Główna » Recenzje » Obecnie czytasz:

Voss

14 lutego 2010 Recenzje Skomentuj! Przemysław Brudzyński

Przed nami idealny przy­kład książki, która drwi sobie z paskud­nej skłon­no­ści ludz­kiego umysłu do schematyzowania i porząd­kowania rzeczywisto­ści. Kiedy on próbuje ją zaszuflad­kować, ona zręcz­nie wymyka się jed­noznacz­nej klasyfikacji. Oburza się na prze­gródkę z napisem „powieść historyczna” – takowa sugeruje lek­turę wyjąt­kowo powierz­chowną. Określenie „romans” też jej się nie podoba – zarówno treść jak i forma wykraczają bar­dzo daleko poza ramy gatunku. „Powieść psychologiczna” – to nie­wąt­pliwie naj­bez­piecz­niej­sza klasyfikacja, ale i ze względu na specyfikę utworu, dająca nie­wiel­kie o nim pojęcie. Żadna szufladka nie pasuje, choć znaj­dziemy w Vos­sie elementy wszyst­kich tych stylistyk. Jest to bowiem dzieło pełne kon­trastów, jed­nocześnie zachwycające epic­kim roz­machem, jak i bazujące na sile skrom­nych, kameral­nych scen, których często nie zauważa się od razu. Jed­nocześnie nie­przystępne, jak i nie­zwykle bliskie odczuciom czytel­nika. Posiadające wszel­kie cechy wiel­kiej literatury.

Voss – okładka

To fakt, suk­ces Patricka White’a to w dużej mierze świetny materiał fabularny. Voss bazuje na praw­dziwej historii legen­dar­nego nie­miec­kiego podróż­nika Ludwika Leich­hardta, który pod­czas swej naj­więk­szej eks­pedycji zaginął bez wie­ści na nie­zbadanych wów­czas pust­kowiach środ­kowej Australii. Ta fascynująca, tajem­nicza historia, która mogłaby  stać się tematem znakomitej powie­ści przy­godowej dla australij­skiego noblisty była tylko pretek­stem do innych reflek­sji roz­maitej natury.

Voss ukazuje White’a jako nie­zwykle wnikliwego badacza natury człowieka. Twórca „wrzuca” swoich bohaterów w nie­codzienne sytuacje i zafascynowany „przy­patruje się” ich reak­cjom. Znakomity warsz­tat literacki pozwala mu na stworzenie wielopoziomowej struk­tury powie­ściowej, w której każdy detal, każdy wątek poboczny ma swoje znaczenie.

Dzieło to ujaw­nia siłę wyobraźni i wyczucia sytuacyj­nego autora – bar­dzo prze­konująco potrafi on oddać nie tylko prze­życia i emocje bohaterów, ale i realia spo­łeczne epoki, będącej tłem dla opisywanych wydarzeń.

Moc­nym punk­tem każ­dej dobrej książki są odpowied­nio nakreślone syl­wetki postaci. W przy­padku utworu prozaika z Australii przy­słówek „odpowied­nio” zamienić należy na „per­fek­cyj­nie”. Oto Laura Trevelyan: bohaterka dynamiczna, pełna sprzecz­no­ści, cechująca się zarówno kobiecą sub­tel­no­ścią, jak i wewnętrzną siłą. Dumna i nie­do­stępna, a przy tym zdolna do naj­więk­szych poświęceń. Rów­nie intrygująco wypada sam Voss. Dzięki swemu pisar­skiemu talen­towi White zwodzi czytel­nika, nie­zwykle zręcz­nie manipulując postacią nie­miec­kiego podróż­nika. Stosuje ciekawy zabieg nar­racyjny – kon­sekwent­nie opisuje tytułowego bohatera jako człowieka „z kamienia”, pozbawionego emocji i peł­nego dystansu czy wręcz nie­chęci do innych ludzi (chwilami zahacza o rys nie­mal mizan­tropijny), pod­czas gdy bieg wydarzeń ukazuje nam jego zupeł­nie inne oblicze, osoby o głębokiej wraż­liwo­ści i zdol­nej do prze­żywania nie­zwykle sil­nych uczuć. Nie odziera go to jed­nak z nie­zwykłej siły wewnętrz­nej, której świadomość pozostaje z czytel­nikiem aż do końca lek­tury. Nie czyni tego rów­nież opis finału wyprawy Niemca, w którym White w prze­peł­nionych ironią słowach charak­teryzuje go jako „kruchego boga na chwiej­nym tronie”.  Voss do ostat­nich stron pozostaje postacią-monumentem, choć bar­dzo ludzką, to pełną szczegól­nej siły ducha, spo­witą płasz­czem niejednoznaczności.

Okładka pierwszego wydania z 1957 r.

Okładka pierw­szego wydania z 1957 r.

White rozumie swoich bohaterów. Jest blisko nich, intryguje go ich natura. Zarówno Voss jak i Laura są mocno odmienni od ludzi ich otaczających. White’a fascynuje ta odmienność.

Inna zaletą powie­ści jest jej klimat. Nie­zwykle plastyczny, jakby stworzony do opisu, język Australij­czyka sprawia, iż czytel­nik staje się niejako jed­nym z uczest­ników wyprawy; obser­wuje cier­pienie i powolne umieranie ludzi, może nie­mal poczuć piach pustyni na swojej skórze, gdyż książ­kowa apokalipsa ukazana jest z moż­liwie naj­bliż­szej odległo­ści. White znakomicie opanował gradację napięcia – książka zaczyna się dość nie­win­nie, wraz z roz­wojem akcji mrocz­nieje, by pod koniec wędrówki Vossa eks­plodować z ogromną siłą. Gdy w finale podróży tubyl­cze plemię stop­niowo zbliża się do uczest­ników eks­pedycji, autor mistrzow­sko potęguje nastrój nie­uchron­no­ści. Napięcie znaj­duje swe ujście w ostat­nich, peł­nych brutal­no­ści scenach – roz­wiązanie akcji nie przynosi jed­nak ulgi.

Przy całej depresyj­no­ści atmos­fery utworu pisarz dobrze odnaj­duje się też w por­tretowaniu XIX-wiecznych realiów Australii, tworzących rzeczywistość codzienną Laury Trevelyan (i przez krótki czas rów­nież Niemca). Nie­wąt­pliwie jest to naj­mniej wyrazista war­stwa powie­ści, nie spo­sób jed­nak nie docenić jej ironicz­nej siły i nie­rzadko spo­rego humorystycz­nego potencjału.

Patrick White

Patrick White

Wśród wszyst­kich wymienionych zalet naj­bar­dziej zaj­mująca wydaje się jed­nak sfera relacji pomiędzy parą głów­nych bohaterów. Z pew­no­ścią nie jest to klasyczna historia miłosna – uczucie to u White’a jest nie­zwykle trudne do scharak­teryzowania. Co bar­dziej scep­tyczny czytel­nik uzna być może, iż jest ono jedynie wytworem chorobowych imaginacji Laury i wycień­czonego umysłu Vossa. A jed­nak nie spo­sób zaprzeczyć, że pomimo całej mistycz­no­ści obrazu namalowanego piórem noblisty, oddaje on naturę uczuć nie­zwykle prze­konująco. Nie­zwykle istotna jest tu rola kobiety, istoty prze­nikliwej, widzącej i wyczuwającej bar­dzo wiele. Kon­cep­cja uzdrowienia duszy męż­czyzny dzięki sile wewnętrz­nej kobiety nosi znamię historii Soni i Rodiona ze Zbrodni i kary Dostojew­skiego. Róż­nica polega na tym, że White patrzy na owo uzdrowienie z dużą dozą cynizmu – tu nie przynosi ono nowego początku, napo­tyka bowiem na naj­więk­szą z barier – barierę czasu.

Laura Trevelyan, choć tak niejed­noznaczna i tajem­nicza, zostaje przed­stawiona w spo­sób bar­dzo realistyczny. To postać bliska czytel­nikowi – być może dzięki temu, że twórca ukazuje, a czasem wręcz uwypukla także jej słabo­ści. To bohaterka nie­zwykła, pełna kobiecej siły i wdzięku, zmysłowa, choć rów­nież w bar­dzo specyficzny, charak­terystyczny tylko dla siebie sposób.

Prze­piękne, impresyjne opisy imaginacyj­nych podróży Laury i Johana Ulricha koeg­zystują w powie­ści White’a z frag­men­tami peł­nymi napięcia, nie­po­koju, a czasem też i okrucień­stwa. Voss to bowiem dzieło bar­dzo bogate i wielowymiarowe. To książka pozostawiająca po sobie przyjemne uczucie – choćby nie wiem, jak wiel­kie były nasze starania, nawet naj­bar­dziej roz­budowane opisy nie są w stanie oddać fenomenu literatury.

newocena4ipol
Polecamy


Patrick White
Voss
tłum. Maria Skib­niew­ska
Wydaw­nic­two Muza, 1993
nie­do­stępne w sprzedaży


Wrzuć linka u siebie:
  • Wykop
  • Facebook
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Twitter
  • Digg
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Netvibes
  • Forumowisko
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • MySpace
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Skomentuj ten tekst

Przeszukaj stronę

Newsletter


Nasz NEWSLETTER, czyli wymarzone rozwiązanie dla wszystkich, którzy chcą być na bieżąco z najlepszymi książkami, a nie skarżą się przy tym na nadmiar wol­nego czasu. Raz w tygodniu na Twojego e-maila prześlemy informacje o nowo­ściach, recenzjach i konkursach. Żadnego spamu.









Losowy cytat


Milczenie pokrywa zarówno wiedzę jak i niewiedzę.
Aleksander Fredro