Główna » publicystyka » Artykuły i newsy

Subiektywne podsumowanie

Mistrzostwa świata w RPA nie­stety się skoń­czyły. Skoń­czyły finałem, który z pew­no­ścią nie usatys­fak­cjonował wszyst­kich kibiców (nie licząc Hisz­panów). Można powiedzieć: „jaki mun­dial, taki finał”, ale bez prze­sady – było kilka rzeczy, które warto wspo­mnieć. Oto subiek­tywne pod­sumowanie mistrzostw.

Dziady – znowu się pojawiają. Ostat­nio byli nimi Włosi, ale znalazła się lep­sza kan­dydatura do nagrody dla antybohatera mun­dialu. Są to popeł­niający olbrzymie pomyłki sędziowie. Jako że dzieło Mic­kiewicza składa się z czterech czę­ści, uhonorowanych zostanie odpowied­nia liczba arbitrów: pan Koman Coulibaly (Słowenia-USA) to Dziadów cz. I, pan Stephene Lan­noy (Brazylia-WKS) – część II, Jorze Lar­rionda (Niemcy-Anglia) to Dziady III, a Roberto Ros­setti (Argentyna-Meksyk) – IV.

Naj­lep­szy mecz – to jak naj­lep­szy roz­dział powie­ści. Tym razem nie było wiel­kiego wyboru – połowa nominacji to mecze USA, a druga Nie­miec. Mimo wszystko zwycięża radosny jak fraszki Kochanow­skiego fut­bol zaprezen­towany w spo­tkaniu Kamerunu i Danii, które zakoń­czyło się wynikiem 2:1 dla Skan­dynawów. Oba zespoły szyb­ciutko odpadły z tur­nieju, ale zapew­niły nam przyjemną „lek­turę”. Głów­nie przez błędy w obronie jed­nych i drugich oglądaliśmy dużo sytuacji pod­bram­kowych, a akcja prze­nosiła się od pola kar­nego do pola karnego.

Czytaj dalej

Jak mieć książki za darmo – poradnik dla początkujących

Nie oszukujmy się – mało kto lubi płacić za dobra kultury. Dlatego zapo­mnijmy na chwilę o interesach wydaw­ców, pustych żołąd­kach pisarzy i bez­robot­nych księgarzach. Zamiast tego, egoistycz­nie zastanówmy się, jak czytać i nie płacić. Legalnie.

Wymień

Można wymieniać się z koleżanką, i to nie tylko książ­kami, ale co zrobić, jeśli jej biblioteczka wypeł­niona jest wszyst­kimi tomami Sagi o ludziach lodu? Wów­czas naj­lepiej skorzystać z ser­wisu podaj​.net, który działa już od dobrych kilku lat i zdążył w tym czasie zebrać rzeszę wier­nych użytkowników.

Zasada jego działania będzie dla Ciebie jasna, zanim skoń­czysz czytać ten akapit. Po założeniu konta dodajesz do bazy danych wszyst­kie książki, które kurzą się na Twojej półce i chcesz się ich pozbyć – im więcej, tym lepiej. Gdy znaj­dzie się na nie chętny, po prostu wysyłasz paczuszkę na podany adres. Każda taka trans­ak­cja to punkty, które możesz wymienić na dowolną książkę od tego samego lub innego użyt­kow­nika. Oczywi­ście nie ma co liczyć, że znaj­dziesz tu wyłącz­nie naj­now­sze best­sel­lery, ale… i takie się tu trafiają. Podaj​.net to także naj­lep­sze miej­sce do poszukiwania koń­cówek nakładów, starych wydań i niszowych twórców.

Zwróć

Moral­ność schowałeś do kieszeni? To spo­sób dla ciebie.

Rok temu Empik wprowadził nowe zasady zwrotu towarów. O ile zakupiony przed­miot nie nosi wyraź­nych śladów użyt­kowania, można odnieść go do kasy w ciągu 60 dni od zakupu i otrzymać pełny zwrot pieniędzy – bez podania przy­czyn. Dlatego jeśli nie masz zwyczaju czytania przy jedzeniu (albo jedzenia przy czytaniu) – droga wolna. Do zwrotu naj­lepiej nadają się droż­sze wydania na dobrym papierze i w twar­dej oprawie, bo nawet po kil­kukrot­nej lek­turze rzeczywi­ście wyglądają jak nowe.

Czytaj dalej

Paul woli Cervantesa

Przed nami tylko dwa mecze mun­dialu – ale za to dwa naj­waż­niej­sze. To tak jak dwa ostat­nie roz­działy książki. Pozostaje tylko pytanie: książki dobrej czy złej? Na pod­sumowanie przyj­dzie czas po nie­dzieli, ale fak­tem jest, że w fazie pucharowej sporo się działo – a naj­więcej w akwarium, gdzie nie­miecka ośmior­nica Paul ideal­nie obstawiał(a) wyniki meczów reprezen­tacji Niemiec.

fot.: sport​.onet​.pl

Pierw­szym finalistą zostali Holen­drzy. Zawod­nicy Oranje mają szansę prze­bić osiągnięcie srebr­nych drużyn Cruyffa czy Neskeensa z  lat 1974 i 1978. Jako że Holan­dia kojarzy mi się bar­dziej z malar­stwem van Eycka niż literaturą, przy­szło jedynie skojarzenie… szkoc­kie. Szkoc­kie i oczywiste, bo czymże są Holen­drzy na tym mun­dialu jak nie Mechaniczną Pomarań­czą (tak, film Kubicka bazuje na powie­ści Anthony’ego Bur­gessa)? Rob­ben, Sneij­der, van Per­sie czy Kuyt, którzy mieli być poetami, stali się wyrachowanymi, mechanicz­nymi (nakręcanymi!) pił­karzami, wydzierającymi zwycięstwa – nota bene także innym nie­do­szłym poetom –  Brazylijczykom.

Z drugiej strony mechaniczni są rów­nież Hisz­panie. La Roja prze­ślizgiwali się z rundy na rundę z regular­no­ścią równą 1:0. Wydawało się, że star­cie z Niem­cami będzie ich walką z wiatrakami. Nasi zachodni sąsiedzi sprawili prze­cież ogniem i mieczem nie­zły potop Anglikom i Argen­tyń­czykom, aż ci wołali do sędziego, by koń­czył i wstydu oszczędził. Ale w pół­finale zatrzymał roz­pędzonych Niem­ców… Pan Xavi. Mierzący zaled­wie 168 cen­tymetrów hisz­pań­ski generał środka pola. Gracz ponad­przeciętny, którego każde dotknięcie piłki nosi znamiona geniuszu (mówiliśmy coś o poetach…)! Niem­com pozostał płacz i cier­pienia – kto wie, czy Joachim Loew na mecz o trzecie miej­sce nie zamieni swojego słyn­nego nie­bieskiego sweterka na wer­terow­ską, żółtą kamizelkę…

Czwar­tym pół­finalistą był Urugwaj. Ich ćwierć­finałowy mecz z Ghaną god­nie zastąpił amerykań­skie thril­lery. Nosił też znamiona nie­złego kryminału, gdzie winny zbrodni został co prawda ukarany, ale wina się opłaciła. Mowa oczywi­ście o Luisie Suarezie. Nowy wła­ściciel Boskiej Ręki stanął w tej pamięt­nej, ostat­niej sekun­dzie dogrywki, przed wyborem tragicz­nym. Dylemat miał niczym Antygona czy Edyp. Piłka leci wprost do bramki. Wybić ją ręką? – wtedy czeka czer­wona kartka i karny. Nie wybijać? – gol eliminuje z roz­grywek. I tak źle, i tak nie­do­brze. Suarez wybrał. Wcielił się w bram­karza. Płacząc, schodził z boiska. Ale został bohaterem – Ghań­czyk Gyan trafił z kar­nego w poprzeczkę!

Ale naj­więk­szą tragedią jest to, co wyrabiają sędziowie – z jed­nej strony skan­dal z nie­uznaną angiel­ską bramką (analogia do 1966 roku i gola Hur­sta!), z drugiej uznany gol z ewident­nego spalonego dla Argen­tyny, kon­tro­wer­syjne było nawet drugie pół­finałowe trafienie Holen­drów… Czy na wprowadzenie powtórek wideo sędziowie muszą czekać jak na Godota?

Cóż, miejmy nadzieję, że dwa ostat­nie mecze będą wolne od kon­tro­wer­sji. Oby były one god­nym zakoń­czeniem tej pił­kar­skiej epopei, od której nie można się ode­rwać już blisko miesiąc!

Książka na mundial:

El Diego Diego Maradony – W autobiografii Boski Diego opisuje głów­nie swoją karierę zawod­niczą. Czekamy na drugą część, w której opisze nie­zbyt udaną przy­godę w roli selek­cjonera: El Diego 2: czyli dlaczego wystawiłem tylko jed­nego pomoc­nika w meczu z sil­nymi w drugiej linii Niemcami?

Liczba mun­dialu:

20 – tyle lat ma naj­więk­sze odkrycie mun­dialu i naj­lep­szy nie­miecki gracz – Thomas Mul­ler. W takim samym wieku był Adam Mic­kiewicz, gdy zadebiutował jako poeta swoją Zimą miej­ską.

Cytat mun­dialu:

Czucie i wiara sil­niej mówi do mnie/ Niż mędrca szkiełko i oko (Adam Mic­kiewicz, Roman­tycz­ność) – tak mniej więcej reaguje Sepp Blater na pytanie, dlaczego FIFA nie wprowadziła jesz­cze powtórek video dla sędziów. Bo błędy arbitrów są czę­ścią gry. Przyjdą kolejne skan­dale i znowu się zacznie: –Słuchaj, FIFO! A ona nie słucha.

Świeże mięso

No, dziś to się kurierzy nanosili. Poniżej świeża por­cja książek na wakacje – macie może pomysł, jak zrecen­zować Seks les­bij­ski. 101 pozycji?

(klik, by powiększyć)

Z cyklu: kreatywny PR

Trzeba przy­znać, że stosun­kowo rzadko dostajemy paczki, które należy otwierać dołączonym do nich skal­pelem. Choć może to i dobrze…

W każ­dym razie: oto, co przy­słał dziś krakow­ski Znak.

Dzięki wielolet­niej prak­tyce lekar­skiej udało mi się prze­prowadzić per­fek­cyjne cięcie wzdłuż oznaczonej linii już za drugim podej­ściem. I to bez strat w ludziach.

W środku zaś wielka nie­spodzianka: książka (no, kto by się spo­dziewał?). Rzut oka na tytuł – Cięcie. Opowieść o chirur­gii – i zagadka skal­pela zaczyna się wyjaśniać. Szykuje się miła lek­tura na dzisiej­szy wieczór, choć i tak praw­dopodob­nie naj­bliż­szą godzinę spędzę na krojeniu wszyst­kiego, co znajdę w domu. Nikt mi nie wmówi, że w dzieciń­stwie nie chciał choć raz pobawić się nożem chirur­gicz­nym. I uprzedzając pytania: nie, nie miałem trud­nego dzieciństwa. ;)

Okładką się nie przej­muj­cie, bo to jeno próbny wydruk – wer­sja, która trafi 1 lipca do księgarń, będzie już zrobiona po bożemu.

Mistrzostwa bez mistrzów

Gdy czytacie te słowa, znacie już kilku ćwierć­finalistów mun­dialu w RPA, ja zaś chcę wrócić jesz­cze do zakoń­czonej już fazy grupowej. Czytaj dalej

Czytanie na murawie

Za nami pierw­sza kolejka mun­dialowych gier, trwa kolejna, która powinna przynieść pierw­sze roz­strzygnięcia. Zastanawiałem się, jak połączyć Mistrzostwa Świata  i książki, by zasygnalizować „święto fut­bolu” na naszej stronie. I wła­ściwie nic nie wymyśliłem. Piłka z książką się nie kojarzy. Pił­karz na etatowego czytel­nika też nie wygląda, choć czasem pozory mogą mylić: kapitan pol­skiej kadry Michał Żewłakow zasłynął z czytania na zgrupowaniu Remarque’a, a Kaka uwiel­bia czytać Biblię i marzy, by po zakoń­czeniu kariery zostać pastorem. Ale jak skojarzyć z literaturą sam mecz?

Słynna akcja Archiego Gem­mila w meczu Szkocja – Holan­dia z Mun­dialu w 1978 roku została zaadap­towana na potrzeby baletu. Mówiono też o niej, że jest jak poezja (i nie tylko – patrz film Train­spot­ting). Czy piłka może być jak poezja? Czy grę drużyny można porów­nywać do zachwycającego lirycz­nego piękna słowa pisanego? Ależ tak – „poetami fut­bolu” mają być w RPA Holen­drzy, Hisz­panie (Iniesta – Xavi — Villa niczym Mic­kiewicz – Słowacki – Nor­wid!), Brazylij­czycy, Por­tugal­czycy, Argen­tyń­czycy… Jak na razie wszyscy świet­nie odpierają te „zarzuty” i wcale nie zachwycają (albo są nie­zrozumiani w swojej poetyc­ko­ści, jak Nor­wid). Żeby Hisz­pania prze­grała ze Szwaj­carią? Pol­ska okazała się jed­nak, jak to pisał Słowacki, „Win­kel­riedem narodów” i przyjęła na siebie uderzenie Hisz­panii, ratując Hel­wetów i kto wie, czy nie inne fut­bolowe nacje (Chile? Hon­duras? Wybrzeże Kości Słoniowej? Por­tugalię?). Starą Baśnią zaś pozostaje mocar­stwo Fran­cuzów, które nie dało rady Urugwajowi (będącemu coraz bliżej drugiej rundy). Niemcy, jak zwykle przed mistrzostwami, cier­pieli jak Wer­ter, bo „wysyłają naj­słab­szą drużynę w historii”, a po meczu z Australią (4:0) wołają za Faustem, by ta chwila trwała. Nie wiadomo tylko, komu przy­znać Dziady: Słowacji (za stracony w 93 minucie wyrów­nujący gol z Nową Zelan­dią) czy Włochom (wielu graczy z pierw­szej jedenastki młodo­ścią nie grzeszy).

Brakuje na razie na Mun­dialu nie tylko poezji, lecz także sen­sacji. Meczów, które jak thril­lery Jef­fereya Deavera czy Har­lana Cobena, trzymają w napięciu i obfitują w zwroty akcji. Pił­karze USA powinni wziąć przy­kład ze swoich rodaków-pisarzy i zapew­nić fanom roz­rywkę i emocje. Anglicy zaś, kojarzeni z klasycz­nymi kryminałami, mają na razie jed­nego winowajcę. Nie trzeba Hol­mesa i Poirota, by wskazać win­nego remisu z USA – bram­karza Roberta Greena. Ale chyba i oni nie wystar­czą, by wymyślić dobre roz­wiązanie na angiel­ski problem z obsadą bramki.

Czekamy więc na następne mecze – niech przyniosą i poezję, i sensację!

Książka na Mundial:

Invic­tus. Igrając z wrogiem Johna Car­lina. Książka w stylu repor­tażu opowiada o pierw­szych latach prezyden­tury Nel­sona Man­deli, który wykorzystał roz­grywające się w RPA mistrzostwa świata w rugby, by doprowadzić do zjed­noczenia skłóconego ze sobą narodu. Teraz na Połu­dniową Afrykę znów patrzy cały świat, a zjed­noczeni miesz­kańcy marzą o powtórce z historii, tylko w innej dys­cyplinie. Po prze­czytaniu Invic­tusa ina­czej ogląda się pił­kar­skie mistrzostwa. Książka była już polecana na naszej stronie. [CZYTAJ RECENZJĘ]

Liczba mun­dialu:

1,56 – śred­nia goli po pierw­szej kolejce. Mniej więcej tyle, ile książek czyta statystyczny Polak w ciągu roku. (…OK, szczerze mówiąc, nie wiemy, ile książek rocz­nie czyta statystyczny Polak – dop. red.)

Cytat Mun­dialu:

Niech ryczy z bólu ranny łoś / Zwierz zdrów prze­biega knieje / Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś / To są zwyczajne dzieje (Wil­liam Shakespeare, Ham­let) – „zwyczaj­nymi dziejami” mogli się pocieszać angiel­scy kibice po fatal­nym kik­sie Roberta Greena z meczu z USA. Oni jed­nak ryczeli z bólu, ranieni golem Demp­seya i nie mogli spać, a cieszyli się, spali i biegali po kniejach kibice amerykań­scy. Po prostu piłka.

Druga twarz Johna Lennona (cz. 2)

John Lennon #2

(Ominąłeś część pierw­szą? Czytaj tutaj)

Jak każdy inny artysta Len­non zaczynał od rzeczy banal­nych. Z czasem doj­rzewał, stawał się coraz lep­szy i odważ­niej­szy w tym, co robi. Nie ulega wąt­pliwo­ści, że utworem I’m a Loser jako pierw­szy z zespołu zaznaczył swoją artystyczną odręb­ność. Czarny koń albumu Beatles For Sale prze­tarł szlak i otworzył nowy wymiar twór­czo­ści muzyka. Od tego momentu na dwóch następ­nych płytach zespołu (Help i Rub­ber Soul) znakiem roz­poznaw­czym Johna staną się szczere, głębokie i reflek­syjne teksty.

Pierw­szy etap twór­czo­ści Len­nona, w których opisywał m.in.: listy młodych ludzi wyznających sobie miłość (P.S I Love You), radość wynikającą ze wspól­nego tańca (I’m Happy Just To Dance With You) czy wyczekiwanie na ukochaną, która właśnie wraca do domu (It Won’t Be Long) zostaje definityw­nie zamknięty. Od tego momentu słowo „love” (z małymi wyjąt­kami) staje się w twór­czo­ści Beatlesów jedynie suplemen­tem a nie główną dominantą kompozycji.

Czytaj dalej

Druga twarz Johna Lennona (cz. 1)

John Lennon #1

O The Beatles napisano dosłow­nie wszystko. Prak­tycz­nie nie­moż­liwe jest zliczenie książek, artykułów, recen­zji płytowych, tomów, opisujących historię zespołu, czy ogrom­nych encyklopedii w cało­ści poświęconych legen­dar­nej Czwórce z Liver­poolu. Skąd więc pomysł na tekst dotyczący twór­czo­ści Johna Len­nona? Postanowiłem ująć temat z innej perspektywy.

Jako fan Beatlesów zapoznałem się z kom­pletną dys­kografią zespołu, zebrałem wszyst­kie ist­niejące nagrania audio i video (nawet takie, które krążyły tylko w obiegu kolek­cjoner­skim), prze­czytałem ponad sto książek, artykułów, esejów i wywiadów z muzykami, a także z ludźmi z ich otoczenia. Prak­tycz­nie wszyst­kie publikacje dotyczyły historii zespołu i wpływu, jaki liver­pool­czycy mieli na kul­turę światową. Przede wszyst­kim głów­nym tematem tych prac była ich muzyka. Postaram się więc przy­bliżyć syl­wetkę lidera The Beatles w inny spo­sób. Charyzmatyczny wokalista, aktywista spo­łeczny, gitarzysta, jeden z naj­bar­dziej znanych kom­pozytorów muzyki roz­ryw­kowej XX wieku. Tak zwykło się mawiać o Len­nonie. Uważam jed­nak, że to właśnie jego poetyc­kie tek­sty, które tworzył przez prawie 40 lat swojego życia, pozwoliły mi bliżej poznać osobowość tego kon­tro­wer­syj­nego i nie­po­kor­nego artysty.

(.…) Od zawsze byłem bun­tow­nikiem, ale pragnę być też uwiel­biany i akcep­towany przez całe spo­łeczeń­stwo, i nie być tym dur­nym lunatykiem, poetą i muzykiem. Nie mogę jed­nak być kimś, kim nie jestem (…)

Czytaj dalej

Rozdwojenie targów

fatality

Wojna między War­szaw­skimi a Międzynarodowymi Tar­gami Książki jest na tyle żenująca, że nie chciałem jej poświęcać uwagi, ale kon­flikt trafia rykoszetem w odwiedzających, czyli czytel­ników – czyli spo­łeczeń­stwo – czyli nas.

W skrócie sytuacja przed­stawia się następująco:

Od 55 lat przez Ars Polonę organizowane są Międzynarodowe Targi Książki, które wyrosły na jedną z naj­waż­niej­szych imprez kul­tural­nych w Pol­sce. W tym roku kawałek wystawien­niczego tortu postanowił uszczk­nąć drugi gracz. OK, mamy wolny rynek, droga wolna. W czym problem? Otóż obie imprezy nazywają się bar­dzo podob­nie (War­szaw­skie Targi Książki // War­szaw­skie Międzynarodowe Targi Książki), odbywają się w Pałacu Kul­tury i Nauki w odstępie jed­nego tygo­dnia, a na dodatek mają wspólny motyw prze­wodni: Rok Chopinow­ski. Żeby odciągnąć wystaw­ców od bar­dziej prestiżowych tar­gów, organizatorzy WTK zaproponowali dużo niż­sze ceny za stoiska.

I tak zaczęła się prze­pychanka. Przed­stawiciele MTK boją się, że ich targi stracą na znaczeniu, ponie­waż kluczowi pol­scy wydawcy (m.in. PWN, Prószyń­ski i S-ka, Muza, Rebis, Wydaw­nic­two Literac­kie) wybrali tań­szą alter­natywę. Natomiast ludzie z WTK twier­dzą, że  inicjatywa wyszła od samych wydaw­ców i jest niczym innym, jak próbą stworzenia czegoś lep­szego i śwież­szego niż skost­niałe MTK.

To oczywi­ście bzdura. Obecne działania WTK świad­czą po prostu o chęci pod­pięcia się pod markę tar­gów międzynarodowych, zwłasz­cza że więk­szość ludzi utoż­samia nowy twór ze starym. Zresztą, byłem tam wczoraj i żadnej „nowej jako­ści” nie doświad­czyłem. Muszę natomiast jechać do PKiN także w przy­szłym tygo­dniu, bo część wydaw­ców wybrała WTK, a część MTK. Świet­nie. W zasadzie jedynym skut­kiem powstania nowych tar­gów jest to, że teraz oba sprawiają wrażenie nie­kom­plet­nych. Nie wiem jaką strategię zamierzają przyjąć organizatorzy w przy­szłym roku, ale stawanie na głowie star­szego brata i krzyczenie „jestem wyż­szy!” nie przyniesie niczego dobrego. Owszem, ludzie z WTK mają jaja i sami zadali Ars Polonie celny cios w pod­brzusze, ale Międzynarodowe Targi Książki zawsze trak­towałem jako swego rodzaju dobro kul­turowe i wcale nie chcę, żeby straciły na znaczeniu. Dlatego kibicuję 55-latkowi i wierzę, że pokaże jesz­cze, kto jest praw­dziwym królem podwórka.

iPad już tu jest

iPad

Tak wygląda biblioteczka w iBooks

Tak wygląda biblioteczka w iBooks

Gdy w ten sobotni poranek Amerykanie wstaną z łóżek, w sklepach będzie już czekać pierw­sza generacja iPada… albo i nie – popyt na ten sprzęt jest tak duży, że część zamówień przed­premierowych zostanie zrealizowana dopiero za tydzień.

Wszyst­kim, którzy narzekają, że to „tylko duży iPod”, „ułomny lap­top, którego nikt nie kupi” lub „urządzenie wła­ściwie dla nikogo” – dziękujemy. Nie macie racji. Szkoda miej­sca, żeby roz­wodzić się nad powodami –  Dave Caolo z TUAW zrobił to za mnie.

Naj­waż­niej­sza sprawa z naszego punktu widzenia to książki. Wbudowana w aplikację iBooks księgar­nia umoż­liwia natych­miastowe pobieranie dar­mowych tytułów i nie­mal rów­nie szybki zakup odpłat­nych publikacji. Książka trafia na Twoją wir­tualną półkę, skąd możesz natych­miast zacząć lekturę.

Czym to się rożni od innych czyt­ników e-booków? Niczym wła­ściwie, poza tym, że dla iPada to tylko jedno z kil­kuset moż­liwych zastosowań, a nie jedyne. Ma to głębokie kon­sekwen­cje, bo za podobną cenę klient otrzymuje nie tylko czyt­nik, ale sprzęt, który w znacz­nym stop­niu zastępuje komputer.

iPad prze­grywa jed­nak jeśli chodzi o wyświetlacz. Książki „wydrukowane” na e-papierze nie męczą oczu i z powodzeniem można zabrać je na pełne słońce – wyświetlacz LED do dłuż­szej lek­tury zdecydowanie się nie nadaje.

Kubuś Puchatek dołączany jest jako gratis przy pobraniu (również gratisowej) aplikacji

Kubuś Puchatek dołączany jest jako gratis przy pobraniu (rów­nież gratisowej) aplikacji

Spójrzmy na to jed­nak z innej strony – jest prze­cież tak wiele tytułów, których wcale nie musimy czytać godzinami, od deski do deski! Bogato ilustrowane opowie­ści dla dzieci. Porad­niki. Książki kuchar­skie. Pod­ręcz­niki szkolne i akademic­kie. Opowiadania. Wier­sze. Komiksy. Prze­wod­niki turystyczne. Tak naprawdę jest tu miej­sce na wszystko poza klasycz­nymi powie­ściami. A to oznacza jedno – tradycyjne wyświetlacze mogą z powodzeniem kon­kurować z papierem i e-papierem. Jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, gdy po „grube” książki wciąż idziemy do tradycyj­nej księgarni, a wszyst­kie inne – dla oszczęd­no­ści czasu i pieniędzy – prze­chowujemy na tablecie. Studenci bez kosz­tujących for­tunę ton kserówek i grubych antologii naukowych w tor­bie – już to brzmi jak obiet­nica raju. Rów­nież porad­niki w stylu Schud­nij tonę w tydzień będą dużo tań­sze, bo odej­dzie koszt surowca, druku, magazynowania itd. A publikacje, które wymagają nastroju, skupienia, odpowied­niej celebracji – te papierowe – nie znikną prze­cież, bo niby dlaczego?

Być może moje głęboko zakorzenione zamiłowanie do gadżetów robi swoje, ale wiem, że iPad dla książek i magazynów będzie czymś waż­nym. Jeśli jest jakaś firma, która potrafi zmusić masy ludzi do płacenia za coś, bez czego do tej pory się obywali – to tylko Apple.

Prezen­tacja iBooks

52 książki

52książkiJest taka fajna akcja 52 książki, która ma promować czytel­nic­two. Jak? Ustalasz sobie cel, że prze­czytasz jedną książkę tygo­dniowo, pięć­dziesiąt dwie w ciągu roku, i skrzęt­nie go realizujesz.

Trudno nie przy­klasnąć takiej inicjatywie, zastanawiam się jed­nak, do kogo jest ona wła­ściwie skierowana. Na stronie zamiesz­czono powody, dla których warto czytać i rady w stylu: „nie­które książki roz­kręcają się po 100 stronach, daj im szansę” czy „jeśli czytasz powoli, skup się na krót­kich książ­kach”. Sądząc po tym, cała akcja ma trafić do absolut­nych książ­kowych laików – tych nie­sław­nych 62% Polaków, którzy w 2008 r. nie mieli w ręku żadnych druków zwar­tych.

Jak ktoś taki ma prze­czytać jedną książkę tygo­dniowo? Zrobiłem mały wywiad środowiskowy wśród moich znajomych z filologii wszelakich i nawet dla nich było to dość ambitne zadanie. Prze­czytać 400–500-600 stron w ciągu 7 dni, gdy o uwagę w czasie wol­nym wal­czą telewizor, kom­puter, empetrójka i kolorowe czasopisma, po prostu nie jest łatwo. Bar­dziej realistyczna byłaby inicjatywa „12 książek” i rzeczywi­ście solidne jej roz­propagowanie – tak jak nie­gdyś „Czytaj dziecku 20 minut dzien­nie. Codzien­nie.” A tak wyszła według mnie akcja-wydmuszka, która prze­kona do siebie już prze­konanych, a pozostałych znie­chęci. To tak jakby trening maratoń­czyka skierować do począt­kujących biegaczy.

Ale że kon­takt z książką mieć warto – tu pełna zgoda. Tylko zamiast bawić się w hur­towy prze­miał literatury, lepiej czytać po prostu tyle, by sprawiało to przyjemność.

Strona akcji: 52k​siazki​.pl

Ile książek przeczytałeś/aś w marcu?

View Results

Historia książek o Gwiezdnych Wojnach — część czwarta (i ostatnia)

Ominąłeś poprzed­nie czę­ści? Klik­nij tutaj, by zacząć od początku.

star-wars-logoW 1996 roku nastąpił pewien prze­łom w wydawaniu książek z serii Star Wars. Do tej pory tradycyj­nie ukazywały się one albo pojedyn­czo, albo w trzech czę­ściach (tradycja zapocząt­kowana przez Zahna i będąca swoistym hoł­dem dla oryginal­nej fil­mowej trylogii). Teraz jed­nak wydaw­nic­two Ban­tam Spec­tra postanowiło wypu­ścić na rynek cykl dłuż­szy cykl. Jego autorem miał zostać debiutujący w uniwer­sum Michael A. Stack­pol. 1 stycz­nia 1996 roku na półki księgarń w USA trafił pierw­szy tom serii X-wingi, zatytułowany Eskadra Łotrów.

X-wingi zostały bar­dzo pozytyw­nie przyjęte przez fanów – otrzymali oni książkę zupeł­nie inną niż dotych­czasowe, nie skupiającą się na rycer­zach Jedi, a na pilotach słyn­nych gwiezd­nowojen­nych myśliw­ców, z Wedgem Antil­lesem (postacią w fil­mie mocno drugoplanową) na czele. W ten spo­sób obalony został mit, że każda powieść związana z Gwiezd­nymi Woj­nami musi koń­czyć się pojedyn­kiem na świetlne miecze – w X-wingach broni tej jest jak na lekar­stwo, a zastępują ją walki w prze­strzeni kosmicz­nej pomiędzy pilotami Eskadry Łotrów a dys­ponującymi nie­bez­piecz­nymi TIE-fighterami siłami Imperium. Okazało się, że zwykli żołnierze Nowej Republiki rów­nież mają swoje osobiste problemy i zmar­twienia, spo­czywa na nich rów­nież nie mniej­sza odpowiedzial­ność, niż na tak wyeks­ploatowanych Rycer­zach Jedi. W ten spo­sób uniwer­sum nabrało głębi.

Czytaj dalej

Farciarz i Hrabia

Dwie książki — Far­ciarz Andrzeja Horubały oraz Ciało obce Rafała Ziem­kiewicza – dwóch męskich bohaterów. Chcę się przyj­rzeć życiu bohaterów, ich relacjom z innymi ludźmi, wierze. Chcę przyj­rzeć się męż­czyź­nie w katolic­kim świecie. Ciekawi mnie kreacja męż­czyzny w wydaniu prawicowym.

Czytaj dalej

Książkowe Oscary

oscarbook

82. ceremonia roz­dania nagród Amerykań­skiej Akademii Fil­mowej nie była łaskawa dla fil­mów bazujących na książ­kach. Pamiętamy chociażby rok 2004, gdy dokonana przez Petera Jack­sona adap­tacja Władcy Pier­ścieni: Powrotu króla J.R.R. Tol­kiena zebrała jedena­ście statuetek, albo rok ubiegły, w którym zwycięzcą okazał się Slum­dog Danny’ego Boyle’a, powstały na bazie powie­ści Vikasa Swarupa Q&A. Tym razem walka miała roz­strzygnąć się między trzema oryginal­nymi historiami: Avatarem, The Hurt Loc­ker oraz Bękar­tami wojny. Honoru książek broniły trzy filmy oparte na głośnych tek­stach (Harry Pot­ter i Książę Pół­krwi nominowany za zdjęcia, Sher­lock Hol­mes za scenografię i muzykę oraz Nostal­gia anioła za drugoplanową rolę Stan­leya Tucci), a także kilka bazujących na mniej znanych utworach, między innymi W chmurach (naj­lep­szy film, reżyser, scenariusz adap­towany oraz rola pierw­szoplanowa męska i dwie nominacje za role drugoplanowe żeńskie) czy Precious (pierw­szoplanowa i drugoplanowa rola żeńska, scenariusz adap­towany, naj­lep­szy reżyser i mon­taż). Czytaj dalej

Przeszukaj stronę

Newsletter


Nasz NEWSLETTER, czyli wymarzone rozwiązanie dla wszystkich, którzy chcą być na bieżąco z najlepszymi książkami, a nie skarżą się przy tym na nadmiar wol­nego czasu. Raz w tygodniu na Twojego e-maila prześlemy informacje o nowo­ściach, recenzjach i konkursach. Żadnego spamu.









Losowy cytat


"Przestałem marzyć, jak człowiek nie marzy, umiera."
Ryszard Riedel
 

Recenzje

Huculszczyzna. Opowieść kabalistyczna z czasów elektryfikacji

7 września 2010 0

Pod­tytuł książki Michała Kruszony wskazuje, że czytel­nik ma przed sobą osobliwą opowieść ezoteryczną, naznaczoną wiedzą tajemną. Czy tak jest w istocie? (Ocena 3/5)

Krok przed ciemnością

6 września 2010 0

Krok przed ciem­no­ścią” – już nie w świetle, jesz­cze nie w mroku – znaj­dujemy się pomiędzy narodzinami a śmier­cią, tym co oczywiste, a tym co nie­znane. Wyraź­nie odczuwamy nastrój nie­pew­no­ści, oczekiwania. Jego twór­czość balan­suje między światłem i cieniem, bar­dzo wyraź­nie nawiązując do dzieł jed­nego z malarzy – Hop­pera… (Ocena 5/5)

Igły i grzechy

5 września 2010 0

Gdyby ktoś poprosił mnie, żebym jak naj­krócej stre­ściła mu zbiór opowiadań Johna Ever­sona, byłoby to zadanie banalne. „Zbrod­nia i kara” — powiedziałabym. Autor bowiem postanowił przed­stawić bar­dzo dokład­nie (anatomicz­nie można powiedzieć) złą i okrutną stronę natury ludz­kiej. (Ocena 5/5)

Powrót do Stumilowego Lasu

4 września 2010 0

Czy zdarzyło Ci się kiedyś przy­pad­kiem – choćby pod­czas sprzątania – natknąć się za szafą na zapo­mnianego, wyświech­tanego misia, ukochaną zabawkę z dzieciń­stwa lub tą starą, zde­zelowaną lokomotywę, która wiozła cię przez tyle krain wyobraźni? Jakie to uczucie? Czyż nie przyjem­nie wsiąść w ten magiczny wehikuł czasu, zatopić się we wspo­mnieniach smakujących watą cukrową, łzami wywołanymi stłuczonym kolanem pod­czas pierw­szych jazd na rowerze? Takie odczucia towarzyszyły mi, gdy sięgnęłam po Powrót do Stumilowego Lasu. (Ocena 5/5)

Dziwnologia. Odkrywanie wielkich prawd w rzeczach małych

3 września 2010 2

Dziw­nologia” Richarda Wisemana począt­kowo wydała mi się kolej­nym porad­nikiem typu – jak manipulować ludźmi. Takie przy­naj­mniej wrażenie odniosłam, gdy prze­czytałam blurb. Ha! Nic bar­dziej myl­nego. (Ocena 4/5)

Tajny agent Jaime Bunda

2 września 2010 0

Książka autora z Angoli o agen­cie taj­nej policji Jaime Bun­dzie została wydana nakładem nowej oficyny Claroscuro. Jeżeli wszyst­kie publikowane przez nie pozycje będą tak ciekawie napisane jak ta, to nic, tylko się cieszyć! (Ocena 4+/5)

Jak nie umrzeć. Opowieści patologa sądowego

1 września 2010 1

Książka pani patolog składa się ze wstępu, dwunastu roz­działów (swoistych odcin­ków) oraz epilogu – mogłabym zaryzykować twier­dzenie, że kom­pozycja Jak nie umrzeć. Opowie­ści patologa sądowego przy­pomina miniserial. We wstępie Garavaglia wyjaśnia między innymi róż­nicę między patologiem a koronerem, infor­muje o „narzędziach” lekarza sądowego czy wresz­cie przy­bliża czytel­nikom pod­stawowe ter­miny związane z patologią sądową. (Ocena 3+/5))

Klucz do zaświatów

31 sierpnia 2010 0

Jeśli patrząc na nazwisko autora nie masz powszech­nego wrażenia „że gdzieś je już słyszałeś” – nie martw się, wszystko jest w porządku, a amnezja jesz­cze nie złapała Cię w swoje nie­widzialne ręce. Dan Poblocki z pomocą doborowej akuszerki – Naszej Księgarni – ukazuje światu swoje pier­worodne dziecko, Klucz do zaświatów. (Ocena 4/5)

Mechanizm serca

30 sierpnia 2010 0

Mechanizm serca” mnie zauroczył. Magiczną okładką, baśniowym opisem, nie­banal­nym pomysłem. Chęcią połączenia dwóch tak odległych sfer: uczuciowej (serce) i material­nej (zegar). Można powiedzieć: zostałam kupiona. Ale w miarę czytania okazywało się, że w samej tre­ści coś zgrzyta, skrzypi, chrzę­ści. (Ocena 3/5)

Gorzka czekolada

29 sierpnia 2010 1

Mówiąc szczerze, miałam pewne obawy co do tego, jak będzie wyglądać moja przy­goda z tą pozycją. Wąt­pliwo­ści te wynikały z tego, że w rekomen­dacji „Daily Mail” wyłowiłam szybko słowo „czytadło”. Dotych­czas wydawało mi się, że na tego typu powie­ści jestem uczulona do tego stop­nia, że nie będę w stanie przez Gorzką czekoladę prze­brnąć. A tu proszę! Zdziwienie! (Ocena 3/5)

Dzicy detektywi

27 sierpnia 2010 0

Zdarza się czasem, że czytając książkę, czujesz, jak­byś ślizgał się po powierzchni. Widzisz tylko wierz­chołek góry lodowej, ze strzępów słów próbujesz złożyć obraz, ale brakuje w nim szczegółów, zostaje tylko niejasne, ogólne wrażenie. Wiesz, że ten sam tekst prze­czytasz za rok, dziesięć, pięć­dziesiąt lat i za każ­dym razem odsłoni inne oblicze. Dopasuje się do twojej wiedzy, twoich prze­żyć i doświad­czeń. Po tym chyba poznaje się wiel­kie dzieła. (Ocena 4+/5)

Wszystkie boże dzieci tańczą

25 sierpnia 2010 0

Zbiór opowiadań Wszyst­kie boże dzieci tań­czą to kolejny z wielobarw­nych kwiat­ków, wyhodowany przez intrygującego Harukiego Murakamiego. Tym razem zostaliśmy uraczeni sze­ścioma historiami. Każda z nich jest zaskakująca i zdecydowanie różni się od pozostałych. (Ocena 4/5)

Zapiski z wielkiego kraju

24 sierpnia 2010 0

Jeśli chodzi o książkę Billa Brysona Zapiski z wiel­kiego kraju, to naczelne gazety Wiel­kiej Brytanii chwalą, chwalą i jesz­cze raz chwalą. W pełni zgadzam się z opinią brytyj­skich gazet, bowiem Zapiski… to literatura bar­dzo dobra; sar­kastyczna, ale przy tym inteligentna i skłaniająca do reflek­sji. (Ocena 5/5)

Czas na działkę

23 sierpnia 2010 1

Czy uprawianie ogródka dział­kowego może pomóc w osiągnięciu wewnętrz­nej rów­nowagi? Robin Shel­ton udowad­nia nam, że jest to moż­liwe. Razem ze swym przyjacielem Stevem prze­żywali kryzys, z którego wyciągnęła ich właśnie praca w ogrodzie. (Ocena 2/5)

Dzikie łabędzie: Trzy córy Chin

22 sierpnia 2010 2

Chang Jung (zgod­nie ze zwyczajem, między innymi chiń­skim, nazwisko poprzedza imię) urodziła się w Yibin (Yibin znaj­duje się w prowin­cji Syczuan), w Chinach, w 1952 roku. Jej pierw­sze imię brzmi Erhong (znaczy tyle, co ‘drugi łabędź’, bowiem pierw­szym łabędziem była jej matka). W czasach wzmożonego kultu Mao (tuż przed Chiń­ską Rewolucją Kul­turalną), za namową Erhong, ojciec nadał jej imię Jung (Rong). Jung (Rong) to starochiń­skie słowo używane na „zmagania wojenne”, a wów­czas, u progu Rewolucji Kul­tural­nej, popularne było nadawanie imion związanych z walką i wojną.

Wielki bazar kolejowy

21 sierpnia 2010 1

Odkąd pamiętam, uwiel­białam podróżować pociągami. Lubiłam dworce, uczucie oczekiwania, tar­ganie ze sobą zapasów na drogę, ciekawe książki, które się czytało w trak­cie podróży, interesujące (lub nie) widoki za oknem, moż­liwość obser­wacji i ewen­tual­nej interak­cji z innymi podróż­nymi, nawet wagony restauracyjne.

Dopóki mamy twarze

20 sierpnia 2010 0

W pew­nym starożyt­nym bar­barzyń­skim królestwie rządzi poryw­czy król, którego bogowie nie obdarzyli synem. Ma nie­stety same córki — aż trzy. Jedna nie­rząd­nica, druga brzydka, a trzecia prze­piękna. Ta brzydka prak­tycz­nie wychowuje tę naj­pięk­niej­szą, ponie­waż matka zmarła przy porodzie. Siostry łączy nie­zwykła więź — kochają się bar­dzo, miło­ścią siostrzano-matczyną. Trudno nawet określić granice tego uczucia.

Złodzieje piasku

19 sierpnia 2010 0

Złodzieje piasku to historia porwania w Bag­dadzie w 2004 roku dzien­nikarza, słyn­nego korespon­denta wojen­nego – Daniela Lowen­steina. Jed­nak jest ona gęsto poprzetykana także wspo­mnieniami jego przyjaciół z kilku poprzed­nich wypraw w rejony naj­niebez­piecz­niej­szych działań wojen­nych: z Sarajewa, Gomy, Groznego. (Ocena 4/5)

Droga do raju

16 sierpnia 2010 1

Dokument ukazujący sur­realistyczną sytuację: kobieta, Żydówka, żona, matka, eks­pert do spraw ter­roryzmu, służąca armii Izrael­skiej. Naprzeciwko jej dwoje roz­mów­ców: mężczyzna-morderca, organizator ataków ter­rorystycz­nych, ich uczest­nik lub kobieta: złapana przed próbą dokonania samobój­czego zamachu czy rezygnująca z niego. Cel: dowiedzieć się, dlaczego Arabowie chcą zabijać (bo trzeba nazywać rzeczy po imieniu) cywilów izrael­skich, amerykań­skich – kogokol­wiek, kto zawadza. (Ocena 5/5)

Erynie

14 sierpnia 2010 0

Nie będzie prze­sadą, jeżeli napiszę, że była to jedna z naj­bar­dziej oczekiwanych książek tego roku. Nowy kryminał Krajew­skiego – hasło, na które żywo zareaguje każdy miłośnik tego gatunku. Erynie gosz­czą na pół­kach już od maja, od tego czasu pojawiło się o nich wiele sprzecz­nych opinii. Są i pochwały, i nagany. Czy Marek Krajew­ski – nazywany Mistrzem pol­skiego kryminału – sprostał grec­kim boginiom? (Ocena 4/5)

Podróż na koniec świata

13 sierpnia 2010 1

Podróż na koniec świata wień­czy czterotomowy cykl przy­gód rezolut­nego Joela. Wydawca na okładce umie­ścił infor­mację, jakoby lek­tura była adresowana do czytel­ników powyżej dwunastego roku życia; mnie jed­nak nie opusz­cza wrażenie, że domniemany tar­get wiekowy dla tej pozycji nie ist­nieje. (Ocena 3/5)

Złodziejka książek

12 sierpnia 2010 1

Publikacji dotykających tematyki II wojny światowej, holocaustu, a także samej śmierci powstało już tysiące. Dlatego Mar­kus Zusak dokonał rzeczy o ile nie nie­moż­liwej, to na pewno nie­zwykle trud­nej. Bo mistrzostwem jest pisanie na powtarzany wiele razy temat w nie­po­wtarzalny i zaskakujący spo­sób. (Ocena 5/5)

Dziewczyna w złotych majtkach

11 sierpnia 2010 0

Głów­nym bohaterem jest Luys Forest, pisarz, który namięt­nie oddaje się tworzeniu autobiografii. Nie­spodziewanie przy­bywa do niego Mariana, córka jego szwagierki, sprowadzając do domu tajem­nicze towarzystwo, nocne roz­mowy i dość luźne obyczaje… (Ocena: 4+/5)

Poradnik domowy kilera

7 sierpnia 2010 0

Znakomita książka Hal­l­grimura Hel­gasona, która nie pozwala się od siebie ode­rwać i ser­wuje por­cję roz­rywki w stylu Quen­tina Taran­tino, wspominanego zresztą na jej kar­tach. Błyskotliwie skon­struowana opowieść o zabójcy z wiel­kim sercem.

Nie kończąca się historia

3 sierpnia 2010 1

Mały chłopiec imieniem Bastian trafia do antykwariatu pana Korean­dera i zabiera stam­tąd książkę. Gruby, nie­śmiały, wyśmiewany przez kolegów i (jakby się zdawało) nie­kochany przez ojca chłop­czyk za jedyną swoją umiejęt­ność uważa wymyślanie historii. Uwiel­bia czytać, ponie­waż książki prze­noszą go w inny świat. W przy­padku tej opowie­ści prze­nosi się naprawdę. Ma jedyną w życiu szansę zrobić wszystko, czego tylko zapragnie. (Ocena: 5/5)

U2 The Name of Love

2 sierpnia 2010 1

Przed napisaniem recen­zji próbowałem policzyć wydawane na całym świecie książki poświęcone U2. Straciłem rachubę przy sześć­dziesiątej pozycji. Taka liczba nie powinna nikogo dziwić. W moje ręce wpadła ostat­nio naj­now­sza z nich. Panie i Panowie: Andrea Morandi, U2 The Name Of Love.

Szkoła dobrych manier profesora Michała Iwaszkiewicza

31 lipca 2010 3

Prof. dr hab. Michał Iwasz­kiewicz, autor Porad­nika dobrych obyczajów wydanego w 2006 roku, ponow­nie dzieli się z nami swoją wiedzą dotyczącą protokołu dyplomatycz­nego, „dobrych obyczajów” i szeroko pojętej kul­tury osobistej. Rów­nie obiecujący jest wstęp prof. zw. dr hab. Jana San­domier­skiego, który chwali nie­wąt­pliwe zalety pozycji. Czy jed­nak tego typu publikacja jest rzeczywi­ście potrzebna? (Ocena 3/5)

Wagon Rosja

28 lipca 2010 0

Chociaż Natalii Kluczariowej nie można nazwać pisarką oryginalną, kiedy znamy pol­skie prze­kłady między innymi powie­ści Zachara Prilepina czy opowiadań Iriny Dienież­kinej, bo tupanie młodej Rosji usłyszeć można było w „Sań­kji” czy „Daj mi”, jest jed­nak „Wagon Rosja” książką ważną i przejmującą.

Kobieta do zadań specjalnych

26 lipca 2010 0

Kobieta do zadań specjal­nych, czyli szalona Zu (Zuzanna Rosz­kow­ska), bohaterka powie­ści Słomiana wdowa wydanej przez Iwonę Czar­kow­ską w zeszłym roku, ponow­nie wkracza do akcji. Rów­nież tym razem nie zabrak­nie jej nie­kon­wen­cjonal­nych pomysłów, buj­nej wyobraźni oraz… pecha. (Ocena 3+/5)

Rozkoszne. Antologia kobiecych opowiadań erotycznych

25 lipca 2010 0

Roz­koszne. Antologia kobiecych opowiadań erotycz­nych to … właśnie. Długo myślałam, jak dokoń­czyć to zdanie i chyba nie jestem w stanie określić, czym jest ta antologia. Zbiorem opowiadań erotycz­nych, ale… Po tytule oczekiwałam czegoś więcej, że będę czytała tę książkę z wypiekami na twarzy, a jeśli nie, to chociaż z żywym zain­teresowaniem. (Ocena 2/5)

Zapasy z życiem

24 lipca 2010 0

Eric-Emmanuel Schmitt pracuje pełną parą. Wiosną tego roku wydaw­nic­two „Znak” wypu­ściło powieść Ulis­ses z Bag­dadu, a już w lecie możemy zakupić Zapasy z życiem. Czy autor kul­towego Oskara i pani Róży nie nazbyt się spieszy? Czy kolejny pisarz znów uraczy nas zasadą – ilość, a nie jakość? Nie­stety, odpowiedź jest twier­dząca. (Ocena 3+/5)

Skarby w cieniu swastyki

23 lipca 2010 1

O w mordę, bursz­tynowa kom­nata! Ale suuupeeer! Tak mniej więcej wyglądała moja wczesnogim­nazjalna reak­cja na książkę, której recen­zję właśnie czytacie. Pozycja nazywa się Skarby w cieniu swastyki, a ten zło­wrogi tytuł nadał jej oczywi­ście autor, którym jest Leszek Adam­czew­ski. (Ocena 4/5)

Ostrze

22 lipca 2010 0

Czym jest Ostrze? Kryminałem? Ale mor­dercę poznajemy znacz­nie wcześniej niż na końcu. Powie­ścią historyczną? Nie jesteśmy w stanie określić precyzyj­nie ani czasu, ani miej­sca, o realizmie postaci nie wspominając. To może fan­tastyką, bo prze­cież pojawia się motyw pak­towania z szatanem i korzystania z jego mocy? Kolejny strzał w poprzeczkę. (Ocena 4+/5)

Moje pierwsze samobójstwo

21 lipca 2010 1

Przy­padek Jerzego Pil­cha pokazuje, jak ambiwalentną war­tość ma ustalony spo­sób pisania. Barokowość stylu, nawiązywanie do ustalonych motywów – to wszystko sprawiło, że jego pisar­stwo zyskało z biegiem lat ustaloną renomę. Pilch w swej twór­czo­ści nie jest ambiwalentny. Albo się podoba, albo nie.

Doktor Karolina

20 lipca 2010 1

Młoda, ambitna, ze świeżo obronionym dyplomem magistra weterynarii – cała dok­tor Karolina. Wyruszyła na siel­ską i aniel­ską wieś do dziadka – emerytowanego leśniczego. Pech chciał, że zepsuł się jej samo­chód, taka drob­nostka, ale nie dla praw­dziwej kobiety! Albowiem – jak na praw­dziwą kobietę przy­stało – bohaterka uważa, że poradzi sobie sama i tym samym odrzuca pomoc przy­stoj­nego bruneta… z którym będzie jej dane spo­tkać się jesz­cze nie jeden raz. (Ocena 4+/5)

Najnowsze komentarze

  • agnieszkach: raz dwa trzy! szczescie mamy dzis my!...
  • pawlolg: Chcę tę książkę ,pozdrawiam...
  • Adzek: lubię :)...
  • toldi: lubię jak można coś wygrać;)...
  • karino71: Ja też to lubie i liczę,ze tym razem to bedę ja :-)...