Główna » Recenzje » Obecnie czytasz:

Zapasy z życiem

24 lipca 2010 Recenzje Skomentuj! Anna Figielska

Ilość czy jakość?

Eric-Emmanuel Schmitt pracuje pełną parą. Wiosną tego roku wydaw­nic­two „Znak” wypu­ściło powieść Ulis­ses z Bag­dadu, a już w lecie możemy zakupić Zapasy z życiem. Czy autor kul­towego Oskara i pani Róży nie nazbyt się spieszy? Czy kolejny pisarz znów uraczy nas zasadą – ilość, a nie jakość? Nie­stety, odpowiedź jest twierdząca.

Nowelka Zapasy z życiem trak­tuje o japoń­skim chłopcu, który po śmierci ojca uciekł z rodzin­nego domu od swej matki. Prowadzi życie włóczęgi i sprzedawcy tan­det­nych towarów, jakich nawet on nigdy by nie zakupił. Schmitt znów podej­muje wątek wędrówki tułacza, który musi odnaleźć cel ist­nienia, jed­nak tym razem jest to historia mocno naciągana. Jun poznaje pew­nego dnia starca (który dziw­nie przy­pomina Yodę z sagi Gwiezdne Wojny) i zostaje zaproszony do… szkoły sumo. Cóż, w tak krót­kim opowiadaniu autor nie prze­konał mnie do owego roz­wiązania. Począt­kowo bohater widzi w zawod­nikach opasłych męż­czyzn w pieluchach, jed­nak po jed­nym wieczorze diametral­nie zmienia zdanie, a owe „grubasy” zaczynają w jego oczach być „pociągającymi męż­czyznami”. Czy jed­nej nocy ktokol­wiek miesz­kający latami na ulicy mógłby prze­war­to­ściować swój dotych­czasowy świat? Szczytem jest naiwne roz­wiązanie całej akcji w koń­cowym frag­men­cie noweli, które staje się po prostu zabawne.

Naj­pięk­niej­szy moment opowiadania stanowi wątek korespon­den­cji głów­nego bohatera z matką. Schmitt zaskoczył czytel­ników nowator­skim pomysłem – nie znaj­dziecie tu tkliwych frazesów czy lirycz­nych zwierzeń, kobieta, która wysyłała listy swojemu synowi była… analfabetką.

W pierw­szym liście była biała kartka. Odwróciłem ją, przy­sunąłem do twarzy, odsunąłem, potem, badając ją pod światło, zauważyłem okrągłą plamkę, która roz­mięk­czyła struk­turę papieru, przez co jego kolor ściem­niał. Roz­poznałem łzę: mama płakała po moim wyjeździe.

Czy zapasy z życiem zapamiętamy na resztę życia? Z pew­no­ścią nie. Jest to jedna z książek, które mogą umilić nam wieczór, gdyż czyta się ją szybko i przyjem­nie, jed­nak nie­stety wiele do życzenia pozostawia spo­sób, w jaki Schmitt nakreślił całą akcję. Autor, poprzez naiw­nie prze­prowadzoną nar­rację, nie daje moż­liwo­ści reflek­sji nad tre­ścią. Uważam, że jest to nie­do­pracowana pozycja, która w prze­ci­wień­stwie do Pana Ibrahima i kwiatów Koranu, Oskara i pani Róży, a nawet now­szego Ulis­sesa z Bag­dadu, nie pociąga czytel­nika tą specyficzną Schmit­tow­ską magią. Jak powszech­nie wiadomo, każdy pisarz ma swoje lep­sze i gor­sze powie­ści, pozostaje nam czekać na powrót starej formy fran­cuskiego filozofa.

ocena3.5

Yoda w wer­sji sumo

E.E. Schmitt
Zapasy z życiem
(szczegółowe infor­macje)

Wrzuć linka u siebie:
  • Wykop
  • Facebook
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Twitter
  • Digg
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Netvibes
  • Forumowisko
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • MySpace
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Skomentuj ten tekst







Przeszukaj stronę

Newsletter


Nasz NEWSLETTER, czyli wymarzone rozwiązanie dla wszystkich, którzy chcą być na bieżąco z najlepszymi książkami, a nie skarżą się przy tym na nadmiar wol­nego czasu. Raz w tygodniu na Twojego e-maila prześlemy informacje o nowo­ściach, recenzjach i konkursach. Żadnego spamu.









Losowy cytat


Przynajmniej raz w życiu kobiecie należy się szczęśliwe małżeństwo.
Katarzyna Grochola, Ja wam pokażę!