiesz wykonać na nim podstawowe operacje (otwieranie książki, zmiana rozdziału, wyszukiwanie tekstu), żeby zaoszczędzić sobie rozczarowań, gdy pieniądze raz na zawsze odfruną z twojego konta.
• Gwarancja. Jeden rok to standard i rozsądne minimum. Warto jednak – jeśli istnieje taka możliwość – wykupić jak najdłuższą gwarancję, najlepiej z ubezpieczeniem od nieszczęśliwych wypadków. Niestety, sprzęt mobilny jest wyjątkowo podatny na upadki, zmiażdżenie albo zalanie, a plastikowe obudowy nie należą do najbardziej wytrzymałych.

A MOŻE TABLET?

Chociaż i czytniki, i tablety to tak naprawdę niewielkie, zaokrąglone prostokąty, dzieli je przepaść, jeśli chodzi o cenę, możliwości i przeznaczenie.

Tablety to urządzenia do Internetu, muzyki, filmów i gier, w wielu czynnościach są w stanie z powodzeniem zastąpić normalny komputer. Czytanie książek to tylko jedna z setek ich funkcji.

Niestety, dobry tablet to drogi tablet – i tu nie ma się co oszukiwać. Byle jaki sprzęt z Biedronki albo dodawany za złotówkę do abonamentu będzie prawdopodobnie bardziej irytował niż cieszył i szybko skończy w szufladzie. Najtańszy przyzwoity tablet to Google Nexus 7, ale nawet za niego trzeba zapłacić ok. 800 zł. Nie jest to jednak wymarzone urządzenie do długiej lektury ze względu na krótki czas pracy na baterii (max. 10 godzin) i wyświetlacz o stosunkowo niskiej rozdzielczości, w którym tekst nie jest wystarczająco ostry.

Lepszy wybór to iPad, ale w tym przypadku trzeba wyłuskać z portfela co najmniej 2000 zł (jeśli chcemy najnowszy model). W zamian dostajemy jednak urządzenie najlepsze w swojej klasie, na którym tekst wygląda jak wysokiej jakości druk. Niestety, iPad też męczy wzrok, jest dość ciężki i – podobnie jak w przypadku Nexusa – trzeba ciągle pamiętać o noszeniu ładowarki.

Tablety mają jednak podstawową przewagę nad czytnikami: czasopisma wyglądają na nich fenomenalnie. Nawet jeśli mowa o polskich tytułach, ich wybór na iPadzie jest wielokrotnie większy niż na Kindle’u.

Najlepszym rozwiązaniem byłby więc tablet ORAZ czytnik, jeśli jednak masz ograniczony budżet, wybierz to urządzenie, które najbardziej odpowiada twoim potrzebom. Pamiętaj jednak, że w cenie dobrego czytnika nie znajdziesz nawet przeciętnego tabletu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here