Główna » II wojna światowa » Artykuły i newsy

Prawo, nie zemsta. Wspomnienia

Nie­zwykłe wspo­mnienia człowieka zwanego „łowcą nazistów”, zawarte w ponad czterystustronicowej książce. Człowieka, który ocalał z Holokaustu, stracił przy tym ponad osiem­dziesięciu człon­ków rodziny. Na świecie pozostał tylko on i żona odnaleziona po wielu latach.

Wiesen­thal prze­żył getto, obozy kon­cen­tracyjne i trzykrotne stawanie przed plutonem egzekucyj­nym. Po woj­nie odnalazł jeden cel życia. Pod­czas spo­tkania z jed­nym z pol­skich pisarzy obozowych, został przez niego spo­licz­kowany tylko za to, że jest Żydem. Nic nie było dla niego bar­dziej upo­karzającego.. Nie­spodziewanie pisarz został ukarany przez puł­kow­nika. Wiesen­thal wspomina to tak:

Nie wiedząc o tym, przy­czynił się decydująco do odnalezienia przeze mnie sensu życia – przy­wracania sprawiedliwo­ści przez postawienie przed sądem tych, którzy ponie­wierali, tor­turowali i mor­dowali moich kolegów w get­tach i obozach koncentracyjnych.”

Słowa zamienił w czyn, doprowadzając do schwytania ponad tysiąca nazistów, ukrywających się na całym świecie, m.in. Adolfa Eich­manna (ponoszącego odpowiedzial­ność za eks­ter­minację europej­skich Żydów) czy Franza Stran­gla (komen­danta obozu w Treblince). Także dzięki jego działal­no­ści zlikwidowano tajną organizację o nazwie ODESSA, która zaj­mowała się prze­rzutem byłych nazistów do Ameryki Połu­dniowej. Gdyby  opisać Prawo, nie zemstę jed­nym wyrazem, byłoby to misja:

Każdy z nas, który prze­żył, był świad­kiem i jego obowiąz­kiem było złożenie zeznania. Był to zwłasz­cza obowiązek każ­dego ocalonego Żyda. Świadomość, że się prze­żyło, pod­czas, gdy tylu bar­dziej utalen­towanych, mądrzej­szych, lep­szych umarło, zdawała się chwilami urągać sprawiedliwo­ści. Warun­kiem powrotu do rów­nowagi było dla mnie oddanie sprawiedliwo­ści zmarłym.”

Wyrazem oddania sprawiedliwo­ści zmar­łym było odnalezienie i ukaranie zbrod­niarzy. Wiesen­thal odsłania przed czytel­nikiem kulisy śledztw oraz naj­bar­dziej spek­takularne akcje ich schwytania. Opisuje procesy sądowe oraz zmagania z władzami róż­nych państw, w tym austriac­kimi i argen­tyń­skimi, które po woj­nie chroniły wielu nazistow­skich zbrod­niarzy. Parasol ochronny nad mor­der­cami trzymały też Niemcy, gdzie nadal ważne funk­cje w instytucjach pań­stwowych sprawowali byli naziści.

Autor zwraca szczególną uwagę na syl­wetki SS-manów, którzy prywat­nie byli kochającymi ojcami i mężami, a w „pracy” bestial­skimi potworami. Nie­którym znęcanie się nad wychudzonymi Żydami sprawowało przyjem­ność, inni „wykonywali swoją pracę”, co było stałym wytłumaczeniem pod­czas procesów sądowych.

Nie można zapo­mnieć o tym, że przed­stawiciele nie­których zawodów zachowywali się nie tak, jak one tego wymagały. Dużą grupę wśród nazistów zaj­mowali sędziowie, praw­nicy, lekarze i pielęgniarki. Nie­kiedy to właśnie te ostat­nie zostawały skazywane za podawanie trucizn  Żydom, a lekarze zostawali uniewin­niani, bo oni tylko wydawali roz­kazy. Autor nie mógł pogodzić się z tym, że „ludobójcy po prostu żyją sobie dalej, starzeją się, a w końcu zasypiają na wieki”.

Wiesen­thal wspomina rów­nież o innych narodowo­ściach tępionych przez nazistów, takich jak Cyganie czy Polacy. Nie zapomina też, jak Polacy i Niemcy udzielali pomocy Żydom, ale byli też tacy, co na nich donosili. Dlatego autor  stara się nie używać uogól­nień. Nie mogę wyjść z podziwu nad ogrom­nym upo­rem, wielką cier­pliwo­ścią, dokład­no­ścią i precyzją w szukaniu tych, którzy powinni ponieść zasłużoną karę:

Jeśli pod­czas wojny pragnęliśmy śmierci naszych prze­śladow­ców, to po jej zakoń­czeniu odczuwamy potrzebę odnalezienia ich żywych. Zanim będą mogli umrzeć, powinni być pod­dani sprawiedliwej karze.”

Szymon Wiesen­tahl wypowiada się tez na temat innych dyk­tatur, a pod­łożem do całej jego wypowiedzi jest historia. Książka zawiera tyle fak­tów historycz­nych, dat i nazwisk, których ogar­nięcie wydaje się nie­moż­liwe. Jak jeden człowiek może pamiętać tyle wydarzeń i osób z nimi związanych? Nie wiem, co na mnie wydało więk­sze wrażenie: ten ogromny upór w dążeniu do celu czy szeroka wiedza na wszel­kie tematy.

Jedno jest pewne –  to trudna lek­tura. Wymaga wiele cier­pliwo­ści i przerw w czytaniu, żeby prze­myśleć podaną treść, prze­żyć ją w godny spo­sób i  jakoś ją… znieść? Bo zaak­cep­tować tego, co się działo w obozach kon­cen­tracyj­nych i w get­tach, po prostu się nie da.. Nie wiem, jak cokol­wiek opisać, by nie zmniej­szyć wymiaru i wymowy tej książki. Nie mam prawa oceniać czyichś prze­żyć i dokonań.

Polecam do prze­czytania dla siebie z kilku powodów. By zwięk­szyć swoją wiedzę historyczną, która w dzisiej­szych czasach po nauce historii w szkole jest bar­dzo uboga. Ku prze­strodze, żeby wiedzieć, co człowiek może zrobić drugiemu, kiedy sam siebie uważa za lep­szego. Minęło ponad 60 lat od zakoń­czenia wojny. Naoczni świad­kowie odchodzą z tego świata, a my – młodzi nie możemy zapo­mnieć o tych wydarzeniach. Musimy swoją wiedzę prze­kazać potom­nym, bo nikt tego za nas nie zrobi.

Takie jest jedno z prze­słań tej książki. Idąc za tokiem rozumowania autora:

My, ofiary, musimy się usprawiedliwiać, że nie możemy zapomnieć.”

Nie­zwykłe wspo­mnienia godne zapamiętania

Szymon Wiesen­thal
Prawo, nie zemsta. Wspo­mnienia
(szczegółowe infor­macje)



Piękna bestia

Irma Grese nie tylko była nie­skazitel­nie ubrana w robiące wrażenie, doskonale skrojone mun­dury SS, ale nosiła też błysz­czący srebrny pistolet, którego często używała. Od innych straż­niczek wyróż­niały ją jed­nak przede wszyst­kim dodat­kowe narzędzia tor­tur. Jed­nym z naprawdę wyjąt­kowych „akcesoriów” był pół­przezroczysty, błysz­czący celofanowy bat wykonany z tworzywa zabranego z obozowej tkalni. Chociaż Grese na procesie sądowym twier­dziła, że nikogo tym batem nie skrzyw­dziła, przy­znała, że jego mała waga była nie­zwykle prak­tyczna w pracy.”

Jed­nym z tematów, które cieszą się zarówno w popkul­turze, jak i w kręgach naukowych nie­słab­nącym zain­teresowaniem, jest II Wojna Światowa oraz okres bez­pośred­nio przed i po niej. Co roku wydawane są nowe publikacje o róż­nej war­to­ści dydak­tycz­nej czy estetycz­nej. Autorzy w opisie nie­zliczonych aspek­tów tam­tych czasów posłużyli się do tej pory chyba każdą znaną formą prze­kazu i eks­presji – od publikacji naukowej przez kinematografię po rzeźbę nowoczesną. Bez zbęd­nego analizowania czemu tak żywy jest ten temat w naszej twór­czo­ści, prze­niósł­bym się na teren samych przejawów tej popularności.

Kiedy otrzymałem książkę Daniela Patricka Browna Piekna Bestia. Zbrod­nie SS-Aufseherin Irmy Grase poczułem dresz­cze pod­niecenia. O tym jesz­cze nie czytałem! Wpraw­dzie kwestia obozów kon­cen­tracyj­nych nie jest tematem prze­mil­czanym w piśmien­nic­twie i kinematografii fachowej, ale oto przede mną pojawiła się spo­sob­ność zapoznania się z życiorysem kobiety-strażniczki, która dla wielu stała się ucieleśnieniem zła.

Nie jestem zwolen­nikiem okrucień­stwa, ale zawarte w pod­tytule sfor­mułowanie „zbrod­nie”, dawało uzasad­nioną per­spek­tywę poszerzenia mojej wiedzy na temat metod SS. Liczyłem, iż niniej­sza książka przed­stawi mi bogaty i szczegółowy opis, pozbawiony nawar­stwionych przez lata hiper­boli i mitów.

W końcu, oczekiwałem „spo­tkania” z tą osoba i światem, w którym żyła.

Moje pozytywne odczucia pod­sycił słow­niczek zwrotów związanych z obozami i sys­temem „fabryk śmierci” oraz przed­mowa, w której dr Klaus P. Fisher zachwycał się odkryw­czo­ścią, wnikliwo­ścią i nowator­stwem autora oraz jego analiz. Zapowiadała się solidna praca, jeśli nie naukowa, to przy­naj­mniej popularyzator­ska. Miało być demaskowanie schematów i to, na co bar­dzo liczyłem, próba opisu – psychologicz­nego i historycz­nego – bez przyjętej z góry oceny moral­nej. Autor w swojej przed­mowie roz­pisywał się odnośnie do obowiązku historyka, jakim jest dostar­czenie fak­tów o człowieku, bez wdawanie się w (często nie­wąt­pliwe i narzucające się) oceny moralne. Jak wielu czytel­ników zacząłem od przej­rzenia spisu tre­ści. Książka składa się z sze­ściu roz­działów, poświęconych samej postaci SS-Aufseherin, dwóch pod­roz­działów wprowadzających, oraz aneksu, zawierającego materiały dodat­kowe. Każdy roz­dział opatrzony jest cytatem, wprowadzającym w nastrój i tematykę, co uważam za bar­dzo duży plus.

Wprowadzenie stanowi ciekawą bazę historyczną, pomagającą odnaleźć się nawet nie­zorien­towanemu w epoce czytel­nikowi. Już tu w oczy rzucają się obszerne przy­pisy. Przy­wykły do opracowań naukowych, wnikliwie czytam wszyst­kie przy­pisy, często bowiem zdarza się znaleźć w nich nie­zwykle cenne tre­ści, wzbogacające lek­turę. I tym razem właśnie tak było. Przy­pisy pełne są dodat­kowych danych historycz­nych i geo­graficz­nych, jak choćby skrócona historia księstwa Maklem­bur­gii. W miarę zagłębiania się w lek­turę zwróciłem jed­nak uwagę na dwie kwestie. Po pierw­sze treść przy­pisów nie­kiedy wnosiła więcej tre­ści do wywodu niż tekst wła­ściwy, co uważam za błąd autora, który często powtarzał infor­macje, a nawet całe seg­menty wypowiedzi. Po drugie na jaw wyszedł pewien dysonans metodologiczny.

W miarę czytania coraz uważ­niej przy­glądałem się stylowi. Z początku wydał mi on się „obojętny”, nie zachwycał, nie prze­szkadzał, nie rzucał się w oczy. Skrupulatne przy­pisy wskazywały na naukowość pracy i sam autor starał się stwarzać pozory popraw­no­ści metodologicz­nej. Jed­nak duża ilość zwrotów o nacechowaniu emocjonal­nym, zaczęła mi w pew­nym momen­cie prze­szkadzać. W pew­nym momen­cie zauważyłem, że to, co czytam przy­wodzi mi na myśl publicystykę i to pośred­niego gatunku. Autor pozwalał sobie na subiek­tywne komen­tarze,  co nie przy­stoi  historykowi, jako że ten powinien dostar­czać fak­tów, a nie ocen. Tym bar­dziej męczące były natar­czywe epitety w stylu „ohydny, odrażający, plugawy” w odniesieniu zarówno do czynów, jak i osób. Bestial­stwo straż­ników więzien­nych SS nie jest dla mnie rzeczą pod­legającą dys­kusji, jed­nak podob­nie jak autor w przed­mowie, uważam za konieczne przed­stawienie ich historii. Jeśli autor chciał ukazać bestial­stwo, mógł użyć opisu (którego zresztą unikał, jeśli chodzi o wydarzenia, w tej materii posługując się relacjami świad­ków), ale uważam, że i to byłoby nie­profesjonalne. Czytel­nik sam wykuwa sobie pogląd, co więcej, sam często posiada już odczucia związane z holocaustem i obozami, a im bliżej byłem końca lek­tury, tym bar­dziej czułem się bom­bar­dowany osądem autora.

Mówi się, że książce należy dać sto stron, a jeśli przez ten czas nie wciągnie, nie ma sensu jej dłużej czytać. Nie jestem zwolen­nikiem tego poglądu, ale w przy­padku Pięk­nej… nabiera nowego wydźwięku. Pierw­sza setka, była istot­nie wciągająca, a i resztę książki czytało się dość łatwo i przyjem­nie. Jed­nakże po prze­rzuceniu ostat­niej kartki, odniosłem wrażenie, że wszystko, co istotne, zostało powiedziane na początku. Zapowiedziane wątki zostały omówione nie­zwykle pobież­nie i nie wzbudziły nawet cienia syto­ści intelek­tual­nej. Za plus uznał­bym temat. Rzadko omawia się postacie kobiet związanych z obozami zagłady i w tej materii otrzymałem dużo interesującej wiedzy. Ciekawym pomysłem autora było umiesz­czenie na końcu książki aneksu zawierającego np. listy Grese, jej wiersz itp. Słow­niczek umiesz­czony na wstępie uznał­bym za zbędny, gdyby nie to, że jest sam w sobie ciekawy. Ma on bowiem jedynie tematyczny związek z książką, każdy ter­min wyjaśniany jest w kon­tek­ście albo w przy­pisie. Za nie­wy­baczalne uznał­bym stawianie hipotez i snucie wywodu na pod­stawie prze­słanek odrzuconych jako nie­wiarygodne, czego dopusz­cza się autor, a co zauważa redak­tor pol­skiego wydania.

Pod­sumowując, nie zmęczyłem się czytając tę książkę, ale nie jest ona czymś, co bym gorąco polecał. To lek­kie (sic!) czytadło na góra dwa popołu­dnia. Nie­duża objętość (led­wie 200 stron małego for­matu i dużej czcionki) mogłaby być jesz­cze mniej­sza, gdyby nie usilne próby autora, aby roz­dąć to nieco. Nie deprecjonując całego trudu i nie­wąt­pliwego zaan­gażowania, jakie autor włożył w zdobycie i kom­pilację danych, pozytywne odczucia psuje mi jego styl, który nie przy­staje do pracy naukowej, często prze­szkadza przy­swajać tre­ści, samemu nie wnosząc nic pozytyw­nego. Świet­nie spraw­dziłby się w artykule pra­sowym, ale nie w poważ­nej pracy historycz­nej. Popeł­nionych zostaje kilka błędów merytorycz­nych, choćby spłasz­czenie ter­minu o wyraź­nym znaczeniu filozoficz­nym, dla celów własnego wywodu. Nie byłoby to rażące w materiale pra­sowym, bo każdy może się pomylić, jed­nak prace naukowe zakładają prze­myślaną popraw­ność i używanie ter­minów nie w pełni zro­zumianych przez autora źle o nim świad­czy. Zapowiadanych analiz psychologicz­nych jest za mało i wnioski się powtarzają.

Nie­wąt­pliwie książka ta może być w ciekawy spo­sób roz­budowywana przez autora w kolej­nych wydaniach, jed­nak zważyw­szy na powyż­sze moje uwagi, lepiej spraw­dziłaby się jako jedno ze źródeł innej, obszer­niej­szej pracy (tego autora, jeśli poprawi styl, lub kogoś innego). Ocenił­bym ją na 3+ za wkład pracy, temat i początek, który istot­nie był wciągający.

ocena3.5

Nie odradzam, nie polecam

Daniel Patrick Brown
Piękna bestia
(szczegółowe infor­macje)


Trzecia Rzesza. Nowa historia

Nowa historia starych dziejów.

Trzecia Rzesza nie­miecka zapisała się na kar­tach historii wyjąt­kowo krwawymi literami. Skąd wzięło się pań­stwo, które roz­pętało naj­więk­szy światowy kon­flikt zbrojny? Jakie były przy­czyny tragicz­nych skut­ków? Odpowiedzi na te pytania podej­muje się brytyj­ski historyk Michael Bur­leigh w książce Trzecia Rzesza. Nowa historia.

Opasły, blisko dziewięć­set­stronicowy tom zawiera w sobie opis dziejów pań­stwa nie­miec­kiego w okresie od prze­granej I wojny światowej (1918 rok) do pierw­szych lat po II woj­nie. Całość obej­muje trzydzie­ści lat z życia narodu. I choć każdy wie jak potoczyła się historia i zdaje sobie sprawę z tego, co się wów­czas działo w Niem­czech, to Bur­leigh pozwala na to wszystko spoj­rzeć z innej, szer­szej perspektywy.

Trzecia Rzesza – okładka

Autor zagłębia się w sam środek wydarzeń i pod­daje je dokład­nej analizie. Mniej interesują go sprawy stricte militarne (opis kam­panii wrześniowej zmie­ścił się w jed­nym akapicie), naj­waż­niej­sze są pod­stawy – naród. Jego zachowanie. To, że ludzie ruszyli wbrew roz­sąd­kowi za zgub­nym głosem szaleńca, który wpajał im poczucie wyż­szo­ści z powodu swojego pochodzenia. Jak pisze sam Bur­leigh, książka opowiada głów­nie o stop­niowym, w końcu nie­mal zupeł­nym upadku moral­nym roz­winiętego spo­łeczeń­stwa (…) którego liczni obywatele (…) ruszyli w obłędny tan. Poznajemy więc przy­czyny, w tym tę naj­waż­niej­szą – poczucie poniżenia Nie­miec po I woj­nie światowej ustaleniami trak­tatu wer­sal­skiego. To do tej kwestii odwoływał się Hitler, tym wzbudził nacjonalistyczne nastroje wśród obywateli Republiki Weimar­skiej i póź­niej Trzeciej Rzeszy.

Autor zarysowuje nam całą ówczesną sytuację, chaos, który towarzyszył NSDAP doj­ściu do władzy, walki polityczne, nie­po­koje spo­łeczne i póź­niej­szy upadek, stop­niową demoralizację, której nikt nie powstrzymał, gdy był jesz­cze czas. Czytamy o cier­pieniu, które było tego skut­kiem; o cier­pieniu nie tylko jed­nak Żydów, Polaków, Cyganów, lecz także samych Niem­ców. Bur­leigh jest bowiem obiek­tyw­nym historykiem, oddającym sprawiedliwość wszyst­kim. Prze­czytamy więc rów­nież o „dobrych Niem­cach” (z Clausem von Stauf­fen­ber­giem na czele). Prze­czytamy o problemach nowych władz z chrze­ścijań­stwem, o hanieb­nych działaniach lekarzy pod­czas wojny, o wpływie mediów na zmiany w pań­stwie. Maluje się przed nami historyczna mozaika, obej­mująca całe spo­łeczeń­stwo na prze­strzeni trzydziestu lat.

Plusem książki jest spo­sób, w jaki została napisana. Styl autora sprawia, że czytanie nie nuży, mimo ponad ośmiuset stron gęsto zapisanych nazwiskami, nazwami geo­graficz­nymi, fak­tami, datami, a także licz­nymi cytatami (bibliografia zaj­muje pięt­na­ście stron!). Popularno-naukowy styl pomaga wciągnąć się w lek­turę, choć to książka dla nieco bar­dziej zain­teresowanych historią Trzeciej Rzeszy. Nie jest to praca, w której znaj­dziemy fakty i daty upo­rząd­kowane w tabel­kach. Mimo że całość jest podzielona na roz­działy, a te na mniej­sze jed­nostki, ciężko byłoby znaleźć kon­kretną datę czy wydarzenie (zawsze pomaga indeks nazwisk). Książka natomiast nadaje się ideal­nie do tego, by otworzyć ją na przy­pad­kowym pod­roz­dziale i zagłębić się w jej treści.

Jedyne, czego w Trzeciej Rzeszy brakuje, to zdjęć. Mogłaby znaleźć się wkładka z fotografiami wybranych postaci lub miejsc, o których opowiada autor. Znacz­nie uatrak­cyj­niłoby to tę książkę. To jedyny minus. Jeśli zaś chodzi o samą treść, spo­sób przed­stawienia tematu (słuszny pod­tytuł Nowa historia) i styl – wszystko składa się na bar­dzo udane dzieło, co prawda głów­nie dla zain­teresowanych historią, lecz w zasadzie otwarte na każ­dego. Ktokol­wiek po nie sięgnie, nie zawiedzie się.

ocena45n

Nowa historia warta poznania

Michael Bur­leigh
Trzecia Rzesza. Nowa historia
(szczegółowe infor­macje)


Akcja Reinhardt. Zagłada Żydów w Generalnym Gubernatorstwie

Otrzymaw­szy do zrecen­zowania od jed­nego z redak­torów BzN publikację Instytutu Pamięci Narodowej, dotyczącą „ostatecz­nego roz­wiązania” kwestii żydow­skiej w General­nym Guber­nator­stwie, miałem przed sobą zadanie oceny bar­dzo solid­nego (liczącego ponad 300 stron) opracowania międzynarodowej kon­feren­cji naukowej, zwołanej w Lublinie w 2002 roku w sześć­dziesiątą rocz­nicę roz­poczęcia akcji „Rein­hardt”, czyli wymor­dowania lud­no­ści żydow­skiej na terenie okupowanej Pol­ski. Temat Zagłady w ostat­nich latach powraca jakby dwutorowo; po pierw­sze, nasza wiedza na temat ludobój­stwa hitlerow­skiego zwięk­szana jest dzięki powstającym fil­mom, publikacjom i utworom muzycz­nym; nie­stety, drugą przy­czyną obec­no­ści Holocaustu w mediach są doniesienia o wzrastającej popular­no­ści ruchów neo­nazistow­skich w krajach Zachodu czy Rosji oraz liczne wypowiedzi negujące ist­nienie obozów zagłady. W naszym kraju dodat­kowo debatę historyczną elek­tryzują pojawiające się w mediach zachod­nich „pol­skie obozy zagłady”, a także nie­dawna kradzież napisu „Arbeit macht frei” z bramy obozu Auschwitz I.

Czytaj dalej

Swój obcy

25 lutego 2010 Sylwetki Komentarze są wyłączone Radosław Smyk

Drago Jančar to urodzony 13 kwiet­nia 1948 r. w Mariborze pisarz i eseista słoweń­ski. Pierw­sza z jego książek prze­tłumaczonych na język pol­ski, Galer­nik, ukazała się w naszym kraju w 1988 roku. Od tam­tego czasu wydano rów­nież dwa zbiory jego esejów (Terra incognita i Eseje) i dwa tomy opowiadań (Drwiące żądzeSpoj­rzenie anioła). Żałośnie mała popular­ność i dostęp­ność prozy Jan­cara doprawdy zasługuje na ubolewanie.

Prozę Jančara przetłumaczono na 18 języków. W 2003 r. otrzymał prestiżową nagrodę Herdera w dziedzinie literatury.

Czytaj dalej

Bikini

Janusz L. Wiśniew­ski przy­zwyczaił czytel­ników do tego, że w swych książ­kach prze­myca mnóstwo infor­macji naukowych. Nie ina­czej jest i tym razem: biochemia, genetyka i infor­matyka zostały jed­nak zastąpione przez historię oraz – w śladowych ilo­ściach – fizykę atomową.

Czytaj dalej

Przebraże: bastion polskiej samoobrony na Wołyniu – recenzja

28 grudnia 2009 Recenzje Skomentuj! Edwin Kaniuk

Nie­praw­dopodobna i mało znana historia bohater­stwa obroń­ców Prze­braża na Wołyniu (dawne kresy II RP).

Czytaj dalej

Rotmistrz Witold Pilecki – rewelacyjna książka Jacka Pawłowicza

Album przed­stawiający życie człowieka nie­złom­nego, zaliczanego do sze­ściu naj­od­waż­niej­szych ludzi ruchu oporu II wojny światowej.

Czytaj dalej

Człowiek jest tylko bażantem na tym świecie – recenzja książki Herty Müller

Kiedy Peter Enguld, sekretarz Szwedz­kiej Akademii, odczytał wer­dykt Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za rok 2009, natych­miast zaczęły krążyć nie­śmiałe, pełne zdziwienia szepty – kim jest Herta Mül­ler? Mnie rów­nież dręczyło to pytanie – i stało się przy­czyn­kiem do powstania tej recen­zji. Czytaj dalej

Igrzyska w Berlinie – recenzja

Igrzyska XI Olim­piady ery nowożyt­nej w Ber­linie uważam za otwarte! Czytaj dalej

Przeszukaj stronę

Newsletter


Nasz NEWSLETTER, czyli wymarzone rozwiązanie dla wszystkich, którzy chcą być na bieżąco z najlepszymi książkami, a nie skarżą się przy tym na nadmiar wol­nego czasu. Raz w tygodniu na Twojego e-maila prześlemy informacje o nowo­ściach, recenzjach i konkursach. Żadnego spamu.









Losowy cytat


Pamięta pan słowa francuskiego myśliciela: Nie wystarczy, byśmy byli szczęśliwi ? trzeba jeszcze, by nieszczęśliwi byli inni!
Stanisław Lem, Kongres futurologiczny
 

Recenzje

Powrót do Stumilowego Lasu

4 września 2010 0

Czy zdarzyło Ci się kiedyś przy­pad­kiem – choćby pod­czas sprzątania – natknąć się za szafą na zapo­mnianego, wyświech­tanego misia, ukochaną zabawkę z dzieciń­stwa lub tą starą, zde­zelowaną lokomotywę, która wiozła cię przez tyle krain wyobraźni? Jakie to uczucie? Czyż nie przyjem­nie wsiąść w ten magiczny wehikuł czasu, zatopić się we wspo­mnieniach smakujących watą cukrową, łzami wywołanymi stłuczonym kolanem pod­czas pierw­szych jazd na rowerze? Takie odczucia towarzyszyły mi, gdy sięgnęłam po Powrót do Stumilowego Lasu. (Ocena 5/5)

Dziwnologia. Odkrywanie wielkich prawd w rzeczach małych

3 września 2010 2

Dziw­nologia” Richarda Wisemana począt­kowo wydała mi się kolej­nym porad­nikiem typu – jak manipulować ludźmi. Takie przy­naj­mniej wrażenie odniosłam, gdy prze­czytałam blurb. Ha! Nic bar­dziej myl­nego. (Ocena 4/5)

Tajny agent Jaime Bunda

2 września 2010 0

Książka autora z Angoli o agen­cie taj­nej policji Jaime Bun­dzie została wydana nakładem nowej oficyny Claroscuro. Jeżeli wszyst­kie publikowane przez nie pozycje będą tak ciekawie napisane jak ta, to nic, tylko się cieszyć! (Ocena 4+/5)

Jak nie umrzeć. Opowieści patologa sądowego

1 września 2010 1

Książka pani patolog składa się ze wstępu, dwunastu roz­działów (swoistych odcin­ków) oraz epilogu – mogłabym zaryzykować twier­dzenie, że kom­pozycja Jak nie umrzeć. Opowie­ści patologa sądowego przy­pomina miniserial. We wstępie Garavaglia wyjaśnia między innymi róż­nicę między patologiem a koronerem, infor­muje o „narzędziach” lekarza sądowego czy wresz­cie przy­bliża czytel­nikom pod­stawowe ter­miny związane z patologią sądową. (Ocena 3+/5))

Klucz do zaświatów

31 sierpnia 2010 0

Jeśli patrząc na nazwisko autora nie masz powszech­nego wrażenia „że gdzieś je już słyszałeś” – nie martw się, wszystko jest w porządku, a amnezja jesz­cze nie złapała Cię w swoje nie­widzialne ręce. Dan Poblocki z pomocą doborowej akuszerki – Naszej Księgarni – ukazuje światu swoje pier­worodne dziecko, Klucz do zaświatów. (Ocena 4/5)

Mechanizm serca

30 sierpnia 2010 0

Mechanizm serca” mnie zauroczył. Magiczną okładką, baśniowym opisem, nie­banal­nym pomysłem. Chęcią połączenia dwóch tak odległych sfer: uczuciowej (serce) i material­nej (zegar). Można powiedzieć: zostałam kupiona. Ale w miarę czytania okazywało się, że w samej tre­ści coś zgrzyta, skrzypi, chrzę­ści. (Ocena 3/5)

Gorzka czekolada

29 sierpnia 2010 1

Mówiąc szczerze, miałam pewne obawy co do tego, jak będzie wyglądać moja przy­goda z tą pozycją. Wąt­pliwo­ści te wynikały z tego, że w rekomen­dacji „Daily Mail” wyłowiłam szybko słowo „czytadło”. Dotych­czas wydawało mi się, że na tego typu powie­ści jestem uczulona do tego stop­nia, że nie będę w stanie przez Gorzką czekoladę prze­brnąć. A tu proszę! Zdziwienie! (Ocena 3/5)

Dzicy detektywi

27 sierpnia 2010 0

Zdarza się czasem, że czytając książkę, czujesz, jak­byś ślizgał się po powierzchni. Widzisz tylko wierz­chołek góry lodowej, ze strzępów słów próbujesz złożyć obraz, ale brakuje w nim szczegółów, zostaje tylko niejasne, ogólne wrażenie. Wiesz, że ten sam tekst prze­czytasz za rok, dziesięć, pięć­dziesiąt lat i za każ­dym razem odsłoni inne oblicze. Dopasuje się do twojej wiedzy, twoich prze­żyć i doświad­czeń. Po tym chyba poznaje się wiel­kie dzieła. (Ocena 4+/5)

Wszystkie boże dzieci tańczą

25 sierpnia 2010 0

Zbiór opowiadań Wszyst­kie boże dzieci tań­czą to kolejny z wielobarw­nych kwiat­ków, wyhodowany przez intrygującego Harukiego Murakamiego. Tym razem zostaliśmy uraczeni sze­ścioma historiami. Każda z nich jest zaskakująca i zdecydowanie różni się od pozostałych. (Ocena 4/5)

Zapiski z wielkiego kraju

24 sierpnia 2010 0

Jeśli chodzi o książkę Billa Brysona Zapiski z wiel­kiego kraju, to naczelne gazety Wiel­kiej Brytanii chwalą, chwalą i jesz­cze raz chwalą. W pełni zgadzam się z opinią brytyj­skich gazet, bowiem Zapiski… to literatura bar­dzo dobra; sar­kastyczna, ale przy tym inteligentna i skłaniająca do reflek­sji. (Ocena 5/5)

Czas na działkę

23 sierpnia 2010 1

Czy uprawianie ogródka dział­kowego może pomóc w osiągnięciu wewnętrz­nej rów­nowagi? Robin Shel­ton udowad­nia nam, że jest to moż­liwe. Razem ze swym przyjacielem Stevem prze­żywali kryzys, z którego wyciągnęła ich właśnie praca w ogrodzie. (Ocena 2/5)

Dzikie łabędzie: Trzy córy Chin

22 sierpnia 2010 2

Chang Jung (zgod­nie ze zwyczajem, między innymi chiń­skim, nazwisko poprzedza imię) urodziła się w Yibin (Yibin znaj­duje się w prowin­cji Syczuan), w Chinach, w 1952 roku. Jej pierw­sze imię brzmi Erhong (znaczy tyle, co ‘drugi łabędź’, bowiem pierw­szym łabędziem była jej matka). W czasach wzmożonego kultu Mao (tuż przed Chiń­ską Rewolucją Kul­turalną), za namową Erhong, ojciec nadał jej imię Jung (Rong). Jung (Rong) to starochiń­skie słowo używane na „zmagania wojenne”, a wów­czas, u progu Rewolucji Kul­tural­nej, popularne było nadawanie imion związanych z walką i wojną.

Wielki bazar kolejowy

21 sierpnia 2010 1

Odkąd pamiętam, uwiel­białam podróżować pociągami. Lubiłam dworce, uczucie oczekiwania, tar­ganie ze sobą zapasów na drogę, ciekawe książki, które się czytało w trak­cie podróży, interesujące (lub nie) widoki za oknem, moż­liwość obser­wacji i ewen­tual­nej interak­cji z innymi podróż­nymi, nawet wagony restauracyjne.

Dopóki mamy twarze

20 sierpnia 2010 0

W pew­nym starożyt­nym bar­barzyń­skim królestwie rządzi poryw­czy król, którego bogowie nie obdarzyli synem. Ma nie­stety same córki — aż trzy. Jedna nie­rząd­nica, druga brzydka, a trzecia prze­piękna. Ta brzydka prak­tycz­nie wychowuje tę naj­pięk­niej­szą, ponie­waż matka zmarła przy porodzie. Siostry łączy nie­zwykła więź — kochają się bar­dzo, miło­ścią siostrzano-matczyną. Trudno nawet określić granice tego uczucia.

Złodzieje piasku

19 sierpnia 2010 0

Złodzieje piasku to historia porwania w Bag­dadzie w 2004 roku dzien­nikarza, słyn­nego korespon­denta wojen­nego – Daniela Lowen­steina. Jed­nak jest ona gęsto poprzetykana także wspo­mnieniami jego przyjaciół z kilku poprzed­nich wypraw w rejony naj­niebez­piecz­niej­szych działań wojen­nych: z Sarajewa, Gomy, Groznego. (Ocena 4/5)

Droga do raju

16 sierpnia 2010 1

Dokument ukazujący sur­realistyczną sytuację: kobieta, Żydówka, żona, matka, eks­pert do spraw ter­roryzmu, służąca armii Izrael­skiej. Naprzeciwko jej dwoje roz­mów­ców: mężczyzna-morderca, organizator ataków ter­rorystycz­nych, ich uczest­nik lub kobieta: złapana przed próbą dokonania samobój­czego zamachu czy rezygnująca z niego. Cel: dowiedzieć się, dlaczego Arabowie chcą zabijać (bo trzeba nazywać rzeczy po imieniu) cywilów izrael­skich, amerykań­skich – kogokol­wiek, kto zawadza. (Ocena 5/5)

Erynie

14 sierpnia 2010 0

Nie będzie prze­sadą, jeżeli napiszę, że była to jedna z naj­bar­dziej oczekiwanych książek tego roku. Nowy kryminał Krajew­skiego – hasło, na które żywo zareaguje każdy miłośnik tego gatunku. Erynie gosz­czą na pół­kach już od maja, od tego czasu pojawiło się o nich wiele sprzecz­nych opinii. Są i pochwały, i nagany. Czy Marek Krajew­ski – nazywany Mistrzem pol­skiego kryminału – sprostał grec­kim boginiom? (Ocena 4/5)

Podróż na koniec świata

13 sierpnia 2010 1

Podróż na koniec świata wień­czy czterotomowy cykl przy­gód rezolut­nego Joela. Wydawca na okładce umie­ścił infor­mację, jakoby lek­tura była adresowana do czytel­ników powyżej dwunastego roku życia; mnie jed­nak nie opusz­cza wrażenie, że domniemany tar­get wiekowy dla tej pozycji nie ist­nieje. (Ocena 3/5)

Złodziejka książek

12 sierpnia 2010 1

Publikacji dotykających tematyki II wojny światowej, holocaustu, a także samej śmierci powstało już tysiące. Dlatego Mar­kus Zusak dokonał rzeczy o ile nie nie­moż­liwej, to na pewno nie­zwykle trud­nej. Bo mistrzostwem jest pisanie na powtarzany wiele razy temat w nie­po­wtarzalny i zaskakujący spo­sób. (Ocena 5/5)

Dziewczyna w złotych majtkach

11 sierpnia 2010 0

Głów­nym bohaterem jest Luys Forest, pisarz, który namięt­nie oddaje się tworzeniu autobiografii. Nie­spodziewanie przy­bywa do niego Mariana, córka jego szwagierki, sprowadzając do domu tajem­nicze towarzystwo, nocne roz­mowy i dość luźne obyczaje… (Ocena: 4+/5)

Poradnik domowy kilera

7 sierpnia 2010 0

Znakomita książka Hal­l­grimura Hel­gasona, która nie pozwala się od siebie ode­rwać i ser­wuje por­cję roz­rywki w stylu Quen­tina Taran­tino, wspominanego zresztą na jej kar­tach. Błyskotliwie skon­struowana opowieść o zabójcy z wiel­kim sercem.

Nie kończąca się historia

3 sierpnia 2010 1

Mały chłopiec imieniem Bastian trafia do antykwariatu pana Korean­dera i zabiera stam­tąd książkę. Gruby, nie­śmiały, wyśmiewany przez kolegów i (jakby się zdawało) nie­kochany przez ojca chłop­czyk za jedyną swoją umiejęt­ność uważa wymyślanie historii. Uwiel­bia czytać, ponie­waż książki prze­noszą go w inny świat. W przy­padku tej opowie­ści prze­nosi się naprawdę. Ma jedyną w życiu szansę zrobić wszystko, czego tylko zapragnie. (Ocena: 5/5)

U2 The Name of Love

2 sierpnia 2010 1

Przed napisaniem recen­zji próbowałem policzyć wydawane na całym świecie książki poświęcone U2. Straciłem rachubę przy sześć­dziesiątej pozycji. Taka liczba nie powinna nikogo dziwić. W moje ręce wpadła ostat­nio naj­now­sza z nich. Panie i Panowie: Andrea Morandi, U2 The Name Of Love.

Szkoła dobrych manier profesora Michała Iwaszkiewicza

31 lipca 2010 3

Prof. dr hab. Michał Iwasz­kiewicz, autor Porad­nika dobrych obyczajów wydanego w 2006 roku, ponow­nie dzieli się z nami swoją wiedzą dotyczącą protokołu dyplomatycz­nego, „dobrych obyczajów” i szeroko pojętej kul­tury osobistej. Rów­nie obiecujący jest wstęp prof. zw. dr hab. Jana San­domier­skiego, który chwali nie­wąt­pliwe zalety pozycji. Czy jed­nak tego typu publikacja jest rzeczywi­ście potrzebna? (Ocena 3/5)

Wagon Rosja

28 lipca 2010 0

Chociaż Natalii Kluczariowej nie można nazwać pisarką oryginalną, kiedy znamy pol­skie prze­kłady między innymi powie­ści Zachara Prilepina czy opowiadań Iriny Dienież­kinej, bo tupanie młodej Rosji usłyszeć można było w „Sań­kji” czy „Daj mi”, jest jed­nak „Wagon Rosja” książką ważną i przejmującą.

Kobieta do zadań specjalnych

26 lipca 2010 0

Kobieta do zadań specjal­nych, czyli szalona Zu (Zuzanna Rosz­kow­ska), bohaterka powie­ści Słomiana wdowa wydanej przez Iwonę Czar­kow­ską w zeszłym roku, ponow­nie wkracza do akcji. Rów­nież tym razem nie zabrak­nie jej nie­kon­wen­cjonal­nych pomysłów, buj­nej wyobraźni oraz… pecha. (Ocena 3+/5)

Rozkoszne. Antologia kobiecych opowiadań erotycznych

25 lipca 2010 0

Roz­koszne. Antologia kobiecych opowiadań erotycz­nych to … właśnie. Długo myślałam, jak dokoń­czyć to zdanie i chyba nie jestem w stanie określić, czym jest ta antologia. Zbiorem opowiadań erotycz­nych, ale… Po tytule oczekiwałam czegoś więcej, że będę czytała tę książkę z wypiekami na twarzy, a jeśli nie, to chociaż z żywym zain­teresowaniem. (Ocena 2/5)

Zapasy z życiem

24 lipca 2010 0

Eric-Emmanuel Schmitt pracuje pełną parą. Wiosną tego roku wydaw­nic­two „Znak” wypu­ściło powieść Ulis­ses z Bag­dadu, a już w lecie możemy zakupić Zapasy z życiem. Czy autor kul­towego Oskara i pani Róży nie nazbyt się spieszy? Czy kolejny pisarz znów uraczy nas zasadą – ilość, a nie jakość? Nie­stety, odpowiedź jest twier­dząca. (Ocena 3+/5)

Skarby w cieniu swastyki

23 lipca 2010 1

O w mordę, bursz­tynowa kom­nata! Ale suuupeeer! Tak mniej więcej wyglądała moja wczesnogim­nazjalna reak­cja na książkę, której recen­zję właśnie czytacie. Pozycja nazywa się Skarby w cieniu swastyki, a ten zło­wrogi tytuł nadał jej oczywi­ście autor, którym jest Leszek Adam­czew­ski. (Ocena 4/5)

Ostrze

22 lipca 2010 0

Czym jest Ostrze? Kryminałem? Ale mor­dercę poznajemy znacz­nie wcześniej niż na końcu. Powie­ścią historyczną? Nie jesteśmy w stanie określić precyzyj­nie ani czasu, ani miej­sca, o realizmie postaci nie wspominając. To może fan­tastyką, bo prze­cież pojawia się motyw pak­towania z szatanem i korzystania z jego mocy? Kolejny strzał w poprzeczkę. (Ocena 4+/5)

Moje pierwsze samobójstwo

21 lipca 2010 1

Przy­padek Jerzego Pil­cha pokazuje, jak ambiwalentną war­tość ma ustalony spo­sób pisania. Barokowość stylu, nawiązywanie do ustalonych motywów – to wszystko sprawiło, że jego pisar­stwo zyskało z biegiem lat ustaloną renomę. Pilch w swej twór­czo­ści nie jest ambiwalentny. Albo się podoba, albo nie.

Doktor Karolina

20 lipca 2010 1

Młoda, ambitna, ze świeżo obronionym dyplomem magistra weterynarii – cała dok­tor Karolina. Wyruszyła na siel­ską i aniel­ską wieś do dziadka – emerytowanego leśniczego. Pech chciał, że zepsuł się jej samo­chód, taka drob­nostka, ale nie dla praw­dziwej kobiety! Albowiem – jak na praw­dziwą kobietę przy­stało – bohaterka uważa, że poradzi sobie sama i tym samym odrzuca pomoc przy­stoj­nego bruneta… z którym będzie jej dane spo­tkać się jesz­cze nie jeden raz. (Ocena 4+/5)

Wiersze dla dzieci

19 lipca 2010 1

Twór­czość Kon­stan­tego Ildefonsa Gał­czyń­skiego zawsze zaskakuje swoją absur­dalną fan­tazją, dlatego bar­dzo dobrze wpasowuje się w nurt literatury dziecięcej. Z owej magicz­nej skarb­nicy skorzystało wydaw­nic­two „Zysk i Spółka”, wypusz­czając piękne wydanie wier­szy znanego poety. (Ocena 4+/5)

Prawo, nie zemsta. Wspomnienia

17 lipca 2010 0

Nie­zwykłe wspo­mnienia człowieka zwanego „łowcą nazistów”, zawarte w ponad czterystustronicowej książce. Człowieka, który ocalał z Holokaustu, stracił przy tym ponad osiem­dziesięciu człon­ków rodziny. Na świecie pozostał tylko on i żona odnaleziona po wielu latach.

D-Day. Bitwa o Normandię

16 lipca 2010 1

D-Day – jeden z prze­łomowych momen­tów II wojny światowej, bez­preceden­sowa w swojej skali operacja, która zmieniła prze­bieg walk w Europie. Wydarzenie to stało się tematem fil­mów, gier kom­puterowych, także oczywi­ście książek – w tym sześć­set­stronicowej cegiełki Antony’ego Beevora: D-Day. Bitwa o Nor­man­dię. (Ocena 5/5)

Najnowsze komentarze

  • Szczery: Taaa... Lubisz to! :P Facebookowy konkurs, a fe xP No nic, tym razem widać nie wezmę udziału :)...
  • kalio: Pablo - no właśnie wszystko zależy:) Z tym szczerym uśmiechem to właśnie chodzi o oczy, ale nie będę udawała, że już wszystko wiem - odsyłam do książ...
  • pablo: Mnie namówiłaś! Kurcze, to teraz już nie wiem na co patrzeć jak mi będzie ktoś ściemniał... a uśmiech szczery to ten od którego robią się zmarszczki w...
  • freya: BOOK Z WAMI I Z OMNIO TWOIM :)...
  • allla: Oczywiście "Paragraf 22"! To książka, którą przeczytałam już kilkakrotnie. Sięgam po nią zawsze kiedy mam ochotę poprawić sobie humor, kiedy mam ochot...