Główna » Recenzje » Obecnie czytasz:

Prawo, nie zemsta. Wspomnienia

17 lipca 2010 Recenzje Skomentuj! Katarzyna Kostro-Olechowska

Nie­zwykłe wspo­mnienia człowieka zwanego „łowcą nazistów”, zawarte w ponad czterystustronicowej książce. Człowieka, który ocalał z Holokaustu, stracił przy tym ponad osiem­dziesięciu człon­ków rodziny. Na świecie pozostał tylko on i żona odnaleziona po wielu latach.

Wiesen­thal prze­żył getto, obozy kon­cen­tracyjne i trzykrotne stawanie przed plutonem egzekucyj­nym. Po woj­nie odnalazł jeden cel życia. Pod­czas spo­tkania z jed­nym z pol­skich pisarzy obozowych, został przez niego spo­licz­kowany tylko za to, że jest Żydem. Nic nie było dla niego bar­dziej upo­karzającego.. Nie­spodziewanie pisarz został ukarany przez puł­kow­nika. Wiesen­thal wspomina to tak:

Nie wiedząc o tym, przy­czynił się decydująco do odnalezienia przeze mnie sensu życia – przy­wracania sprawiedliwo­ści przez postawienie przed sądem tych, którzy ponie­wierali, tor­turowali i mor­dowali moich kolegów w get­tach i obozach koncentracyjnych.”

Słowa zamienił w czyn, doprowadzając do schwytania ponad tysiąca nazistów, ukrywających się na całym świecie, m.in. Adolfa Eich­manna (ponoszącego odpowiedzial­ność za eks­ter­minację europej­skich Żydów) czy Franza Stran­gla (komen­danta obozu w Treblince). Także dzięki jego działal­no­ści zlikwidowano tajną organizację o nazwie ODESSA, która zaj­mowała się prze­rzutem byłych nazistów do Ameryki Połu­dniowej. Gdyby  opisać Prawo, nie zemstę jed­nym wyrazem, byłoby to misja:

Każdy z nas, który prze­żył, był świad­kiem i jego obowiąz­kiem było złożenie zeznania. Był to zwłasz­cza obowiązek każ­dego ocalonego Żyda. Świadomość, że się prze­żyło, pod­czas, gdy tylu bar­dziej utalen­towanych, mądrzej­szych, lep­szych umarło, zdawała się chwilami urągać sprawiedliwo­ści. Warun­kiem powrotu do rów­nowagi było dla mnie oddanie sprawiedliwo­ści zmarłym.”

Wyrazem oddania sprawiedliwo­ści zmar­łym było odnalezienie i ukaranie zbrod­niarzy. Wiesen­thal odsłania przed czytel­nikiem kulisy śledztw oraz naj­bar­dziej spek­takularne akcje ich schwytania. Opisuje procesy sądowe oraz zmagania z władzami róż­nych państw, w tym austriac­kimi i argen­tyń­skimi, które po woj­nie chroniły wielu nazistow­skich zbrod­niarzy. Parasol ochronny nad mor­der­cami trzymały też Niemcy, gdzie nadal ważne funk­cje w instytucjach pań­stwowych sprawowali byli naziści.

Autor zwraca szczególną uwagę na syl­wetki SS-manów, którzy prywat­nie byli kochającymi ojcami i mężami, a w „pracy” bestial­skimi potworami. Nie­którym znęcanie się nad wychudzonymi Żydami sprawowało przyjem­ność, inni „wykonywali swoją pracę”, co było stałym wytłumaczeniem pod­czas procesów sądowych.

Nie można zapo­mnieć o tym, że przed­stawiciele nie­których zawodów zachowywali się nie tak, jak one tego wymagały. Dużą grupę wśród nazistów zaj­mowali sędziowie, praw­nicy, lekarze i pielęgniarki. Nie­kiedy to właśnie te ostat­nie zostawały skazywane za podawanie trucizn  Żydom, a lekarze zostawali uniewin­niani, bo oni tylko wydawali roz­kazy. Autor nie mógł pogodzić się z tym, że „ludobójcy po prostu żyją sobie dalej, starzeją się, a w końcu zasypiają na wieki”.

Wiesen­thal wspomina rów­nież o innych narodowo­ściach tępionych przez nazistów, takich jak Cyganie czy Polacy. Nie zapomina też, jak Polacy i Niemcy udzielali pomocy Żydom, ale byli też tacy, co na nich donosili. Dlatego autor  stara się nie używać uogól­nień. Nie mogę wyjść z podziwu nad ogrom­nym upo­rem, wielką cier­pliwo­ścią, dokład­no­ścią i precyzją w szukaniu tych, którzy powinni ponieść zasłużoną karę:

Jeśli pod­czas wojny pragnęliśmy śmierci naszych prze­śladow­ców, to po jej zakoń­czeniu odczuwamy potrzebę odnalezienia ich żywych. Zanim będą mogli umrzeć, powinni być pod­dani sprawiedliwej karze.”

Szymon Wiesen­tahl wypowiada się tez na temat innych dyk­tatur, a pod­łożem do całej jego wypowiedzi jest historia. Książka zawiera tyle fak­tów historycz­nych, dat i nazwisk, których ogar­nięcie wydaje się nie­moż­liwe. Jak jeden człowiek może pamiętać tyle wydarzeń i osób z nimi związanych? Nie wiem, co na mnie wydało więk­sze wrażenie: ten ogromny upór w dążeniu do celu czy szeroka wiedza na wszel­kie tematy.

Jedno jest pewne –  to trudna lek­tura. Wymaga wiele cier­pliwo­ści i przerw w czytaniu, żeby prze­myśleć podaną treść, prze­żyć ją w godny spo­sób i  jakoś ją… znieść? Bo zaak­cep­tować tego, co się działo w obozach kon­cen­tracyj­nych i w get­tach, po prostu się nie da.. Nie wiem, jak cokol­wiek opisać, by nie zmniej­szyć wymiaru i wymowy tej książki. Nie mam prawa oceniać czyichś prze­żyć i dokonań.

Polecam do prze­czytania dla siebie z kilku powodów. By zwięk­szyć swoją wiedzę historyczną, która w dzisiej­szych czasach po nauce historii w szkole jest bar­dzo uboga. Ku prze­strodze, żeby wiedzieć, co człowiek może zrobić drugiemu, kiedy sam siebie uważa za lep­szego. Minęło ponad 60 lat od zakoń­czenia wojny. Naoczni świad­kowie odchodzą z tego świata, a my – młodzi nie możemy zapo­mnieć o tych wydarzeniach. Musimy swoją wiedzę prze­kazać potom­nym, bo nikt tego za nas nie zrobi.

Takie jest jedno z prze­słań tej książki. Idąc za tokiem rozumowania autora:

My, ofiary, musimy się usprawiedliwiać, że nie możemy zapomnieć.”

Nie­zwykłe wspo­mnienia godne zapamiętania

Szymon Wiesen­thal
Prawo, nie zemsta. Wspo­mnienia
(szczegółowe infor­macje)



Wrzuć linka u siebie:
  • Wykop
  • Facebook
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Twitter
  • Digg
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Netvibes
  • Forumowisko
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • MySpace
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Skomentuj ten tekst







Przeszukaj stronę

Newsletter


Nasz NEWSLETTER, czyli wymarzone rozwiązanie dla wszystkich, którzy chcą być na bieżąco z najlepszymi książkami, a nie skarżą się przy tym na nadmiar wol­nego czasu. Raz w tygodniu na Twojego e-maila prześlemy informacje o nowo­ściach, recenzjach i konkursach. Żadnego spamu.









Losowy cytat


Wiedział, że kłamię, a ja wiedziałem, że on wie. Trudno o większe porozumienie między dwojgiem ludzi.
Jacek Piekara, Łowcy dusz