Główna » komunizm » Artykuły i newsy

Dzikie łabędzie: Trzy córy Chin

.

Chang Jung (zgod­nie ze zwyczajem, między innymi chiń­skim, nazwisko poprzedza imię) urodziła się w Yibin (Yibin znaj­duje się w prowin­cji Syczuan), w Chinach, w 1952 roku. Jej pierw­sze imię brzmi Erhong (znaczy tyle, co ’drugi łabędź’, bowiem pierw­szym łabędziem była jej matka). W czasach wzmożonego kultu Mao (tuż przed Chiń­ską Rewolucją Kul­turalną), za namową Erhong, ojciec nadał jej imię Jung (Rong). Jung (Rong) to starochiń­skie słowo używane na „zmagania wojenne”, a wów­czas, u progu Rewolucji Kul­tural­nej, popularne było nadawanie imion związanych z walką i wojną.

Od 1978 roku, czyli gdy wyjechała na stypen­dium, Chang Jung nie mieszka w Chinach. Jej dom znaj­duje się w Wiel­kiej Brytanii, a dokład­nie w Lon­dynie. Wraz z mężem, Joh­nem Hal­lidayem (historykiem), napisała w 2005 roku kon­tro­wer­syjną biografię Mao Zedonga (Mao Tse-tunga) pod tytułem… Mao (w języku angiel­skim znaj­duje się też pod­tytuł: The Unk­nown Story). Chang Jung to pierw­sza Chinka, która uzyskała stopień dok­tora na brytyj­skiej uczelni. Co istotne, Chang zaliczana jest do brytyj­skich pisarzy, nie chiń­skich (analogicz­nie jak choćby Dai Sijie, który, mimo iż urodził się i wychował w Chinach, jest pisarzem francuskim).

Nie ma naj­mniej­szego sensu roz­pisywanie się szerzej ani na temat biografii Chang Jung, ani na temat fabuły Dzikich łabędzi: trzech cór Chin, bowiem zarówno dzieciń­stwo i młodość Chang Jung, jak i war­stwa fabularna jej naj­słyn­niej­szej książki, są nie­ro­ze­rwal­nie związane. Dzikie łabędzie: trzy córy Chin, jak już nas infor­muje pod­tytuł utworu, poświęcone są w grun­cie rzeczy trzem kobietom: babci, matce i córce. War­stwa fabularna książki roz­poczyna się wraz z narodzinami babci w 1909 roku. Jesteśmy świad­kami trud­nych wyborów, dramatycz­nych decyzji zarówno pojedyn­czych ludzi (głów­nie rodziny Chang Jung), jak i wyborów o zasięgu ogól­nopań­stwowym. Poznajemy walkę o władzę Chiń­skiej Par­tii Narodowej (Koumin­tang) z Komunistyczną Par­tią Chin. Widzimy Chiny pod jarz­mem Mao Zedonga (Mao Tse-tunga). Głód, zbrojenia, nie­koń­czące się czystki, przy­musowa reedukacja w czasie Chiń­skiej Rewolucji Kul­tural­nej, a póź­niej zdumiewające otwar­cie się Chin na Zachód. Nie­zapisanym i nienapisanym koń­cem będzie śmierć Chang Jung, czyli trzeciej z cór Chin. Książka koń­czy się wspo­mnieniem masakry, która miała miej­sce placu Tian’anmen (Plac Nie­biań­skiego Spo­koju) w 1989 roku.

Powstałe w 1992 roku Dzikie łabędzie: trzy córy Chin trudno przy­porząd­kować do jed­nego gatunku. Książka nosi znamiona pamięt­nika – Chang Jung po latach spisuje to, co sama pamięta, oraz to, co opowiadała jej matka w kilka lat po wyjeź­dzie Chang Jung z Chin. Po czę­ści Dzikie łabędzie: trzy córy Chin są biografią, jako że uzupeł­niają i dopeł­niają je infor­macje o życiu babci i matki – zupeł­nie jakby Chang Jung próbowała znaleźć swoje miej­sce w chiń­skiej (nie)rzeczywistości, wpisując swoje losy i dzieje swojej rodziny w nurt prze­mian zachodzących w chiń­skim spo­łeczeń­stwie. Losy babci (babci ze skrępowanymi stopami), jed­nej z kon­kubin generała, skon­fron­towane zostają z wyzwoloną matką, która zisz­czenia utopij­nego spo­łeczeń­stwa wol­no­ści, rów­no­ści i sprawiedliwo­ści szukała w komunizmie. Zwień­czeniem stają się wybory życiowe tytułowej trzeciej córy Chin – Chang Jung (Dzikie łabędzie tym samym ocierają się o autobiografię). Wresz­cie jest to książka wspo­mnieniowa, książka-podróż w krainę dzieciń­stwa i wczesnej młodo­ści, ale i podróż do Chin, które przez XX stulecie zmieniły się nie do poznania. Innymi słowy, gwał­towne i burz­liwe dzieje dwudziestowiecz­nych Chin są nie­ro­ze­rwal­nie związane z war­stwą autobiograficzną i biograficzną utworu Chang Jung. Trudno wyznaczyć linię demar­kacyjną. Wszel­kie granice są sub­telne, płynne.

Do dziś na świecie roze­szło się ponad 9 mln egzem­plarzy „Dzikich łabędzi”

Przej­mująca i wstrząsająca historia dwudziestowiecz­nych Chin zaprezen­towana została przez Chang Jung poprzez opisy życia, ideałów, myśli i priorytetów babci, matki, a na końcu jej samej. Oglądamy Chiny oczami kobiet, chociaż nie brak i punktu widzenia komunisty-idealisty, czyli ojca Chang Jung. Jak­kol­wiek można zaryzykować twier­dzenie, że Chang Jung w kilku miej­scach swojej opowie­ści jest mało wiarygodna. Dzikie łabędzie: trzy córy Chin nie należą do książek historycz­nych, prędzej quasi-historycznych, toteż nie należy bez­granicz­nie wierzyć w każde słowo autorki. Jak każdy, kto musi zmierzyć się z własną prze­szło­ścią i z prze­szło­ścią rodziców, Chang Jung nie unika fał­szywych tonów, minimal­nie wyczuwanych wahań i nie­kon­sekwen­cji. Tworzy wielopiętrową nar­rację – pisze o tym, co sama pamięta, ale pisze z dwóch per­spek­tyw: siebie w dzieciń­stwie i wczesnej młodo­ści oraz siebie w wiele lat po wyjeź­dzie z Chin. Dodat­kowo swoje wspo­mnienia uzupeł­nia tym, co opowiedziała jej matka. Matka zaś opowiadała jej z co naj­mniej trzech per­spek­tywy: siebie jako młodej dziew­czyny i siebie jako doj­rzałej kobiety. Trzecią per­spek­tywą stają się frag­menty wspo­mnień babci Chang Jung.

Autorka zupeł­nie nie­słusz­nie próbuje porów­nać chiń­ską nie­rzeczywistość komunizmu do rosyj­skiej. Cokol­wiek by nie powiedzieć, komunizm w Rosji i komunizm w Chinach przy­bierał nieco inne formy, ale zawsze doprowadzał do jed­nego – upadku, znisz­czenia, degeneracji, zruj­nowania tyleż pań­stwa jako pew­nego tworu, ile ludzi – zarówno pojedyn­czego człowieka, jak i spo­łeczeń­stwa jako wspól­noty (kul­turowej). Mogłabym zaryzykować twier­dzenie, że więk­sze spustoszenie komunizm uczynił w Rosji. Nie­mniej jed­nak Dzikie łabędzie: trzy córy Chin to interesująca próba pod­jęcia ogrom­nego i nie­zwykle waż­kiego tematu: skut­ków (wła­ściwie wypaczeń, obłędu i absurdu), jakie nie­sie za sobą dominacja jed­nego wiel­kiego sys­temu ideologicz­nego. Zarówno komunizm, jak i namiastka kapitalizmu wprowadzanego przez Koumin­tang przynoszą klęskę spo­łeczeń­stwa. Nie ma „złotego środka”, nie ma „mniej­szego zła”.

Dzikie łabędzie: trzy córy Chin to bar­dzo dobra książka, pod warun­kiem, że czytel­nik będzie pamiętał o wła­ściwych dla każ­dego pisarza (i każ­dego wspominającego, który pragnie póź­niej wydać w for­mie książki swoje „podróże” w prze­szłość, swoje pamięt­niki) skrótach, uprosz­czeniach czy drob­nych korek­tach własnej prze­szło­ści oraz myśli, wrażeń, odczuć. Niby nic nowego – wszak odkąd człowiek spisuje dzien­niki i pamięt­niki, pojawia się autokreacja, widoczna jest mniej­sza bądź więk­sza mitomania, to jed­nak przy książ­kach tak sil­nie zanurzonych w historii jak Dzikie łabędzie: trzy cór Chin bar­dzo łatwo o tym zapomnieć.

Jung Chang
Dzikie łabędzie: Trzy córy Chin
(szczegółowe infor­macje)

Mydlenie oczu

Chur­chil­liada, zwierzęta leśne zakładające spół­dziel­nię produk­cyjną, „patriotyczna giełda”, pod­ręcz­nik do  nauczania naj­młod­szych napisany przez człowieka resocjalizującego prze­stęp­ców, Związek Młodzieży Socjalistycz­nej z Fabryki Samo­chodów śpiewający Bogurodzicę… Komunistycz­nym władzom wyobraźni nie brakowało, kiedy chodziło o propagandę. Przejaskrawienia i sztucz­no­ści także.

Każdy z nas zna zapewne kogoś twier­dzącego, że nie znosi historii. Trauma ta jest naj­czę­ściej wynikiem przy­krych szkol­nych doświad­czeń związanych – na przy­kład – ze zbyt wymagającym nauczycielem prowadzącym ów przed­miot, tudzież kolosal­nymi pod­ręcz­nikami napisanymi językiem zgoła kosmicz­nym. Jak pokazać takim osobom, że prze­szłość może być bar­dziej wciągająca niż niejedna współ­czesna powieść fan­tastyczna?

Mydlenie Oczu Piotra Osęki z pew­no­ścią pomoże prze­łamać pierw­sze „historyczne” lody.

Książka jest zbiorem artykułów publikowanych w latach 2001–2009 na łamach m.in. „New­sweeka”, „Wprost” i „Focus Historii”, podzielonym dodat­kowo na roz­działy o wiele mówiących tytułach tytułach, takich jak: Wrogowie, Bohaterowie, Kłam­stwa… Więk­szość z nich dotyczy propagandy w okresie PRL, pojawiają się rów­nież tek­sty o tym zjawisku w dwudziestoleciu międzywojennym.

Piotr Osęka jest historykiem z zamiłowania, co widać w jego artykułach. Zamiast bom­bar­dować datami, statystykami i suchym myśleniem przyczynowo-skutkowym, opowiada – często z humorem – o tym, jak władza w PRL  próbowała „nastawić obywatela na poprawny tok myślenia”. Indok­trynacja zaczynała się już w przed­szkolu, gdzie pod­czas zabaw choin­kowych naj­młodsi wysłuchiwali bajki pt. Lenin wśród dzieci:

Wokół przy­strojonego drzewka powstało taneczne koło. Lenin sam wśród dzieci bawi się zachwycony, zagradza drogę kot­kowi, ułatwia ucieczkę myszce. Dzieci zro­zumiały, że Lenin, którego widziały po raz pierw­szy, jest ich naj­więk­szym przyjacielem i towarzyszem. Dzieci odłączyły się od dorosłych i poszły wraz z Leninem na her­batkę; nakładały mu kon­fitury, każde chciało sprawić mu przyjemność.

Nie spo­sób nie uśmiechać się pod­czas lek­tury, gdy dowiadujemy się, jak pod­czas pochodów pierw­szomajowych runęło podium ze stojącymi na nim przy­wód­cami par­tyj­nymi lub wyobrażając sobie Miodowicza wygrażającego Wałęsie, że „zrobi z niego marmoladę”.

Osęka zwraca rów­nież uwagę na draż­liwe kwestie. Pisze o zacieraniu prawdy o zamor­dowanych pol­skich oficerach przez NKWD w Mied­noje, Piatichat­kach i Katyniu czy przed­stawianiu Oświęcimia jako miej­sca ludobój­stwa Polaków (pomijając Żydów) jako elementu ówczesnej machiny propagan­dowej.. Czytel­nik może dzięki temu wyraź­nie zobaczyć, że władza nie wahała się przed niczym, byle tylko stworzyć  wybielony obraz socjalizmu i rzekomej przyjaźni polsko-radzieckiej.

Miłośników kryminałów szczegól­nie zain­teresuje tekst Mor­derca pali Pall Malle, w którym znajdą zasady kon­struowania „powie­ści milicyj­nych” w PRL-u. Dzięki pew­nym charak­terystycz­nym znakom, można było roz­poznać mor­dercę w zasadzie po kilku zdaniach. Jakie to znaki? Odpowiedź w Mydleniu oczu.

Brakowało mi ilustracji: w publikacjach tego typu są częstym dodat­kiem. Na pewno zdjęcia z pochodu pierw­szomajowego czy pocz­tówek z Pił­sud­skim (które mają swój osobny artykuł w książce) uświet­niłyby Mydlenie oczu. Nie­mniej, wciąż jest to lek­tura wciągająca, którą pochłoniemy błyskawicz­nie i będziemy wracać do ulubionych fragmentów.

Jako pasjonatka-amatorka historii Pol­ski z czystym sumieniem polecam ten zbiór artykułów. Szczegól­nie tym, którzy wciąż uważają, że poznawanie prze­szło­ści nie jest porywające…

ocena4

Ocena bez mydlenia Piotr Osęka Mydlenie oczu (szczegółowe infor­macje)

Świętokradcy

Rzecz dzieje się w Moskwie w 1936 roku. Kapitan milicji Korolew szuka mor­dercy, który skatował młodą dziew­czynę i zostawił jej ciało w cer­kwi. Śledz­two kom­plikuje się, gdy zostają znalezione kolejne ofiary, a sprawa zdaje się wkraczać w polityczne kręgi. Korolew lawiruje między dowódz­twem NKWD a moskiew­skim pół­świat­kiem, by poznać prawdę – tajem­nicę będącą przy­czyną brutal­nych morderstw.

Świętokradcy – okładka

Wil­liam Ryan umie­ścił akcję swojego kryminału w Związku Radziec­kim blisko dwadzie­ścia lat po rewolucji paź­dzier­nikowej, której skut­kiem było obalenie caratu i objęcie rządów przez bol­szewików. W pań­stwie pojawił się jedyny słuszny ustrój, odczuwalny na każ­dym kroku przez bohaterów, co czyni fabułę jesz­cze bar­dziej intrygującą. Wiemy prze­cież, że sys­tem ten rządził się swoimi prawami, zmieniającymi się zależ­nie od kaprysu Wiel­kiego Wodza Stalina. Bohaterowie muszą więc uważać, gdyż nie­bez­pieczeń­stwo grozi im nie tylko ze strony mor­dercy, lecz także brat­nich towarzyszy z NKWD. Nie­przypad­kowo jedna z pierw­szych scen przed­stawia znisz­czenie popier­sia Gien­richa Giegor­giewicza Jagody, szefa NKWD, który popadł w nie­łaskę u „góry”.

Ale Świętokradcy to nie książka historyczna. Nie ma tu nad­miaru fak­tów opisanych w prze­rażająco długich akapitach. Oczywi­ście pojawia się wiele infor­macji zwięk­szających realizm przed­stawianego świata (jest nawet króciutki występ Stalina), ale autor sprzedaje swoją wiedzę dys­kret­nie. Do przed­stawienia peł­nego obrazu Związku Radziec­kiego tam­tych czasów nie potrzeba mu obszer­nych erudycyj­nych dygresji. Wszystko jest zawarte w dialogu ze świad­kiem czy opisie meczu Spar­taka z drużyną Armii Czer­wonej. Obraz kraju poznajemy, wędrując po Moskwie – od luk­susowego hotelu, przez hipodrom do podej­rzanych spelunek. Akcja płynie wartko. Ryan stworzył przede wszyst­kim kryminał. Nie wymyślił fabuły jako pretek­stu do opisania Moskwy tam­tego czasu, prze­ciw­nie – tło historyczne pozwala mu uatrak­cyj­nić opowiadaną historię, ma na nią wpływ. Ciężko byłoby prze­nieść akcję na przy­kład do przed­wojen­nej Anglii.

Nie­którzy pew­nie będą się zastanawiać, czy można polubić głów­nego bohatera – milicjanta, Rosjanina, który w dodatku wal­czył prze­ciwko Polakom w 1920 roku… Uspokajam: można. Co prawda wiwatuje on na cześć Stalina, ale z drugiej strony jest on ukrywającym swoją wiarę prawosław­nym, dla którego naj­waż­niej­sze jest poznanie prawdy. To postać z krwi i kości, która boi się, popeł­nia błędy i często zdaje się na ślepy los. Nie jest nieomyl­nym myślicielem jak Sher­lock Hol­mes, do którego nota bene znaj­dujemy wiele odwołań (Korolewowi pomagają bez­prizorni, z których jeden czyta Znak czterech, asystent kapitana zachwyca się jego deduk­cją itp.). Jeśli chodzi o inne postaci, to szczegól­nie dobrze wypadają bohaterowie epizodyczni (jak milicjant Pusz­kin, który nie chce zmienić nazwiska „bo Stalin też by swojego nigdy nie zmienił”, czy towarzysz Morozow, który trak­tuje służ­bowe samo­chody nie­mal jak własne dzieci). Sceny z nimi dodają do opowie­ści szczyptę humoru. Jesz­cze á propos nawiązań, warto wspo­mnieć  o osobie hrabiego Koli, przy­wódcy pół­światka, który przy­pomina analogiczną postać z filmu M – mor­derca Fritza Langa.

Świętokradcy to dobra książka, solidny kryminał z prze­konywająco przed­stawionym światem, ciekawymi postaciami, dobrze prze­myślaną fabułą. Co prawda nic nowego do gatunku nie wnosi, ale jeśli ktoś się jesz­cze waha przed zakupem – zdecydowanie polecam. Choćby dlatego, żeby z Ameryki i Anglii stale obec­nych na sensacyjno-kryminalnych kar­tach, prze­nieść się do znacz­nie ciekaw­szego ZSRR.

ocena4+


Prze­czytaj­cie, towarzyszu, bo warto

Wil­liam Ryan
Świętokradcy
(szczegółowe infor­macje)


Kapuściński non-fiction

Jak pisać biografie ludzi uwiel­bianych? Jakie czyny kształ­tują ludzką war­tość? Czy odbrązowiony człowiek, taki z krwi i kości, zasługuje na pomnik? Jak wyznaczyć granice między repor­tażem a literaturą piękną? Kim wła­ściwie był Kapuściński?

Artur Domosław­ski swoimi pytaniami porusza tak wiele draż­liwych kwestii, że burza, jaka roz­pętała się wokół jego książki, wydawała się być nie­unik­niona. Czytaj dalej

Fortepian we mgle

Sied­miogród (…) już sama nazwa brzmi jak baśń”

Czytaj dalej

Swój obcy

25 lutego 2010 Sylwetki Komentarze są wyłączone Radosław Smyk

Drago Jančar to urodzony 13 kwiet­nia 1948 r. w Mariborze pisarz i eseista słoweń­ski. Pierw­sza z jego książek prze­tłumaczonych na język pol­ski, Galer­nik, ukazała się w naszym kraju w 1988 roku. Od tam­tego czasu wydano rów­nież dwa zbiory jego esejów (Terra incognita i Eseje) i dwa tomy opowiadań (Drwiące żądzeSpoj­rzenie anioła). Żałośnie mała popular­ność i dostęp­ność prozy Jan­cara doprawdy zasługuje na ubolewanie.

Prozę Jančara przetłumaczono na 18 języków. W 2003 r. otrzymał prestiżową nagrodę Herdera w dziedzinie literatury.

Czytaj dalej

Esej o duszy polskiej

Esej o duszy pol­skiej Ryszarda Legutki nie jest książką naj­now­szą, a jej zawar­tość nie jest szokująco odkryw­cza. Autor Eseju… mówi jed­nak o sprawach waż­kich, o problemach wciąż nie­roz­wiązanych, stale powracających, często ignorowanych, a nie­kiedy także nie­do­strzeganych czy też błęd­nie inter­pretowanych. Warto przy­po­mnieć tę książkę. Czytaj dalej

Pokolenie ’89

Pokolenie ’89… to swoista podróż w czasie, można by nawet rzec, że „powrót do prze­szło­ści” znanych aktorów, polityków, dzien­nikarzy, muzyków i spor­tow­ców. Czytaj dalej

Ołowiane żołnierzyki

Inter­wen­cję Stanów Zjed­noczonych w Afganistanie i jej rezul­tat zwykło się, nie­raz ku prze­strodze, porów­nywać z działaniami wojsk radziec­kich, które prowadziły okupację Afganistanu w latach 1979–1989. W wyniku tam­tej­szych działań wojen­nych śmierć poniosło ok. 1 200 000 Afgań­czyków (z czego blisko 90% ofiar stanowiła lud­ność cywilna), zaś po stronie radziec­kiej ilość ofiar oficjal­nie wyniosła ponad kil­kana­ście tysięcy osób. Nie­którzy sugerują, że nawet 50 000. Nie spo­sób także nie wspo­mnieć o set­kach tysięcy ran­nych, z których znaczna ilość uległa trwałemu kalec­twu. Słabo wyposażone, prowadzone nie­udolną, nie uwzględ­niającą topografii strategią woj­ska sowiec­kie wycofały się ostatecz­nie 15 lutego 1989 r. Porażka stanowiła kolejny jawny przejaw narastającej zapa­ści wewnętrz­nej Związku Radziec­kiego. Nie­spełna trzy lata póź­niej Imperium upadło. Czytaj dalej

Przeszukaj stronę

Newsletter


Nasz NEWSLETTER, czyli wymarzone rozwiązanie dla wszystkich, którzy chcą być na bieżąco z najlepszymi książkami, a nie skarżą się przy tym na nadmiar wol­nego czasu. Raz w tygodniu na Twojego e-maila prześlemy informacje o nowo­ściach, recenzjach i konkursach. Żadnego spamu.









Losowy cytat


Armia, małżeństwo, kościół i bank: oto czterech jeźdźców Apokalipsy.
Carlos Ruiz Zafón, Cień wiatru
 

Recenzje

Powrót do Stumilowego Lasu

4 września 2010 0

Czy zdarzyło Ci się kiedyś przy­pad­kiem – choćby pod­czas sprzątania – natknąć się za szafą na zapo­mnianego, wyświech­tanego misia, ukochaną zabawkę z dzieciń­stwa lub tą starą, zde­zelowaną lokomotywę, która wiozła cię przez tyle krain wyobraźni? Jakie to uczucie? Czyż nie przyjem­nie wsiąść w ten magiczny wehikuł czasu, zatopić się we wspo­mnieniach smakujących watą cukrową, łzami wywołanymi stłuczonym kolanem pod­czas pierw­szych jazd na rowerze? Takie odczucia towarzyszyły mi, gdy sięgnęłam po Powrót do Stumilowego Lasu. (Ocena 5/5)

Dziwnologia. Odkrywanie wielkich prawd w rzeczach małych

3 września 2010 2

Dziw­nologia” Richarda Wisemana począt­kowo wydała mi się kolej­nym porad­nikiem typu – jak manipulować ludźmi. Takie przy­naj­mniej wrażenie odniosłam, gdy prze­czytałam blurb. Ha! Nic bar­dziej myl­nego. (Ocena 4/5)

Tajny agent Jaime Bunda

2 września 2010 0

Książka autora z Angoli o agen­cie taj­nej policji Jaime Bun­dzie została wydana nakładem nowej oficyny Claroscuro. Jeżeli wszyst­kie publikowane przez nie pozycje będą tak ciekawie napisane jak ta, to nic, tylko się cieszyć! (Ocena 4+/5)

Jak nie umrzeć. Opowieści patologa sądowego

1 września 2010 1

Książka pani patolog składa się ze wstępu, dwunastu roz­działów (swoistych odcin­ków) oraz epilogu – mogłabym zaryzykować twier­dzenie, że kom­pozycja Jak nie umrzeć. Opowie­ści patologa sądowego przy­pomina miniserial. We wstępie Garavaglia wyjaśnia między innymi róż­nicę między patologiem a koronerem, infor­muje o „narzędziach” lekarza sądowego czy wresz­cie przy­bliża czytel­nikom pod­stawowe ter­miny związane z patologią sądową. (Ocena 3+/5))

Klucz do zaświatów

31 sierpnia 2010 0

Jeśli patrząc na nazwisko autora nie masz powszech­nego wrażenia „że gdzieś je już słyszałeś” – nie martw się, wszystko jest w porządku, a amnezja jesz­cze nie złapała Cię w swoje nie­widzialne ręce. Dan Poblocki z pomocą doborowej akuszerki – Naszej Księgarni – ukazuje światu swoje pier­worodne dziecko, Klucz do zaświatów. (Ocena 4/5)

Mechanizm serca

30 sierpnia 2010 0

Mechanizm serca” mnie zauroczył. Magiczną okładką, baśniowym opisem, nie­banal­nym pomysłem. Chęcią połączenia dwóch tak odległych sfer: uczuciowej (serce) i material­nej (zegar). Można powiedzieć: zostałam kupiona. Ale w miarę czytania okazywało się, że w samej tre­ści coś zgrzyta, skrzypi, chrzę­ści. (Ocena 3/5)

Gorzka czekolada

29 sierpnia 2010 1

Mówiąc szczerze, miałam pewne obawy co do tego, jak będzie wyglądać moja przy­goda z tą pozycją. Wąt­pliwo­ści te wynikały z tego, że w rekomen­dacji „Daily Mail” wyłowiłam szybko słowo „czytadło”. Dotych­czas wydawało mi się, że na tego typu powie­ści jestem uczulona do tego stop­nia, że nie będę w stanie przez Gorzką czekoladę prze­brnąć. A tu proszę! Zdziwienie! (Ocena 3/5)

Dzicy detektywi

27 sierpnia 2010 0

Zdarza się czasem, że czytając książkę, czujesz, jak­byś ślizgał się po powierzchni. Widzisz tylko wierz­chołek góry lodowej, ze strzępów słów próbujesz złożyć obraz, ale brakuje w nim szczegółów, zostaje tylko niejasne, ogólne wrażenie. Wiesz, że ten sam tekst prze­czytasz za rok, dziesięć, pięć­dziesiąt lat i za każ­dym razem odsłoni inne oblicze. Dopasuje się do twojej wiedzy, twoich prze­żyć i doświad­czeń. Po tym chyba poznaje się wiel­kie dzieła. (Ocena 4+/5)

Wszystkie boże dzieci tańczą

25 sierpnia 2010 0

Zbiór opowiadań Wszyst­kie boże dzieci tań­czą to kolejny z wielobarw­nych kwiat­ków, wyhodowany przez intrygującego Harukiego Murakamiego. Tym razem zostaliśmy uraczeni sze­ścioma historiami. Każda z nich jest zaskakująca i zdecydowanie różni się od pozostałych. (Ocena 4/5)

Zapiski z wielkiego kraju

24 sierpnia 2010 0

Jeśli chodzi o książkę Billa Brysona Zapiski z wiel­kiego kraju, to naczelne gazety Wiel­kiej Brytanii chwalą, chwalą i jesz­cze raz chwalą. W pełni zgadzam się z opinią brytyj­skich gazet, bowiem Zapiski… to literatura bar­dzo dobra; sar­kastyczna, ale przy tym inteligentna i skłaniająca do reflek­sji. (Ocena 5/5)

Czas na działkę

23 sierpnia 2010 1

Czy uprawianie ogródka dział­kowego może pomóc w osiągnięciu wewnętrz­nej rów­nowagi? Robin Shel­ton udowad­nia nam, że jest to moż­liwe. Razem ze swym przyjacielem Stevem prze­żywali kryzys, z którego wyciągnęła ich właśnie praca w ogrodzie. (Ocena 2/5)

Dzikie łabędzie: Trzy córy Chin

22 sierpnia 2010 2

Chang Jung (zgod­nie ze zwyczajem, między innymi chiń­skim, nazwisko poprzedza imię) urodziła się w Yibin (Yibin znaj­duje się w prowin­cji Syczuan), w Chinach, w 1952 roku. Jej pierw­sze imię brzmi Erhong (znaczy tyle, co ‘drugi łabędź’, bowiem pierw­szym łabędziem była jej matka). W czasach wzmożonego kultu Mao (tuż przed Chiń­ską Rewolucją Kul­turalną), za namową Erhong, ojciec nadał jej imię Jung (Rong). Jung (Rong) to starochiń­skie słowo używane na „zmagania wojenne”, a wów­czas, u progu Rewolucji Kul­tural­nej, popularne było nadawanie imion związanych z walką i wojną.

Wielki bazar kolejowy

21 sierpnia 2010 1

Odkąd pamiętam, uwiel­białam podróżować pociągami. Lubiłam dworce, uczucie oczekiwania, tar­ganie ze sobą zapasów na drogę, ciekawe książki, które się czytało w trak­cie podróży, interesujące (lub nie) widoki za oknem, moż­liwość obser­wacji i ewen­tual­nej interak­cji z innymi podróż­nymi, nawet wagony restauracyjne.

Dopóki mamy twarze

20 sierpnia 2010 0

W pew­nym starożyt­nym bar­barzyń­skim królestwie rządzi poryw­czy król, którego bogowie nie obdarzyli synem. Ma nie­stety same córki — aż trzy. Jedna nie­rząd­nica, druga brzydka, a trzecia prze­piękna. Ta brzydka prak­tycz­nie wychowuje tę naj­pięk­niej­szą, ponie­waż matka zmarła przy porodzie. Siostry łączy nie­zwykła więź — kochają się bar­dzo, miło­ścią siostrzano-matczyną. Trudno nawet określić granice tego uczucia.

Złodzieje piasku

19 sierpnia 2010 0

Złodzieje piasku to historia porwania w Bag­dadzie w 2004 roku dzien­nikarza, słyn­nego korespon­denta wojen­nego – Daniela Lowen­steina. Jed­nak jest ona gęsto poprzetykana także wspo­mnieniami jego przyjaciół z kilku poprzed­nich wypraw w rejony naj­niebez­piecz­niej­szych działań wojen­nych: z Sarajewa, Gomy, Groznego. (Ocena 4/5)

Droga do raju

16 sierpnia 2010 1

Dokument ukazujący sur­realistyczną sytuację: kobieta, Żydówka, żona, matka, eks­pert do spraw ter­roryzmu, służąca armii Izrael­skiej. Naprzeciwko jej dwoje roz­mów­ców: mężczyzna-morderca, organizator ataków ter­rorystycz­nych, ich uczest­nik lub kobieta: złapana przed próbą dokonania samobój­czego zamachu czy rezygnująca z niego. Cel: dowiedzieć się, dlaczego Arabowie chcą zabijać (bo trzeba nazywać rzeczy po imieniu) cywilów izrael­skich, amerykań­skich – kogokol­wiek, kto zawadza. (Ocena 5/5)

Erynie

14 sierpnia 2010 0

Nie będzie prze­sadą, jeżeli napiszę, że była to jedna z naj­bar­dziej oczekiwanych książek tego roku. Nowy kryminał Krajew­skiego – hasło, na które żywo zareaguje każdy miłośnik tego gatunku. Erynie gosz­czą na pół­kach już od maja, od tego czasu pojawiło się o nich wiele sprzecz­nych opinii. Są i pochwały, i nagany. Czy Marek Krajew­ski – nazywany Mistrzem pol­skiego kryminału – sprostał grec­kim boginiom? (Ocena 4/5)

Podróż na koniec świata

13 sierpnia 2010 1

Podróż na koniec świata wień­czy czterotomowy cykl przy­gód rezolut­nego Joela. Wydawca na okładce umie­ścił infor­mację, jakoby lek­tura była adresowana do czytel­ników powyżej dwunastego roku życia; mnie jed­nak nie opusz­cza wrażenie, że domniemany tar­get wiekowy dla tej pozycji nie ist­nieje. (Ocena 3/5)

Złodziejka książek

12 sierpnia 2010 1

Publikacji dotykających tematyki II wojny światowej, holocaustu, a także samej śmierci powstało już tysiące. Dlatego Mar­kus Zusak dokonał rzeczy o ile nie nie­moż­liwej, to na pewno nie­zwykle trud­nej. Bo mistrzostwem jest pisanie na powtarzany wiele razy temat w nie­po­wtarzalny i zaskakujący spo­sób. (Ocena 5/5)

Dziewczyna w złotych majtkach

11 sierpnia 2010 0

Głów­nym bohaterem jest Luys Forest, pisarz, który namięt­nie oddaje się tworzeniu autobiografii. Nie­spodziewanie przy­bywa do niego Mariana, córka jego szwagierki, sprowadzając do domu tajem­nicze towarzystwo, nocne roz­mowy i dość luźne obyczaje… (Ocena: 4+/5)

Poradnik domowy kilera

7 sierpnia 2010 0

Znakomita książka Hal­l­grimura Hel­gasona, która nie pozwala się od siebie ode­rwać i ser­wuje por­cję roz­rywki w stylu Quen­tina Taran­tino, wspominanego zresztą na jej kar­tach. Błyskotliwie skon­struowana opowieść o zabójcy z wiel­kim sercem.

Nie kończąca się historia

3 sierpnia 2010 1

Mały chłopiec imieniem Bastian trafia do antykwariatu pana Korean­dera i zabiera stam­tąd książkę. Gruby, nie­śmiały, wyśmiewany przez kolegów i (jakby się zdawało) nie­kochany przez ojca chłop­czyk za jedyną swoją umiejęt­ność uważa wymyślanie historii. Uwiel­bia czytać, ponie­waż książki prze­noszą go w inny świat. W przy­padku tej opowie­ści prze­nosi się naprawdę. Ma jedyną w życiu szansę zrobić wszystko, czego tylko zapragnie. (Ocena: 5/5)

U2 The Name of Love

2 sierpnia 2010 1

Przed napisaniem recen­zji próbowałem policzyć wydawane na całym świecie książki poświęcone U2. Straciłem rachubę przy sześć­dziesiątej pozycji. Taka liczba nie powinna nikogo dziwić. W moje ręce wpadła ostat­nio naj­now­sza z nich. Panie i Panowie: Andrea Morandi, U2 The Name Of Love.

Szkoła dobrych manier profesora Michała Iwaszkiewicza

31 lipca 2010 3

Prof. dr hab. Michał Iwasz­kiewicz, autor Porad­nika dobrych obyczajów wydanego w 2006 roku, ponow­nie dzieli się z nami swoją wiedzą dotyczącą protokołu dyplomatycz­nego, „dobrych obyczajów” i szeroko pojętej kul­tury osobistej. Rów­nie obiecujący jest wstęp prof. zw. dr hab. Jana San­domier­skiego, który chwali nie­wąt­pliwe zalety pozycji. Czy jed­nak tego typu publikacja jest rzeczywi­ście potrzebna? (Ocena 3/5)

Wagon Rosja

28 lipca 2010 0

Chociaż Natalii Kluczariowej nie można nazwać pisarką oryginalną, kiedy znamy pol­skie prze­kłady między innymi powie­ści Zachara Prilepina czy opowiadań Iriny Dienież­kinej, bo tupanie młodej Rosji usłyszeć można było w „Sań­kji” czy „Daj mi”, jest jed­nak „Wagon Rosja” książką ważną i przejmującą.

Kobieta do zadań specjalnych

26 lipca 2010 0

Kobieta do zadań specjal­nych, czyli szalona Zu (Zuzanna Rosz­kow­ska), bohaterka powie­ści Słomiana wdowa wydanej przez Iwonę Czar­kow­ską w zeszłym roku, ponow­nie wkracza do akcji. Rów­nież tym razem nie zabrak­nie jej nie­kon­wen­cjonal­nych pomysłów, buj­nej wyobraźni oraz… pecha. (Ocena 3+/5)

Rozkoszne. Antologia kobiecych opowiadań erotycznych

25 lipca 2010 0

Roz­koszne. Antologia kobiecych opowiadań erotycz­nych to … właśnie. Długo myślałam, jak dokoń­czyć to zdanie i chyba nie jestem w stanie określić, czym jest ta antologia. Zbiorem opowiadań erotycz­nych, ale… Po tytule oczekiwałam czegoś więcej, że będę czytała tę książkę z wypiekami na twarzy, a jeśli nie, to chociaż z żywym zain­teresowaniem. (Ocena 2/5)

Zapasy z życiem

24 lipca 2010 0

Eric-Emmanuel Schmitt pracuje pełną parą. Wiosną tego roku wydaw­nic­two „Znak” wypu­ściło powieść Ulis­ses z Bag­dadu, a już w lecie możemy zakupić Zapasy z życiem. Czy autor kul­towego Oskara i pani Róży nie nazbyt się spieszy? Czy kolejny pisarz znów uraczy nas zasadą – ilość, a nie jakość? Nie­stety, odpowiedź jest twier­dząca. (Ocena 3+/5)

Skarby w cieniu swastyki

23 lipca 2010 1

O w mordę, bursz­tynowa kom­nata! Ale suuupeeer! Tak mniej więcej wyglądała moja wczesnogim­nazjalna reak­cja na książkę, której recen­zję właśnie czytacie. Pozycja nazywa się Skarby w cieniu swastyki, a ten zło­wrogi tytuł nadał jej oczywi­ście autor, którym jest Leszek Adam­czew­ski. (Ocena 4/5)

Ostrze

22 lipca 2010 0

Czym jest Ostrze? Kryminałem? Ale mor­dercę poznajemy znacz­nie wcześniej niż na końcu. Powie­ścią historyczną? Nie jesteśmy w stanie określić precyzyj­nie ani czasu, ani miej­sca, o realizmie postaci nie wspominając. To może fan­tastyką, bo prze­cież pojawia się motyw pak­towania z szatanem i korzystania z jego mocy? Kolejny strzał w poprzeczkę. (Ocena 4+/5)

Moje pierwsze samobójstwo

21 lipca 2010 1

Przy­padek Jerzego Pil­cha pokazuje, jak ambiwalentną war­tość ma ustalony spo­sób pisania. Barokowość stylu, nawiązywanie do ustalonych motywów – to wszystko sprawiło, że jego pisar­stwo zyskało z biegiem lat ustaloną renomę. Pilch w swej twór­czo­ści nie jest ambiwalentny. Albo się podoba, albo nie.

Doktor Karolina

20 lipca 2010 1

Młoda, ambitna, ze świeżo obronionym dyplomem magistra weterynarii – cała dok­tor Karolina. Wyruszyła na siel­ską i aniel­ską wieś do dziadka – emerytowanego leśniczego. Pech chciał, że zepsuł się jej samo­chód, taka drob­nostka, ale nie dla praw­dziwej kobiety! Albowiem – jak na praw­dziwą kobietę przy­stało – bohaterka uważa, że poradzi sobie sama i tym samym odrzuca pomoc przy­stoj­nego bruneta… z którym będzie jej dane spo­tkać się jesz­cze nie jeden raz. (Ocena 4+/5)

Wiersze dla dzieci

19 lipca 2010 1

Twór­czość Kon­stan­tego Ildefonsa Gał­czyń­skiego zawsze zaskakuje swoją absur­dalną fan­tazją, dlatego bar­dzo dobrze wpasowuje się w nurt literatury dziecięcej. Z owej magicz­nej skarb­nicy skorzystało wydaw­nic­two „Zysk i Spółka”, wypusz­czając piękne wydanie wier­szy znanego poety. (Ocena 4+/5)

Prawo, nie zemsta. Wspomnienia

17 lipca 2010 0

Nie­zwykłe wspo­mnienia człowieka zwanego „łowcą nazistów”, zawarte w ponad czterystustronicowej książce. Człowieka, który ocalał z Holokaustu, stracił przy tym ponad osiem­dziesięciu człon­ków rodziny. Na świecie pozostał tylko on i żona odnaleziona po wielu latach.

D-Day. Bitwa o Normandię

16 lipca 2010 1

D-Day – jeden z prze­łomowych momen­tów II wojny światowej, bez­preceden­sowa w swojej skali operacja, która zmieniła prze­bieg walk w Europie. Wydarzenie to stało się tematem fil­mów, gier kom­puterowych, także oczywi­ście książek – w tym sześć­set­stronicowej cegiełki Antony’ego Beevora: D-Day. Bitwa o Nor­man­dię. (Ocena 5/5)

Najnowsze komentarze

  • Szczery: Taaa... Lubisz to! :P Facebookowy konkurs, a fe xP No nic, tym razem widać nie wezmę udziału :)...
  • kalio: Pablo - no właśnie wszystko zależy:) Z tym szczerym uśmiechem to właśnie chodzi o oczy, ale nie będę udawała, że już wszystko wiem - odsyłam do książ...
  • pablo: Mnie namówiłaś! Kurcze, to teraz już nie wiem na co patrzeć jak mi będzie ktoś ściemniał... a uśmiech szczery to ten od którego robią się zmarszczki w...
  • freya: BOOK Z WAMI I Z OMNIO TWOIM :)...
  • allla: Oczywiście "Paragraf 22"! To książka, którą przeczytałam już kilkakrotnie. Sięgam po nią zawsze kiedy mam ochotę poprawić sobie humor, kiedy mam ochot...