Główna » Recenzje » Obecnie czytasz:

Czerwony bunt

4 lipca 2010 Recenzje Skomentuj! Jacek Radzymiński

Zobaczyw­szy egzem­plarz recen­zencki Czer­wonego buntu Neala Bascomba, nazwisko autora od razu skojarzyło mi się z tym typem książek historycz­nych, które mają za cel nie tyle zwięk­szenie obec­nego stanu wiedzy na temat danego wydarzenia, ile ukazanie sen­sacyj­nej opowie­ści. Do takich publikacji zawsze pod­chodziłem z ostroż­no­ścią, a w więk­szo­ści wypad­ków odrzucałem je z nie­chęcią, bo – pisane ten­den­cyj­nie, by wzbudzać w czytel­niku kon­kretne odczucia – mogą naprawdę skrzywić opinię o fak­cie, będącym na dobrą sprawę tylko pretek­stem, by przed­stawić naj­now­szą wizję pisarza. Przy­znam przy tym uczciwie, że Bascomba znałem jedynie z opinii, a Czer­wony bunt to pierw­sza jego książka, jaką przeczytałem.

Czer­wony bunt opowiada o wydarzeniach na pan­cer­niku „Potiom­kin” z 1905 roku, jed­nym z naj­więk­szych okrętów swojego okresu, dumie car­skiej floty. Załoga, która zbun­towała się po podaniu jej robaczywego mięsa na obiad, przez kil­kana­ście dni wymykała się jed­nost­kom rosyj­skiej floty czar­nomor­skiej i wpłynęła znacząco na stworzenie legendy rewolucji 1905 roku, wykorzystanej przez propagandę sowiecką jako preludium wydarzeń z paź­dzier­nika 1917 roku i obalenia caratu na rzecz dyk­tatury proletariatu. Neal Bascomb we wstępie stwier­dza, że główną motywacją do opisania wydarzeń na „Potiom­kinie” jest ukazanie prawdy o tych wydarzeniach, co moż­liwe było dopiero po odtaj­nieniu wszyst­kich dokumen­tów tyczących się sprawy w kil­kana­ście lat po upadku ZSRR.

Czer­wony bunt wydano przy­zwoicie. Duża liczba przy­pisów, twarda okładka, papier może nie naj­wyż­szej klasy, ale z całą pew­no­ścią wytrzyma wielo­krotne czytanie książki. Całość z całą pew­no­ścią ładnie prezen­tuje się na półce, co w przy­padku tego typu publikacji jest kluczem do sukcesu.

Książka Neala Bascomba dzieli się na cztery czę­ści: pierw­sza część wprowadza nas w tło wydarzeń i ukazuje rzeczywistość Rosji początku XX wieku, w drugiej znaj­dujemy opis buntu na „Potiom­kinie” od jego początku na ode­sskich wodach po porzucenie okrętu w Rumunii; trzecia część dopeł­nia historię następstw rewolucyj­nego zrywu, by w epilogu wresz­cie nakreślić naj­bliż­szą przy­szłość, którą niejako przy­gotowały wydarzenia na pan­cer­niku. Całość poprzedzona jest notą od autora, a zakoń­czona bibliografią i wykazem osób.

Neal Bascomb w Czer­wonym bun­cie prezen­tuje się bar­dziej jako pisarz niż jako historyk. Naj­waż­niej­sze wydarzenia i kluczowe postaci wprowadzane są w fabularyzowanych aneg­dotach, materiału źródłowego w książce jest raczej nie­wiele, w przy­pisach znaj­dziemy dużo odnośników do rosyj­skich publikacji. Wszystko to sprawia wrażenie nie­malże powie­ści historycz­nej, dobrze napisanej i zaplanowanej, ale z ograniczonymi moż­liwo­ściami weryfikowania, skąd piszący czer­pał inspiracje do kolej­nych, ciekawych epizodów.

Z całą pew­no­ścią Czer­wony bunt jako książka służąca do popularyzacji mało znanego wydarzenia historycz­nego speł­nia swoje zadanie, czytel­nikowi zaś bar­dziej wymagającemu pozostaje spraw­dzić jej bibliografię albo sięgnąć po bar­dziej naukowe opracowania tematu.

Czer­wony bunt czyta się błyskawicz­nie, jest lekki i przyjemny, wprowadza w intrygujący klimat przed­rewolucyj­nej Rosji pierw­szej dekady XX wieku, dość mało znanej w Pol­sce, gdzie prze­ważają jed­nak wizje XIX-wiecznych mistrzów z Dostojew­skim i Toł­stojem na czele. Jakość wydania należy do zdecydowanych walorów książki – aż chce się po nią sięgnąć. Jeżeli jed­nak oceniamy książkę jak naukowe opracowanie, to mamy szerokie pole do krytyki – od stylu i formy (wybit­nie nie­monograficz­nych) przez wyraźną pozycję służebną, jaką peł­nią fakty wobec akcji, aż po sym­patyzowanie autora z czę­ścią postaci dramatu i rażące momen­tami spłycanie reszty. Można postawić zarzut fil­mowo­ści, bo fak­tycz­nie nie wiadomo, czy Bascomb pisze książkę historyczną, czy scenariusz do filmu o typowym amerykań­skim, hol­lywoodz­kim charakterze.

Osobi­ście uważam, że Czer­wony bunt warto prze­czytać. Polecał­bym go osobom, które na co dzień nie mają wiele wspól­nego z historią. Ostat­nie dekady car­stwa rosyj­skiego potrafią zauroczyć, szokując róż­norod­no­ścią postaci i zdarzeń, mających swój monumen­talny, choć tragiczny finał w rewolucji lutowej, prze­wrocie paź­dzier­nikowym i krwawej woj­nie domowej, które to oceniane w ode­rwaniu od pol­skiej per­spek­tywy odzyskania nie­pod­legło­ści (a przez to początku epopei międzywoj­nia) pomagają zro­zumieć mechanizmy do dziś wyczuwalne w spo­łeczeń­stwie rosyj­skim i jego polityce zagranicz­nej. Czer­wony bunt to dobry star­ter do dal­szych rozważań.

Neil Bascomb
Czer­wony bunt
(
szczegółowe infor­macje)

Wrzuć linka u siebie:
  • Wykop
  • Facebook
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Twitter
  • Digg
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Netvibes
  • Forumowisko
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • MySpace
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Skomentuj ten tekst







Przeszukaj stronę

Newsletter


Nasz NEWSLETTER, czyli wymarzone rozwiązanie dla wszystkich, którzy chcą być na bieżąco z najlepszymi książkami, a nie skarżą się przy tym na nadmiar wol­nego czasu. Raz w tygodniu na Twojego e-maila prześlemy informacje o nowo­ściach, recenzjach i konkursach. Żadnego spamu.









Losowy cytat


Musiałem wyryć patykiem własne Rio Grande, bo gdybym popłynął cudzym korytem, wykryto by to momentalnie.
Andrzej Sapkowski, wywiad dla Polityki