Główna » Recenzje » Obecnie czytasz:

Rozbite okno – recenzja. Deaver nie zawodzi

22 grudnia 2009 Recenzje 3 komentarzy Dominik Kwaśnik

Lin­coln Rhyme ver­sus kradzieże tożsamości.

W Roz­bitym oknie już po raz kolejny spo­tykamy się z parą detek­tywów: sparaliżowanym kryminalistykiem Lin­col­nem Rhymem i jego part­nerką Amelią Sachs. Tym razem, tropiąc mor­dercę, trafią do potęż­nej firmy, znanej jako Strategic Sys­tems Datacorp, zaj­mującej się gromadzeniem i dostawą danych osobowych. Jak duże będzie zaskoczenie policji, gdy ze ścigających staną się ściganymi, a to wszystko za sprawą kradzieży tożsamości.

Rozbite okno – okładka

Jef­fery Deaver, jak sam powiedział, wykorzystał do napisania powie­ści historię, która przy­darzyła się jemu samemu. Kradzież toż­samo­ści. Autor przy­prawił ją kil­koma mor­der­stwami i licz­nymi zwrotami akcji, dzięki czemu powstała dobra, wystar­czająco skom­plikowana, sen­sacyjna fabuła.

Postaci Lin­colna i Amelii pojawiły się po raz pierw­szy w słyn­nym Kolek­cjonerze kości z 1997 roku. Roz­bite okno jest ósmą powie­ścią z nimi w rolach głów­nych. W książce czuć prawo serii. Bohaterowie, znani z poprzed­nich czę­ści, nie są szczegółowo opisywani, pojawia się też wątek ściśle związany z jedną z wcześniej­szych książek. Czytel­nik, który pierw­szy raz spo­tyka się z sar­kastycz­nym kryminalistykiem, może poczuć się przez to nieco zagubiony.

Deaver jest mistrzem w prowadzeniu zagmatwanej fabuły. Lubi mylić czytel­nika, sugerować roz­wiązania, po czym obnażać naszą naiw­ność nie­spodziewanym wyjaśnieniem. Mimo że z każdą prze­czytaną książką poznaje się lepiej styl autora, i tak zawsze potrafi on czymś zaskoczyć. Choć zwroty akcji są cechą charak­terystyczną twór­czo­ści Deavera, w Roz­bitym oknie brakuje praw­dziwie szokującego zakoń­czenia, jakie autor zwykle ser­wuje czytel­nikom. Jeśli ktoś czeka na finałowy „wielki wybuch” (jak na przy­kład w Magu czy kapital­nym Panień­skim grobie), może się zawieść.

Książka kipi akcją, a fabuła poprowadzona jest – jak zwykle zresztą – bar­dzo spraw­nie. Odnosimy wrażenie podobne oglądaniu filmu, a potęgują je świetne dialogi. Utarczki słowne między Lin­col­nem a jego opiekunem Thomem są czasem lep­sze niż tek­sty w Housie. Autor stworzył galerię interesujących postaci – w tym policjanta o pol­skich korzeniach Rona Pulaskiego. Z policyjną ekipą nie spo­sób się nie utoż­samiać, szczegól­nie jeśli nie jest to pierw­sza czytana przez nas książka Deavera.

Ciekawy jest ogólny zamysł – kradzież toż­samo­ści może się nie­którym wydawać abs­trak­cyjna, ale to realne zagrożenie w dzisiej­szym świecie. Na swój spo­sób prze­rażający jest dziesięciostronicowy opis, jakie infor­macje mogą zdobyć o nas firmy takie jak SSD – od tego, co kupujemy, po to, jakie filmy oglądamy. Można więc potrak­tować Roz­bite okno jako pew­nego rodzaju prze­strogę przed nieostroż­nym sur­fowaniem po Sieci.

Jef­fery Deaver nie zwykł schodzić poniżej pew­nego poziomu i tą książką znowu to potwier­dził. Roz­bite okno czyta się dobrze, ciężko się odeń ode­rwać. Autor zapowiedział, że powie­ści o Lin­col­nie i Amelii będzie tworzył dopóty, dopóki będzie miał pomysły na kolejne fabuły. Na tę chwilę nie wydaje się, by ich zabrakło. Tym­czasem wydaw­nic­two Prószyń­ski i S-ka zapowiada wydanie w stycz­niu nowej książki Deavera – Przy­droż­nych krzyży. Szykuje się dobra noworoczna lektura.

Toż­samość
Choć nie ist­nieją dokładne dane, każdy z nas może być ofiarą kradzieży toż­samo­ści. Kradzież nie oznacza oczywi­ście usunięcia danych, a „jedynie” wykorzystywanie ich w nie­legal­nym celu. Jakim? Na przy­kład, by han­dlować zakazanymi produk­tami, przejąć konto ban­kowe lub po prostu daną osobę skom­promitować.

Dlatego ostat­nio tak wiele mówi się o prywat­no­ści w Sieci. Czy wiesz, że zdjęcie zrobione now­szym aparatem komór­kowym zawiera infor­mację o jego dokład­nej lokalizacji? Jeśli wrzucasz na Facebooka galerię z domowego przyjęcia, możesz nie­świadomie ujaw­niać swój adres zamiesz­kania. Duże kon­tro­wer­sje budzi też Google – na kon­cie zapisywane są dane o wszyst­kich wyszukiwaniach, ulubionych fil­mach, a czasem nawet numery kart płat­niczych, infor­macje o prze­bytych chorobach i prywatne dokumenty. Gorzej jed­nak, że wielu Inter­nautów takie infor­macje zamiesz­cza cał­kowicie jaw­nie, nawet nie chroniąc ich hasłem.

O kradzieżach toż­samo­ści prze­czytasz więcej na stronach PC For­matu. (JG)

newocena4
Deaver w dobrej for­mie


Jef­fery Deaver
Roz­bite okno
Prószyń­ski i S-ka, 2009
ss. 480


Wrzuć linka u siebie:
  • Wykop
  • Facebook
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Twitter
  • Digg
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Netvibes
  • Forumowisko
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • MySpace
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Skomentuj ten tekst







Aktualnie mamy are "3 komentarzy" do tego tekstu:

  1. Daria pisze:

    Deaver uwiel­bia wodzić wyobraź­nię na pokuszenie. Książkę kupiłam bratu na gwiazdkę, ale teraz aż mnie kusi aby samej prze­czytać:).
    ps. świetny macie logotyp, brawo za pomysł!

  2. TopórNo Gravatar pisze:

    Jako, że nie miałem okazji prze­czytać powyż­szej książki, nie jestem w stanie ustosun­kować się do opinii recen­zenta. Jed­nakże czyż nie jest ideą fix recen­zji trafiać do tych co NIE czytali, raczej niż do tych co już prze­czytali daną książkę? Jeśli tak to czuję się trafiony i zachęcony:D Osobi­ście nie czytam zbyt dużo kryminałów, ale zagad­nienie toż­samo­ści, oraz prze­stępstw z nią związanych, jest jedną z ciekaw­szych nemezis dzisiej­szego świata i z dużym zain­teresowaniem zobaczył­bym jak przed­stawił to wyżej wymieniony autor.
    Czy zobaczę, nie wiem. Nie lubię zaczynać serii od środka.

  3. GoszjaNo Gravatar pisze:

    Książkę dostałam na urodziny lecz nie powiem, żeby była to nie­spodzianka — sama ją sobie wybrałam. Zachęcał mnie opis, znie­chęcał szum wokół książki. To, co mi się spodobało, to przede wszyst­kim oryginalna fabuła, jak i same postacie. Wszystko było dobrze prze­myślane a akcja odpowied­nio do końca prze­prowadzona. Czegoś mi w niej jed­nak brakowało. Czego, nie wiem. Mimo wszystko, książka warta uwagi.
    Pozdrawiam.

Przeszukaj stronę

Newsletter


Nasz NEWSLETTER, czyli wymarzone rozwiązanie dla wszystkich, którzy chcą być na bieżąco z najlepszymi książkami, a nie skarżą się przy tym na nadmiar wol­nego czasu. Raz w tygodniu na Twojego e-maila prześlemy informacje o nowo­ściach, recenzjach i konkursach. Żadnego spamu.









Losowy cytat


Gdyby nie było kiczu, nie byłoby wielkiej sztuki. Gdyby nie było grzechu, nie byłoby i życia.
Antoni Libera, Madame